Brunetka Books Recenzuje

wtorek, 24 marca 2026

"Jak kochać I pracować, by nie zwariować" Paulina Smaszcz

Autorka: Paulina Smaszcz 

Tytuł: Jak kochać i pracować, by nie zwariować 

Kategoria: Psychologia / motywacja

Wydawnictwo: Chmury

Premiera: 11.03.2026 

Ilość stron: 354

Oprawa: twarda

💞RECENZJA💞

#współpracareklamowa z @wydawnictwochmury 

Ooooj, kochani! 📚✨ Wiecie, co jest najgorsze w byciu dorosłym? To ciągłe balansowanie między tym, co muszę, a tym, czego pragnę. Kiedy zobaczyłam tytuł „Jak kochać i pracować, by nie zwariować”, pomyślałam: „To chyba o mnie!”. I miałam rację. Ta książka wbiła się w moje serce jak szpilka w mapę życia.

Paulina Smaszcz nie daje tutaj gotowych list z zasadami. To nie jest kolejny poradnik, który czyta się z obowiązku. To opowieść, która przytula i trzepie po głowie jednocześnie. Klimat jest taki… znajomy. Pachnie kawą wypitą w biegu, rozmową, która powinna odbyć się wczoraj i tą wieczną pogoń za ideałem.

Autorka rozkłada na czynniki pierwsze nasze codzienne szaleństwo. Nie ma tu wielkich dramatów rodem z telenoweli – jest prawda. Pokazuje, jak próbujemy sprostać roli partnera, rodzica, pracownika, dziecka… i gdzieś po drodze gubimy samych siebie. Fabuła toczy się wokół uniwersalnego dylematu: jak być wystarczająco dobrym, nie tracąc przy tym zdrowia psychicznego? Uwielbiam to, że autorka nie ocenia, tylko mówi: „Hej, ja też tak mam”.

Bohaterowie? To my. I to jest chyba największa siła tej książki. Czytając, czułam tak ogromną ulgę, że aż ciarki przeszły mi po plecach. Każda strona wywoływała we mnie całe spektrum emocji – od gorzkiego śmiechu przez łzy wzruszenia po nagłe olśnienie. „O kurczę, to ja tak mam!” – to zdanie towarzyszyło mi non stop.

Tempo jest idealne na jeden, leniwy wieczór. Styl jest lekki, bez zbędnego zadęcia. Paulina Smaszcz pisze tak, jakby siedziała z Tobą przy herbacie, trzymała cię za rękę i mówiła: „Posłuchaj, damy radę”. To nie jest ciężka literatura, która męczy – to literatura, która uzdrawia przez zwykłe, ludzkie „rozumiem”.

Do kogo trafi ta książka? Do każdego, kto kiedykolwiek poczuł, że zaraz pęknie. Do tych, którzy mają na głowie 100 obowiązków, ale w środku czują, że brakuje im tchu. Idealna lektura dla zabieganych żon, zestresowanych mam, wypalonych zawodowo singli i każdego, kto ma wrażenie, że w tym wyścigu szczurów zgubił gdzieś siebie.

Jestem pod tak wielkim wrażeniem, że wiem, że będę do niej wracać.

Moja ocena: 9/10 🌟 (odejmuję jeden punkt tylko za to, że tak szybko się kończy!).

Czy znacie tę książkę? A może macie swoją „biblię” na chwile słabości? Dajcie znać w komentarzu! 👇💬

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Chmury za egzemplarz książki. 

"Ostatni smrek" Maria Gąsienica-Zawadzka

Autorka: Maria Gąsienica-Zawadzka 

Tytuł: Ostatni Smrek 

Kategoria: thriller 

Wydawnictwo: Otwarte

Premiera: 25.03.2026 

Ilość stron: 528

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 


📍RECENZJA PRZEDPREMIEROWA📍

#współpracareklamowa z Wydawnictwo Otwarte 

📌 Premiera: 25.03.2026

„Ostatni smrek” Marii Gąsienicy-Zawadzkiej to książka, która wciągnęła mnie jak górski potok – szybko i bezpowrotnie. Ledwo zaczęłam, a już czułam ten charakterystyczny, podhalański klimat, w którym tradycja miesza się z mrocznymi tajemnicami. Obietnica kryminalnej zagadki osadzonej w hermetycznej społeczności? To było coś, po co sięgam z wypiekami na twarzy. 

