Brunetka Books Recenzuje

sobota, 28 marca 2026

"Powroty przed zmierzchem" Elżbieta Antoniewicz

Autorka: Elżbieta Antoniewicz 

Tytuł: Powroty przed zmierzchem 

Kategoria: literatura obyczajowa 

Wydawnictwo: Novae Res 

Premiera: 5.12.2025

Ilość stron: 292

Oprawa: miękka 

⚘️RECENZJA⚘️

#współpracareklamowa z Wydawnictwo Novae Res 

Wiecie, jak czasem wystarczy jedno spojrzenie na okładkę i czujecie, że ta historia będzie wyjątkowa? Tak właśnie było ze mną. „Powroty przed zmierzchem” Elżbiety Antoniewicz od pierwszych stron otuliły mnie nostalgią i ciszą, która zapowiadała coś głęboko emocjonalnego.

To powieść, która pachnie starymi fotografiami, letnim wieczorem i rzeczami (i ludźmi), do których chce się wracać.

To opowieść o tym, że przeszłość nigdy nie znika. Jest jak cień – czasem delikatny, czasem wyraźny, ale zawsze obecny. Autorka umiejętnie łączy dwie płaszczyzny czasowe, tworząc historię, w której losy bohaterów przeplatają się w sposób, który zaskakuje, ale nie razi sztucznością. To książka o korzeniach, o tajemnicach, które w sobie nosimy, i o tym, że żeby pójść do przodu, czasem trzeba najpierw zawrócić.

Bohaterowie 👥 są tu absolutnie kluczowi. Każda z postaci nosi w sobie bagaż doświadczeń, który sprawia, że kibicujemy im z całych sił. Czułam ich niepewność, ich lęk przed tym, co odkryją, ale też ogromną tęsknotę za domem. Wzruszałam się, gdy oni się wzruszali, a momenty ciszy między nimi często były bardziej wymowne niż niejeden dialog. To postacie, które zostają z czytelnikiem na długo po przewróceniu ostatniej strony. 

Zosia Hajdas – główna bohaterka  to postać, przy której naprawdę czuć tę wewnętrzną siłę, choć ona sama długo jej w sobie nie dostrzega. Jest siostrzenicą Małgorzaty, która zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach, gdy Zosia była małą dziewczynką. 
Co jest w niej fascynujące? Z wiekiem Zosia zaczyna coraz bardziej przypominać swoją zmarłą ciotkę – zarówno z wyglądu, jak i z charakteru.  To nie tylko fizyczne podobieństwo, ale też sposób patrzenia na świat, upór w dążeniu do celu i pragnienie wyrwania się z małej miejscowości. 
Jej droga życiowa jest pełna sprzeczności:
· Wyjeżdża do Krakowa na studia, idąc tym samym śladem Małgorzaty 
· Zaczyna od pracy w pubie, ale dzięki swojej pracowitości i lojalności szybko awansuje na menedżerkę prestiżowego lokalu 
· Wkracza w świat wielkich pieniędzy i brutalnych rozgrywek, który zupełnie ją przytłacza 

Zosia jest zagubiona w tym bezwzględnym środowisku, ale paradoksalnie to właśnie w tym momencie znajduje coś, czego nie szukała. Wydaje się twarda, ale w środku skrywa ogromny bagaż nierozliczonej przeszłości i tęsknoty za ciotką, której tak naprawdę nigdy nie pożegnała.

„Jedynka” – tajemniczy mężczyzna 🎭 Kiedy Zosia jest już na skraju zgubienia się w świecie, który ją przerasta, pojawia się on – starszy, wpływowy mężczyzna, który staje się jej niespodziewanym wsparciem.  To postać intrygująca, bo choć z pozoru wydaje się oparciem i kimś, na kim można polegać, szybko okazuje się, że wraz z nim do życia Zosi wkraczają cienie przeszłości i rodzinne tajemnice. Autorka nie rzuca od razu wszystkich kart na stół – relacja Zosi z Jedynką rozwija się stopniowo, a my razem z nią zastanawiamy się, czy mężczyzna jest wybawicielem, czy może ogniwem łańcucha wydarzeń sprzed lat.
Wątek romantyczny jest tu poprowadzony ciekawie – Zosia poznaje, czym jest miłość, ale nie może się nią w pełni cieszyć. Czeka ją długa droga, zanim będzie mogła spełnić swoje marzenia. 