Fabuła to prawdziwy rollercoaster emocji. Główna bohaterka, Jagna Biernacka, dziennikarka lokalnej gazety, nie daje wiary oficjalnym wersjom o serii pożarów, które trawią domy w Kościelisku. Każde jej nowe odkrycie to jak odrywanie kolejnej warstwy lokalnej zmowy milczenia. Intryga jest tak skonstruowana, że z każdym rozdziałem miałam wrażenie, że jestem coraz bliżej prawdy, by za chwilę przekonać się, że tak naprawdę wiem… nic.

Bohaterowie to zdecydowanie mocny punkt tej historii. Jagna to postać, której kibicowałam od pierwszej strony – uparta, sprytna i kierująca się intuicją. 
Jagna Biernacka – nasza przewodniczka po tym mrocznym świecie. To nie jest typowa dziennikarka śledcza w lśniących butach, która wszystko wie lepiej. Jagna jest stąd, z Podhala, co daje jej ogromny atut: zna ludzi, gwary i zwyczaje, ale jednocześnie jest na tyle outsiderką (pracuje w lokalnej gazecie, a nie w ścisłym górskim kręgu), że widzi więcej. Jej siłą jest upór i instynkt, ale też… zwykły strach. Kiedy zaczyna węszyć, że pożary nie są przypadkowe, czuć jej niepokój na własnej skórze. Autorka nie robi z niej superbohaterki – Jagna się denerwuje, waha, popełnia błędy, a ja przez to kibicowałam jej jeszcze bardziej.
Mężczyźni w jej życiu – tu robi się naprawdę ciekawie. Każdy z nich pachnie tajemnicą. Jest przystojny fotograf (i od razu mówię – nie ma tu taniego romansu na siłę!), który pojawia się w najmniej spodziewanych momentach. Jest lokalny biznesmen z wpływami i uśmiechem, który może znaczyć wszystko. I jest ksiądz – postać, którą autorka sportretowała wyjątkowo dwuznacznie. W górskiej społeczności to on często jest ostoją moralności, ale czy na pewno? Każdy z nich coś ukrywa, a Jagna musi lawirować między ich pomocą a podejrzliwością.
Mieszkańcy Kościeliska to zbiorczy bohater, który zasługuje na osobny aplauz. Maria Gąsienica-Zawadzka wspaniale oddała tę hermetyczność: wszyscy się znają, nikt nie chce mówić obcym, a za słowem „tradycja” kryje się często zmowa milczenia. Sąsiedzi, którzy widzą więcej, niż mówią. Gospodynie, które przy herbacie rzucają zdania znaczące więcej niż niejedno oficjalne zeznanie. To, jak autorka buduje atmosferę nieufności, sprawia, że czytelnik zaczyna podejrzewać dosłownie każdego. To, co najbardziej lubię, to fakt, że żaden bohater nie jest jednowymiarowy. Nawet ci, którzy na pierwszy rzut oka wydają się kryształowo czyści, mają swoje demony, a ci, których chciałoby się skreślić, nagle pokazują ludzką twarz. Właśnie to ciągłe balansowanie między sympatią a podejrzliwością sprawia, że książkę pochłania się w tempie ekspresowym.

Autorka znakomicie oddała atmosferę nieufności; tu dosłownie nie wiesz, komu możesz zaufać. Od lokalnego biznesmena, przez charyzmatycznego księdza, aż po tajemniczego fotografa – każdy ma coś na sumieniu, a napięcie rośnie z każdą wspólną sceną. 

Tempo jest dobrze wyważone. Nie ma tu pośpiechu na siłę. Natomiast jest stopniowe budowanie atmosfery grozy i niepokoju. Styl autorki jest przystępny, a momentami potrafi zaskoczyć autentycznością – ogromnym plusem są dialogi pisane gwarą, które dodają całej historii niesamowitego kolorytu i realizmu. 

To książka dla każdego, kto lubi thrillery obyczajowe, w których tło jest równie ważne co sama zagadka kryminalna. Jeśli cenicie powolne odkrywanie sekretów, mroczne tajemnice małych społeczności i klimat gór, który udziela się z każdej strony – to będzie strzał w dziesiątkę. 

 „Ostatni smrek” to mocny, niepokojący thriller, który udowadnia, że wiara i lojalność mogą mieć bardzo mroczne oblicze. Jestem pod ogromnym wrażeniem i na pewno sięgnę po kolejne książki autorki!

Moja ocena: 9/10 🌟 (bo jeden punkt odejmuję za to, że musiałam się z bohaterami pożegnać!)

Jestem ciekawa  kto będzie  Waszym ulubionym (lub tym najbardziej podejrzanym) bohaterem tej historii? Komu będziecie kibicować, a komu nie będziecie ufać od samego początku? 👀
Czy mieliście już okazję poznać twórczość Marii Gąsienicy-Zawadzkiej? A może znacie inne thrillery osadzone w górskich klimatach? Dajcie znać w komentarzu! 👇

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Otwarte za egzemplarz książki.


niedziela, 22 marca 2026

"Dobre kłamstwo" A.R. Torre

Autorka: A.R. Torre

Tytuł: Dobre kłamstwo 

Tytuł oryginału: The Good Lie

Kategoria: thriller psychologiczny 

Wydawnictwo: MUZA SA

Premiera: 11.03.2026 

Ilość stron: 352

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

🔥RECENZJA🔥

#współpracareklamowa z Wydawnictwo MUZA 

„Dobre kłamstwo” A.R. Torre – czy warto dać się wciągnąć? 📖

Kiedy zaczynałam tę książkę, myślałam, że dostanę klasyczny thriller psychologiczny. Dostałam coś znacznie więcej – historię, która wbiła mnie w fotel i nie puściła do ostatniej strony. Klimat jest gęsty, niepokojący, a zarazem… uzależniający 🌪️

Autorka mistrzowsko buduje napięcie, serwując zwroty akcji, których naprawdę się nie spodziewacie. To nie jest historia, w której odgadniecie zakończenie po trzech rozdziałach. I właśnie to uwielbiam 🎭

Bohaterowie? Mroczni, skomplikowani, tacy, których trudno jednoznacznie ocenić. Autorka nie boi się pokazywać ich brudnych stron, a to sprawia, że czujemy z nimi więź – nawet jeśli czasami mamy ochotę nimi potrząsnąć. 

Kto jest kim w tej grze pozorów? 🎭

Dr Gwen Moore – nasza przewodniczka po tym mrocznym świecie. Jest psychiatrą specjalizującą się w… no właśnie, w pacjentach z tendencjami violent. To kobieta, która na co dzień zagląda w umysły największych zbrodniarzy. Z pozoru? Spokojna, poukładana, profesjonalna. Ale czy na pewno? I tu zaczyna się robić ciekawie. Gwen to postać, która wzbudza skrajne emocje. Można   ją uwielbiać za to, że jest „ludzka, popełnia błędy i daje się ponieść emocjom” , ale też  krytykować za to, że zbyt rzadko zagląda we własne sumienie, a jej decyzje bywają, delikatnie mówiąc, wątpliwe etycznie. Czy to wada? Moim zdaniem to czyni ją autentyczną. Nie jest ideałem – i dzięki temu naprawdę trudno ją do końca rozgryźć.

Robert Kavin – adwokat, który dostaje sprawę, jakiej nikt by sobie nie wymarzył. Jego syn był jedną z ofiar Krwawego  Mordercy. I wiecie co? On reprezentuje podejrzanego o te zabójstwa. Tak, dobrze czytacie. Jego motywacje są niejednoznaczne, a relacja z Gwen iskrzy od samego początku – nie tylko na linii zawodowej 🔥 Robert to postać tragiczna, ale też… niepokojąca. Czytając czułam, że coś ukrywa. 

Scott Harden – nastolatek, któremu udało się uciec z rąk zabójcy. To on wskazuje palcem na podejrzanego. Ale jego zeznania? Zmieniają się, są niepełne, coś w nich nie gra. Scott to postać, która łamie serce. Jest ofiarą, ale też… czy na pewno mówi całą prawdę? Jego trauma jest tak głęboka, że trudno go ocenić. Jedno jest pewne – po tej lekturze będziecie o nim myśleć długo.