Małgorzata Muniak – nieobecna, która nigdy nie odeszła 👻 Choć jej nie ma na kartach powieści jako żywej bohaterki, jej postać jest chyba najważniejsza. Małgorzata to młoda studentka, która pewnego listopadowego wieczoru wracała z uczelni do rodzinnego domu i… nigdy tam nie dotarła.  Jej ciało zostaje odnalezione, a policja szybko uznaje sprawę za nieszczęśliwy wypadek. Tyle że kilkuletnia wtedy Zosia nie potrafi pogodzić się z tym, co się wydarzyło. I właśnie ta dziecięca intuicja, to przeczucie, że coś jest nie tak, ciągnie się przez całą powieść i napędza poszukiwanie prawdy. Małgorzata staje się dla Zosi nie tylko wspomnieniem, ale też niewidzialną przewodniczką – dziewczyna podąża jej śladami, wybiera te same studia, podobną ścieżkę zawodową. To jakby los kazał jej dokończyć to, co ciotce zostało odebrane.

Postacie drugoplanowe – katalizator wydarzeń 🔄 W życiu Zosi pojawia się jeszcze ktoś ważny – przyjaciółka zmarłej Małgorzaty. To ona przywołuje wspomnienia, które do tej pory były pogrzebane razem z ciotką. Dzięki niej Zosia zaczyna zadawać pytania, na które nikt w rodzinie nie chciał odpowiedzieć. I tu dochodzimy do sedna – w tej historii równie ważni są ci, którzy milczą, co ci, którzy mówią. Rodzina Zosi przez lata pogrzebała prawdę razem z Małgorzatą. Każdy z bohaterów drugoplanowych nosi w sobie jakąś tajemnicę, fragment układanki, który dopiero pod koniec układa się w całość.

Relacje między bohaterami – serce tej opowieści 💞
To, co w „Powrotach przed zmierzchem” działa najlepiej, to sposób, w jaki autorka buduje więzi:
· Zosia i ciotka – relacja na odległość, przez czas i śmierć. To tęsknota za kimś, kogo się ledwo pamięta, ale czuje się go w sobie każdego dnia.
· Zosia i Jedynka – skomplikowana więź, w której bezpieczeństwo miesza się z niebezpieczeństwem, a miłość musi walczyć o swoje miejsce.
· Zosia i przyjaciółka ciotki – klucz do przeszłości, która może zniszczyć teraźniejszość.

Moja ocena bohaterów 🎭
To nie są postacie, które rzucają na kolana od pierwszych stron. One rosną w oczach, a im więcej się o nich dowiadujemy, tym bardziej nam ich żal, tym mocniej im kibicujemy. Autorka pozwala nam poznać ich stopniowo, bez pośpiechu, przez co stają się bliscy i autentyczni. Zosia to bohaterka, w której wiele z nas może się odnaleźć – z jej wątpliwościami, pragnieniami i odwagą, by sięgać po coś więcej, choć czasem przychodzi to z ogromnym trudem.

Tempo akcji i styl 🖋️ – to nie jest pędzący thriller. To książka, którą chce się smakować. Akcja płynie leniwie, ale nie nuży – wręcz wciąga w ten rytm poszukiwań i refleksji. Styl Elżbiety Antoniewicz jest przepiękny, zmysłowy, a jednocześnie bardzo naturalny. Piękne opisy natury przeplatają się z surowymi emocjami, tworząc całość, która trafia prosto w serce.

🎯 Dla kogo jest ta książka? 
Dla tych, którzy kochają historie z duszą. Dla czytelników, którzy cenią sobie wątek rodzinny, tajemnice z przeszłości i klimat małych społeczności. Jeśli uwielbiacie „Zanim wystygnie kawa” lub powieści Katarzyny Michalak, ta książka może stać się Waszym kolejnym ukochanym tytułem.

To opowieść dla każdego, kto wierzy, że dom to nie tylko adres, ale przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa i ludzie, na których zawsze można liczyć.

Moja ocena:  9/10 🌟

A teraz pytanie do Was: Czy znacie tę książkę? A może macie swoją własną historię o tym, że „powroty bywają trudne, ale zawsze są po coś”? 🏡❤️

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Novae Res za egzemplarz książki. 

środa, 25 marca 2026

"Archipelag" Marek Stelar

Autor: Marek Stelar 

Tytuł: Archipelag 

Kategoria: thriller / kryminał 

Wydawnictwo: Filia 

Seria: Filia Mroczna Strona 

Premiera: 25.03.2026 

Ilość stron: 384

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 


🔥RECENZJA PREMIEROWA🔥

#WSPÓŁPRACAREKLAMOWA Z FILIA Mroczna Strona 

Kiedy sięgałam po tę książkę, nie spodziewałam się, że tak bardzo wejdzie mi pod skórę. Klimat jest gęsty, mroczny i wilgotny jak morska mgła, a już od pierwszych stron czułam, że to nie będzie zwykły kryminał. To podróż w miejsce, gdzie każdy ma coś na sumieniu.

Marek Stelar po raz kolejny udowadnia, że mistrzowsko buduje napięcie. Nie jest to pogoń za sprawcą w klasycznym stylu – to raczej powolne odkrywanie ludzkich sekretów, które latami gniją pod powierzchnią. Akcja nie pędzi na złamanie karku, ale wciąga bez reszty. Każdy rozdział dokłada kolejną układankę, a ja nie mogłam przestać przewracać stron.

Autor ma absolutny dar do tworzenia postaci skomplikowanych, brudnych i niejednoznacznych. W "Archipelagu" nie znajdziesz typowego "dzielnego policjanta" i "bezwzględnego mordercy". Granice między dobrem a złem są tu tak rozmazane, jak linia horyzontu podczas sztormu. Bohaterowie to zdecydowanie najmocniejszy punkt. Nie ma tu czarno-białych postaci. Są popękane, zmęczone życiem, często niesympatyczne, ale przez to przeraźliwie prawdziwe. Ich emocje, strach, desperacja – czuć je na własnej skórze. Płakać nie płakałam, ale w środku czułam ten specyficzny ciężar, który zostaje na długo po zamknięciu książki.

Styl autora  jest jak solidny, dobrze skrojony płaszcz – prosty, ale trzyma w ryzach całą tę mroczną historię. Dialogi są wciągające. 

Dla kogo jest „Archipelag”? Dla tych, którzy lubią kryminały psychologiczne z duszą, gdzie trup nie jest najważniejszy, a liczy się „dlaczego”. Jeśli lubicie styl Katarzyny Bondy albo mroczne thrillery z pomysłem, to będzie to strzał w dziesiątkę. Idealna na wiosenne wieczory, kiedy za oknem wieje wiatr.

Moja ocena:  9/10 🌟 (jedną gwiazdkę odejmuję za momentami bardzo powolne tempo w środkowej części, ale rekompensuje to genialne zakończenie).

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Filia Mroczna Strona za egzemplarz książki. 

wtorek, 24 marca 2026

"Ósmy grzech" Piotr Górski

Autor: Piotr Górski 

Tytuł: Ósmy grzech 

Kategoria:  thriller psychologiczny 

Wydawnictwo: HarperCollins Polska 

Premiera: 25.03.2026 

Ilość stron: 416

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 


🔥RECENZJA PRZEDPREMIEROWA🔥

#współpracareklamowa z HarperCollins 

📌Premiera: 25.03.2026 

Oj, ta książka… 😶‍🌫️💔

„Ósmy grzech” Piotra Górskiego wciągnął mnie jak czarna dziura – od pierwszej strony wiedziałam, że nie odpuszczę, dopóki nie dotrę do ostatniego zdania. Klimat jest ciężki, gęsty i niepokojący. Czujesz ten chłód i duszność zarazem, jakbyś szedł ciemnym korytarzem, wiedząc, że zaraz coś się wydarzy. Autentycznie czułam niepokój siedząc w fotelu z kawą! ☕️🌧️

Co tu jest grane? 🕵️‍♂️
Fabuła to prawdziwy majstersztyk w kategorii „thriller psychologiczny z duszpasterskim akcentem”. Piotr Górski bawił się moimi  oczekiwaniami, serwując historię, w której granica między dobrem a złem jest przerażająco cienka. To nie jest zwykłe śledztwo – to podróż w głąb ludzkiej natury. Autor mistrzowsko stopniuje napięcie, a ja gubiłam tropy jak szalona. Zero spoilerów, ale powiem Wam tylko: uważajcie, bo finał zwala z nóg! 🤯👏