Podejrzany i… ci drudzy – nie zdradzę nazwisk, ale autorka  wprowadza całą galerię postaci, które balansują na granicy dobra i zła. Mamy tu skomplikowane relacje, sekrety i motywy, które wychodzą na jaw w najmniej spodziewanym momencie. Nie ma tu czarno-białych podziałów. Każdy coś ukrywa.

Co czułam, czytając o nich?

Szczerze? Byłam rozdarta. Momentami chciałam Gwen potrząsnąć, Robertowi zajrzeć głębiej w oczy, a Scotta… po prostu przytulić. Autorka tworzy bohaterów, którzy zapadają w pamięć – nawet jeśli ich nie lubimy. I o to chodzi! Właśnie to sprawia, że emocje buzują do samego końca 🌪️

Emocje? Skrajne. Od niepokoju, przez złość, aż po… no właśnie. Przeczytajcie sami 😶‍🌫️

Tempo jest idealnie wyważone – ani chwili nudy, ale też nie czułam, żeby autorka pędziła na złamanie karku. Styl pisania A.R. Torre jest dynamiczny.  Dialogi są naturalne, a opisy tak sugestywne, że czułam się, jakbym oglądała film 🎬

Dla kogo? Jeśli lubicie thrillery psychologiczne z mocnym akcentem na emocje, skomplikowane relacje i sekrety, które zmieniają wszystko – to będzie strzał w dziesiątkę. Fani Freidy, Lauren Oliver czy „Pacjentki” – to brzmi znajomo? Koniecznie sięgnijcie 🔥

Moja ocena: 9/10 🌟

Bardzo dziękuję Wydawnictwu MUZA SA za egzemplarz książki. 

"Victor. Tylko moja" Aleksandra Możejko

Autorka: Aleksandra Możejko

Tytuł: Victor. Tom 3

Seria: Tylko moja

Kategoria: Romans

Wydawnictwo: Editio Red

Premiera: 24.02.2026

Ilość stron: 280

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 


⚘️RECENZJA⚘️

#współpracareklamowa z Editio Red 

Pierwsze wrażenie?
Od pierwszych stron czułam ten klimat, który wciąga jak wir. Mrok, tajemnica, postać Victora działająca na zmysły i bohaterka, która nie boi się stanąć w ogniu. Ta książka nie daje o sobie zapomnieć. Autorka buduje napięcie, które smakuje jak dreszczyk na granicy przyjemności i strachu. Historia jest intensywna, nieprzewidywalna i pełna zwrotów, które sprawiają, że kartkujesz z zapartym tchem. Żadnych nudnych momentów – akcja goni akcję, a emocje sięgają zenitu.

Victor to ten typ bohatera, o którym mówi się "walking red flag", ale wiesz co? Czerwony to dla niego za mało – on sam tworzy własną paletę barw, gdzie miesza się niebezpieczeństwo, lojalność i… coś, co niebezpiecznie przypomina czułość. Jest władczy, tajemniczy, ma swoje zasady, których nie łamie dla nikogo. Ale właśnie to sprawia, że gdy zaczyna robić wyjątki, robi się naprawdę gorąco. Autorka nie tłumaczy go na siłę – jego działania bywają brutalne, decyzje kontrowersyjne, ale przez cały czas czuć, że kieruje nim wewnętrzny kod, który dopiero z czasem zaczynamy rozumieć.
Victor to postać, która wbija w fotel – z jednej strony niebezpieczny, z drugiej skrywający głębię, którą chce się odkryć.

Ona (bohaterka). I tu ogromny plus – to nie jest postać, która tylko czeka, żeby ją ratować. Owszem, trafia w wir wydarzeń, na który nie do końca ma wpływ, ale szybko pokazuje, że ma własne zdanie, twardy charakter i nie boi się postawić Victorowi, nawet gdy wszyscy wokół milkną. Jej emocje są autentyczne – waha się, boi, ale też pragnie, kocha i walczy. I to sprawia, że jej decyzje, nawet te ryzykowne, mają sens.  Nie jest bierną obserwatorką – czuć jej siłę, strach i ogromne zaangażowanie.  Ich relacja iskrzy, a ja łapałam się na tym, że przeżywałam każdą ich rozmowę, każdą decyzję, jakby dotyczyła mnie.
To nie jest romans, w którym pada "kocham cię" po trzech rozdziałach. To raczej powolne taniec na krawędzi – nieufność przeplata się z pożądaniem, a lojalność rodzi się tam, gdzie nikt by się jej nie spodziewał. Ich dialogi mają pazur, a momenty napięcia między nimi… cóż, lepiej mieć pod ręką wachlarz 😅 To jedna z tych par, które ogląda się z zapartym tchem, bo nigdy nie wiesz, co zrobią za chwilę – i właśnie w tym tkwi siła tej historii.