Bohaterowie, czyli moralne rozkminy 💔
Główny bohater to postać, którą albo pokochacie, albo będziecie się na nią wściekać – a najprawdopodobniej oba te uczucia będą Wam towarzyszyć naprzemiennie. To człowiek z krwi i kości, rozdarty między ślubowaniami a własnymi słabościami. Towarzyszy mu cała galeria postaci, które nie są jednowymiarowe. Emocje? Było ich całe spektrum: od złości, przez niedowierzanie, aż po smutek. Czułam, jakby ta historia dźgała mnie w sumienie 😤😢

Akcja pędzi, ale nie kosztem psychologicznej głębi. Styl Piotra  Górskiego jest konkretny, ani przez chwilę nie czułam znużenia. Dialogi są naturalne, a opisy tak plastyczne, że miałam wrażenie, że widzę sceny jak w dobrym filmie sensacyjnym. To jest jedna z tych książek, przy których mówi się sobie „jeszcze jeden rozdział”… i nagle jest 3 nad ranem 😅📖

🎯 Dla kogo jest ta książka? 
Jeśli lubicie thrillery z moralnym dylematem w roli głównej, książki, gdzie psychologia bohatera jest ważniejsza niż pościgi samochodowe, a do tego pociąga Was tematyka wiary, tajemnicy i odkupienia – to jest WASZA pozycja. Fani Remigiusza Mroza czy Katarzyny Bondy powinni czuć się jak w domu, ale to coś więcej – bardziej intymne, bardziej… bolesne.

Moja ocena: 9/10 🌟
(Odjęłam pół punktu tylko za to, że niektóre wątki poboczne chciałabym mieć jeszcze bardziej rozwinięte – ale to już czepianie się na najwyższym poziomie!)

A Wy, znacie tę książkę? A może macie ochotę na thriller, który zostawia ślad w głowie na długo po ostatniej stronie? Dajcie znać! 👇📚

Bardzo dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska za egzemplarz książki. 

"Laurka" Alicja Sinicka

Autorka: Alicja Sinicka

Tytuł: Laurka

Kategoria: thriller 

Wydawnictwo: W.A.B.

Premiera: 25.03.2026 

Ilość stron: 352

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 


🔥RECENZJA PRZEDPREMIEROWA🔥

#współpracareklamowa z Wydawnictwo W.A.B. 

📌Premiera: 25.03.2026 

📖 LAURKA – Alicja Sinicka

Od pierwszej strony czuć ten specyficzny, siniczkowski klimat – melancholijny, ale z delikatnym światełkiem na horyzoncie. Sięgając po „Laurkę”, wiedziałam, że autorka znów podrapie mnie pod skórę. I nie pomyliłam się 🌧️☕

Fabuła? Z pozoru prosta – wracamy do przeszłości przez tytułową laurkę. Autorka jednak buduje historię, która wciąga jak bagno. To opowieść o tym, co chowamy głęboko w szufladach pamięci i co potrafi zniszczyć rodzinę, ale też ją połączyć na nowo. Żadnych spoilerów, ale przygotujcie się na odkrywanie sekretów, które bolą.

Bohaterowie to prawdziwy majstersztyk. Nie są idealni, często irytują, ale przede wszystkim są PORUSZAJĄCY. Ich emocje aż kipią z kartek. Czujesz tę niewypowiedzianą złość, tęsknotę i ogromną potrzebę przebaczenia. Czytałam z wypiekami, przeżywając każdą ich decyzję, nawet te najgorsze.

Bohaterowie „Laurki” – kto jest kim? 🕵️‍♀️
Joanna – nasza główna bohaterka. To postać, która od razu wzbudza empatię. Kobieta zmagająca się z zespołem stresu pourazowego po brutalnym włamaniu. Alicja  Sinicka genialnie oddaje jej stan psychiczny – paranoję, lęk przed ciemnością, potrzebę kontroli. Ale Joanna to nie tylko ofiara. To także ktoś, kto mimo własnych demonów, potrafi wyczuć niebezpieczeństwo grożące innym. Jej instynkt opiekuńczy, zwłaszcza w stosunku do małej sąsiadki, jest tym, co napędza akcję. Przyglądanie się, jak jej niepewność przeplata się z determinacją, to jedna z największych przyjemności tej powieści.
Mąż Joanny  u jej  boku  próbuje zacząć wszystko od nowa. Na pierwszy rzut oka to wspierający partner, ale czy na pewno? W thrillerach Alicji  Sinickiej nic nie jest czarno-białe, a jego rola w tej historii z pewnością skrywa więcej, niż sugeruje pobieżny opis.  Warto go obserwować z dużą dozą podejrzliwości.
Dziewczynka z sąsiedztwa – katalizator całej historii. To właśnie jej laurka z napisem „POMOCY” sprawia, że Joanna zaczyna widzieć zagrożenie tam, gdzie inni widzą tylko sielankę.  Ta postać jest kluczowa, bo reprezentuje niewinność, która może okazać się pułapką. Sąsiedzi – mieszkańcy pozornie spokojnej okolicy. Wypielęgnowane ogródki i uśmiechnięte rodziny to tylko fasada. Autorka buduje z nich galerię postaci, z których każda może być zarówno ofiarą, jak i sprawcą.

To, co w bohaterach Sinickiej jest najbardziej fascynujące, to ich dwuznaczność. Żadna z tych osób nie jest jednoznacznie dobra ani zła. Autorka świetnie portretuje, jak traumy z przeszłości kształtują nasze postrzeganie teraźniejszości. I zadaje czytelnikowi podstępne pytanie: czy Joannie można ufać? Czy jej paranoja to objaw choroby, czy raczej wyczulony radar na prawdziwe zło?

Akcja płynie niespiesznie, ale celnie. Alicja Sinicka nie pędzi na złamanie karku, tylko precyzyjnie rozkłada karty. Jej styl jest prosty, a jednocześnie tak plastyczny, że widzę przed oczami te stare, zakurzone pokoje i słyszę deszcz za oknem. To literacki comfort read, który jednak potrafi wbić w fotel swoją intensywnością.

📌 DLA KOGO?
Jeśli lubicie:
✅ historie rodzinne z drugim dnem,
✅ bohaterów, którzy skrywają tajemnice,
✅ emocje, przy których łza kręci się w oku,
✅ styl obyczajowy z nutką nostalgii...

to ta książka jest dla Was! Idealna na wiosenne wieczory pod kocem.

Moja ocena:  9/10 🌟 (odejmuję tylko za to, że chwilami chciałam potrząsnąć bohaterami – ale to chyba dobrze, że tak ich przeżywałam).

A Wy, znacie tę książkę? Czy też macie swoją „Laurkę” z przeszłości, która zmieniła wszystko? 
A Wy, lubicie takie niejednoznaczne postaci, które każą wam ciągle zmieniać zdanie? Który typ bohatera najbardziej Was intryguje w thrillerach? 👇

Bardzo dziękuję Wydawnictwu W A.B. za egzemplarz książki. 

"Jak kochać I pracować, by nie zwariować" Paulina Smaszcz

Autorka: Paulina Smaszcz 

Tytuł: Jak kochać i pracować, by nie zwariować 

Kategoria: Psychologia / motywacja

Wydawnictwo: Chmury

Premiera: 11.03.2026 

Ilość stron: 354

Oprawa: twarda

💞RECENZJA💞

#współpracareklamowa z @wydawnictwochmury 

Ooooj, kochani! 📚✨ Wiecie, co jest najgorsze w byciu dorosłym? To ciągłe balansowanie między tym, co muszę, a tym, czego pragnę. Kiedy zobaczyłam tytuł „Jak kochać i pracować, by nie zwariować”, pomyślałam: „To chyba o mnie!”. I miałam rację. Ta książka wbiła się w moje serce jak szpilka w mapę życia.

Paulina Smaszcz nie daje tutaj gotowych list z zasadami. To nie jest kolejny poradnik, który czyta się z obowiązku. To opowieść, która przytula i trzepie po głowie jednocześnie. Klimat jest taki… znajomy. Pachnie kawą wypitą w biegu, rozmową, która powinna odbyć się wczoraj i tą wieczną pogoń za ideałem.

Autorka rozkłada na czynniki pierwsze nasze codzienne szaleństwo. Nie ma tu wielkich dramatów rodem z telenoweli – jest prawda. Pokazuje, jak próbujemy sprostać roli partnera, rodzica, pracownika, dziecka… i gdzieś po drodze gubimy samych siebie. Fabuła toczy się wokół uniwersalnego dylematu: jak być wystarczająco dobrym, nie tracąc przy tym zdrowia psychicznego? Uwielbiam to, że autorka nie ocenia, tylko mówi: „Hej, ja też tak mam”.