Czy postacie drugoplanowe też mają znaczenie?
Tak i to całkiem spore. Nie są tylko tłem – niektórzy dodają tajemniczości, inni sprawiają, że zaczynasz kwestionować to, co myślałeś o głównych bohaterach. I pojawia się też kilka osób, co do których cały czas zmieniasz zdanie – kochasz ich, nienawidzisz, a potem nagle wszystko wywraca się do góry nogami.

Styl autorki jest dynamiczny, a jednocześnie potrafi zatrzymać na chwilę, by oddać emocje. Dialogi są ostre i prawdziwe, narracja wciąga bez zbędnych opisów. To książka, którą czyta się szybko, ale jej smak zostaje na dłużej.

🎯 Dla kogo?
Dla fanek mrocznych romansów, które lubią, gdy granica między tym, co dobre a złe, jest cienka jak ostrze. Jeśli lubicie historie, w których bohaterowie skrywają mroczne sekrety, a miłość rodzi się w chaosie – to będzie strzał w dziesiątkę. Sprawdzi się też idealnie, gdy macie ochotę na książkę, która nie pozwoli Wam zasnąć do późnych godzin.

Moja ocena:  9/10 🌟
Odjęłam jeden punkt tylko dlatego, że momentami chciałam jeszcze więcej niektórych wątków – ale to tylko dowód na to, jak bardzo wciągnęłam się w tę historię.

 Bardzo dziękuję Wydawnictwu Editio Red za egzemplarz książki. 


piątek, 20 marca 2026

"Szansa" Ilona Gołębiewska

Autorka: Ilona Gołębiewska 

Tytuł: Szansa. Tom 3

Cykl: Siostry ze Starego Młyna 

Kategoria: literatura obyczajowa 

Wydawnictwo: MUZA SA

Premiera: 11.03.2026 

Ilość stron: 320

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

⚘️RECENZJA⚘️

#współpracareklamowa z Wydawnictwo MUZA 

Czy można dostać drugą szansę od losu? A może to my musimy najpierw odważyć się ją przed sobą otworzyć?

Kiedy sięgnęłam po tę książkę, spodziewałam się ciepłej, obyczajowej opowieści. Dostałam coś znacznie więcej – historię, która wsiąka pod skórę i zostaje z tobą na długo po przeczytaniu ostatniej strony. ✨

Fabuła toczy się niespiesznie, ale ma w sobie coś hipnotyzującego. Autorka buduje napięcie między tym, co było, a tym, co mogłoby być. Żadnych wielkich fajerwerków, za to mnóstwo prawdy o ludzkich wyborach, milczeniu i odwadze, by spojrzeć prawdzie w oczy.

Bohaterowie? Mistrzostwo. Są skomplikowani, popełniają błędy, noszą w sobie ciężar przeszłości. Momentami miałam ochotę nimi potrząsnąć, a za chwilę rozumiałam ich decyzje aż za dobrze. Ta historia wyciska emocje – od wzruszenia po delikatny gniew, a wszystko podane z taką czułością, że trudno przejść obok niej obojętnie.

🌿 Sięgnęłam głębiej i mam dla Was więcej szczegółów – także takich, które może nie wszyscy wyłapali przy pierwszym czytaniu. Bo w Młynarzówce nic nie jest do końca takie, jakie się wydaje...