Bohaterowie? To my. I to jest chyba największa siła tej książki. Czytając, czułam tak ogromną ulgę, że aż ciarki przeszły mi po plecach. Każda strona wywoływała we mnie całe spektrum emocji – od gorzkiego śmiechu przez łzy wzruszenia po nagłe olśnienie. „O kurczę, to ja tak mam!” – to zdanie towarzyszyło mi non stop.

Tempo jest idealne na jeden, leniwy wieczór. Styl jest lekki, bez zbędnego zadęcia. Paulina Smaszcz pisze tak, jakby siedziała z Tobą przy herbacie, trzymała cię za rękę i mówiła: „Posłuchaj, damy radę”. To nie jest ciężka literatura, która męczy – to literatura, która uzdrawia przez zwykłe, ludzkie „rozumiem”.

Do kogo trafi ta książka? Do każdego, kto kiedykolwiek poczuł, że zaraz pęknie. Do tych, którzy mają na głowie 100 obowiązków, ale w środku czują, że brakuje im tchu. Idealna lektura dla zabieganych żon, zestresowanych mam, wypalonych zawodowo singli i każdego, kto ma wrażenie, że w tym wyścigu szczurów zgubił gdzieś siebie.

Jestem pod tak wielkim wrażeniem, że wiem, że będę do niej wracać.

Moja ocena: 9/10 🌟 (odejmuję jeden punkt tylko za to, że tak szybko się kończy!).

Czy znacie tę książkę? A może macie swoją „biblię” na chwile słabości? Dajcie znać w komentarzu! 👇💬

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Chmury za egzemplarz książki. 

"Ostatni smrek" Maria Gąsienica-Zawadzka

Autorka: Maria Gąsienica-Zawadzka 

Tytuł: Ostatni Smrek 

Kategoria: thriller 

Wydawnictwo: Otwarte

Premiera: 25.03.2026 

Ilość stron: 528

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 


📍RECENZJA PRZEDPREMIEROWA📍

#współpracareklamowa z Wydawnictwo Otwarte 

📌 Premiera: 25.03.2026

„Ostatni smrek” Marii Gąsienicy-Zawadzkiej to książka, która wciągnęła mnie jak górski potok – szybko i bezpowrotnie. Ledwo zaczęłam, a już czułam ten charakterystyczny, podhalański klimat, w którym tradycja miesza się z mrocznymi tajemnicami. Obietnica kryminalnej zagadki osadzonej w hermetycznej społeczności? To było coś, po co sięgam z wypiekami na twarzy. 

Fabuła to prawdziwy rollercoaster emocji. Główna bohaterka, Jagna Biernacka, dziennikarka lokalnej gazety, nie daje wiary oficjalnym wersjom o serii pożarów, które trawią domy w Kościelisku. Każde jej nowe odkrycie to jak odrywanie kolejnej warstwy lokalnej zmowy milczenia. Intryga jest tak skonstruowana, że z każdym rozdziałem miałam wrażenie, że jestem coraz bliżej prawdy, by za chwilę przekonać się, że tak naprawdę wiem… nic.

Bohaterowie to zdecydowanie mocny punkt tej historii. Jagna to postać, której kibicowałam od pierwszej strony – uparta, sprytna i kierująca się intuicją. 
Jagna Biernacka – nasza przewodniczka po tym mrocznym świecie. To nie jest typowa dziennikarka śledcza w lśniących butach, która wszystko wie lepiej. Jagna jest stąd, z Podhala, co daje jej ogromny atut: zna ludzi, gwary i zwyczaje, ale jednocześnie jest na tyle outsiderką (pracuje w lokalnej gazecie, a nie w ścisłym górskim kręgu), że widzi więcej. Jej siłą jest upór i instynkt, ale też… zwykły strach. Kiedy zaczyna węszyć, że pożary nie są przypadkowe, czuć jej niepokój na własnej skórze. Autorka nie robi z niej superbohaterki – Jagna się denerwuje, waha, popełnia błędy, a ja przez to kibicowałam jej jeszcze bardziej.
Mężczyźni w jej życiu – tu robi się naprawdę ciekawie. Każdy z nich pachnie tajemnicą. Jest przystojny fotograf (i od razu mówię – nie ma tu taniego romansu na siłę!), który pojawia się w najmniej spodziewanych momentach. Jest lokalny biznesmen z wpływami i uśmiechem, który może znaczyć wszystko. I jest ksiądz – postać, którą autorka sportretowała wyjątkowo dwuznacznie. W górskiej społeczności to on często jest ostoją moralności, ale czy na pewno? Każdy z nich coś ukrywa, a Jagna musi lawirować między ich pomocą a podejrzliwością.
Mieszkańcy Kościeliska to zbiorczy bohater, który zasługuje na osobny aplauz. Maria Gąsienica-Zawadzka wspaniale oddała tę hermetyczność: wszyscy się znają, nikt nie chce mówić obcym, a za słowem „tradycja” kryje się często zmowa milczenia. Sąsiedzi, którzy widzą więcej, niż mówią. Gospodynie, które przy herbacie rzucają zdania znaczące więcej niż niejedno oficjalne zeznanie. To, jak autorka buduje atmosferę nieufności, sprawia, że czytelnik zaczyna podejrzewać dosłownie każdego. To, co najbardziej lubię, to fakt, że żaden bohater nie jest jednowymiarowy. Nawet ci, którzy na pierwszy rzut oka wydają się kryształowo czyści, mają swoje demony, a ci, których chciałoby się skreślić, nagle pokazują ludzką twarz. Właśnie to ciągłe balansowanie między sympatią a podejrzliwością sprawia, że książkę pochłania się w tempie ekspresowym.

Autorka znakomicie oddała atmosferę nieufności; tu dosłownie nie wiesz, komu możesz zaufać. Od lokalnego biznesmena, przez charyzmatycznego księdza, aż po tajemniczego fotografa – każdy ma coś na sumieniu, a napięcie rośnie z każdą wspólną sceną. 

Tempo jest dobrze wyważone. Nie ma tu pośpiechu na siłę. Natomiast jest stopniowe budowanie atmosfery grozy i niepokoju. Styl autorki jest przystępny, a momentami potrafi zaskoczyć autentycznością – ogromnym plusem są dialogi pisane gwarą, które dodają całej historii niesamowitego kolorytu i realizmu. 

To książka dla każdego, kto lubi thrillery obyczajowe, w których tło jest równie ważne co sama zagadka kryminalna. Jeśli cenicie powolne odkrywanie sekretów, mroczne tajemnice małych społeczności i klimat gór, który udziela się z każdej strony – to będzie strzał w dziesiątkę. 

 „Ostatni smrek” to mocny, niepokojący thriller, który udowadnia, że wiara i lojalność mogą mieć bardzo mroczne oblicze. Jestem pod ogromnym wrażeniem i na pewno sięgnę po kolejne książki autorki!

Moja ocena: 9/10 🌟 (bo jeden punkt odejmuję za to, że musiałam się z bohaterami pożegnać!)

Jestem ciekawa  kto będzie  Waszym ulubionym (lub tym najbardziej podejrzanym) bohaterem tej historii? Komu będziecie kibicować, a komu nie będziecie ufać od samego początku? 👀
Czy mieliście już okazję poznać twórczość Marii Gąsienicy-Zawadzkiej? A może znacie inne thrillery osadzone w górskich klimatach? Dajcie znać w komentarzu! 👇

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Otwarte za egzemplarz książki.


niedziela, 22 marca 2026

"Dobre kłamstwo" A.R. Torre

Autorka: A.R. Torre

Tytuł: Dobre kłamstwo 

Tytuł oryginału: The Good Lie

Kategoria: thriller psychologiczny 

Wydawnictwo: MUZA SA

Premiera: 11.03.2026 

Ilość stron: 352

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

🔥RECENZJA🔥

#współpracareklamowa z Wydawnictwo MUZA 

„Dobre kłamstwo” A.R. Torre – czy warto dać się wciągnąć? 📖

Kiedy zaczynałam tę książkę, myślałam, że dostanę klasyczny thriller psychologiczny. Dostałam coś znacznie więcej – historię, która wbiła mnie w fotel i nie puściła do ostatniej strony. Klimat jest gęsty, niepokojący, a zarazem… uzależniający 🌪️

Autorka mistrzowsko buduje napięcie, serwując zwroty akcji, których naprawdę się nie spodziewacie. To nie jest historia, w której odgadniecie zakończenie po trzech rozdziałach. I właśnie to uwielbiam 🎭

Bohaterowie? Mroczni, skomplikowani, tacy, których trudno jednoznacznie ocenić. Autorka nie boi się pokazywać ich brudnych stron, a to sprawia, że czujemy z nimi więź – nawet jeśli czasami mamy ochotę nimi potrząsnąć. 

Kto jest kim w tej grze pozorów? 🎭

Dr Gwen Moore – nasza przewodniczka po tym mrocznym świecie. Jest psychiatrą specjalizującą się w… no właśnie, w pacjentach z tendencjami violent. To kobieta, która na co dzień zagląda w umysły największych zbrodniarzy. Z pozoru? Spokojna, poukładana, profesjonalna. Ale czy na pewno? I tu zaczyna się robić ciekawie. Gwen to postać, która wzbudza skrajne emocje. Można   ją uwielbiać za to, że jest „ludzka, popełnia błędy i daje się ponieść emocjom” , ale też  krytykować za to, że zbyt rzadko zagląda we własne sumienie, a jej decyzje bywają, delikatnie mówiąc, wątpliwe etycznie. Czy to wada? Moim zdaniem to czyni ją autentyczną. Nie jest ideałem – i dzięki temu naprawdę trudno ją do końca rozgryźć.

Robert Kavin – adwokat, który dostaje sprawę, jakiej nikt by sobie nie wymarzył. Jego syn był jedną z ofiar Krwawego  Mordercy. I wiecie co? On reprezentuje podejrzanego o te zabójstwa. Tak, dobrze czytacie. Jego motywacje są niejednoznaczne, a relacja z Gwen iskrzy od samego początku – nie tylko na linii zawodowej 🔥 Robert to postać tragiczna, ale też… niepokojąca. Czytając czułam, że coś ukrywa. 

Scott Harden – nastolatek, któremu udało się uciec z rąk zabójcy. To on wskazuje palcem na podejrzanego. Ale jego zeznania? Zmieniają się, są niepełne, coś w nich nie gra. Scott to postać, która łamie serce. Jest ofiarą, ale też… czy na pewno mówi całą prawdę? Jego trauma jest tak głęboka, że trudno go ocenić. Jedno jest pewne – po tej lekturze będziecie o nim myśleć długo.

Podejrzany i… ci drudzy – nie zdradzę nazwisk, ale autorka  wprowadza całą galerię postaci, które balansują na granicy dobra i zła. Mamy tu skomplikowane relacje, sekrety i motywy, które wychodzą na jaw w najmniej spodziewanym momencie. Nie ma tu czarno-białych podziałów. Każdy coś ukrywa.

Co czułam, czytając o nich?

Szczerze? Byłam rozdarta. Momentami chciałam Gwen potrząsnąć, Robertowi zajrzeć głębiej w oczy, a Scotta… po prostu przytulić. Autorka tworzy bohaterów, którzy zapadają w pamięć – nawet jeśli ich nie lubimy. I o to chodzi! Właśnie to sprawia, że emocje buzują do samego końca 🌪️

Emocje? Skrajne. Od niepokoju, przez złość, aż po… no właśnie. Przeczytajcie sami 😶‍🌫️

Tempo jest idealnie wyważone – ani chwili nudy, ale też nie czułam, żeby autorka pędziła na złamanie karku. Styl pisania A.R. Torre jest dynamiczny.  Dialogi są naturalne, a opisy tak sugestywne, że czułam się, jakbym oglądała film 🎬

Dla kogo? Jeśli lubicie thrillery psychologiczne z mocnym akcentem na emocje, skomplikowane relacje i sekrety, które zmieniają wszystko – to będzie strzał w dziesiątkę. Fani Freidy, Lauren Oliver czy „Pacjentki” – to brzmi znajomo? Koniecznie sięgnijcie 🔥

Moja ocena: 9/10 🌟

Bardzo dziękuję Wydawnictwu MUZA SA za egzemplarz książki. 

"Powroty przed zmierzchem" Elżbieta Antoniewicz

Autorka: Elżbieta Antoniewicz  Tytuł: Powroty przed zmierzchem  Kategoria: literatura obyczajowa  Wydawnictwo: Novae Res  Premiera: 5.12.202...