👩 TOŚKA ZŁOTOWSKA – kobieta, która zgubiła siebie po drodze.
Tośka to trzecia z sióstr Złotowskich, które poznajemy w cyklu „Siostry ze Starego Młyna” . Ale uwaga – każda z sióstr jest zupełnie inna, a ich historie to osobne światy. Tośka wyróżnia się tym, że… nie zawsze stąpa twardo po ziemi. I sama to o sobie wie😉
Jej historia zaczyna się od ucieczki. Po śmierci najlepszej przyjaciółki Agaty i rozstaniu z chłopakiem pakuje się w dwumiesięczną samotną podróż.  Ale jak to w życiu bywa – ucieczka nie rozwiązuje problemów. Po powrocie czekają na nią: niespłacone długi, zawieszona firma i widmo utraty mieszkania. 
Co robi? Pakuje życie w kartony i wraca do rodzinnej Młynarzówki. I tu zaczyna się najciekawsze – Tośka ma w sobie ogromną siłę, by stawić czoła „piwu, którego sobie naważyła”. To nie jest bohaterka, która czeka na księcia z bajki. Ona sama bierze sprawy w swoje ręce. Walka z urzędami, lokalny protest przeciwko spalarni śmieci, próba odbudowania firmy… Tośka ma milion pomysłów na minutę i dobre serce, które każe jej pomagać innym – w tym mężowi zmarłej przyjaciółki Agaty.  Jej największą pasją, do której powraca w Młynarzówce, są słowiańskie wierzenia i natura. To w tym odnajduje spokój. Pisze artykuły, prowadzi warsztaty dla kobiet, odkrywa piękno tego, co proste. 
We fragmencie książki, który udało mi się znaleźć, Tośka pisze na swojej stronie „Bagaż podręczny” coś, co mnie totalnie rozbroiło:

„Ostatnio coraz częściej mam wrażenie, że zgubiłam siebie po drodze. Byłam kobietą, która wiedziała, kim jest. Teraz jestem kobietą, która próbuje to sobie przypomnieć. Czuję zmęczenie światem, który każe być ciągle »jakąś«: silną, skuteczną, ułożoną, przewidywalną. A ja coraz częściej tęsknię za prostotą. Za ziemią pod stopami, za rytmem natury, zapachem chleba. Powrotem do tego, co pierwotne, kobiece i słowiańskie. Ten kierunek staje się dla mnie nie ucieczką, lecz ratunkiem.” 

Czy to nie jest piękne? I prawdziwe? Tośka mówi też o tym, że uczy się na nowo słuchać siebie, swojego ciała i intuicji, a także innych kobiet – bo w ich opowieściach odnajduje wspólne cząstki. Dla mnie to jest esencja tej postaci: siła, która rodzi się nie z doskonałości, lecz z prawdy. 

💑 KACPER – tajemniczy mężczyzna, który pojawia się nagle i potrafi „rozbroić Tośkę jednym uśmiechem”.  Ale uwaga – nie jest to typowy romansowy bohater, który rzuca się w wir uczucia. Tośka po przejściach chce działać rozważnie, bez pośpiechu. Mężczyzna ma sekret i podczas czytania zastanawiałam się, czy  jego pojawienie się nie jest przypadkowe? Nie powiem Wam, bo to byłby spoiler. Ale uwierzcie – ta relacja ma w sobie coś, co trzyma w napięciu🔥

 PLEJADA BOHATERÓW DRUGOPLANOWYCH, KTÓRZY KRADNĄ SCENY.  Tośka nie jest sama. W Młynarzówce otacza się ludźmi, którzy pomagają jej stanąć na nogi. 

💛 Marta i Wódz – nowi przyjaciele, którzy dodają historii ciepła i pokazują, że nawet w najtrudniejszym momencie można liczyć na innych. Marta pojawia się zresztą w całej sadze – autorka zdradza, że to właśnie jej przyjaciółka „użyczyła swojego życiorysu” jednej z bohaterek cyklu. To dodaje całej historii niesamowitej autentyczności.

💔 Agata – zmarła przyjaciółka, której strata jest dla Tośki traumatycznym przeżyciem. Jej obecność czuć w całej powieści – to po niej Tośka musi odbyć żałobę i nauczyć się żyć dalej.

🏠 Rodzina Złotowskich – Tośka wraca do domu rodzinnego, a jej relacje z bliskimi są jednym z filarów tej historii. Każda z sióstr Złotowskich jest odrębną jednostką, ale łączy je więź krwi i wspólna historia.

🎭 DLACZEGO WARTO ICH POZNAĆ?

Tośka jest bohaterką, z którą łatwo się utożsamić – zwłaszcza jeśli kiedyś stanęliście przed pytaniem: miasto czy wieś? Ucieczka czy walka? Zachowanie pozorów czy powrót do korzeni?

Ilona Gołębiewska tworzy postaci, które nie są czarno-białe. Popełniają błędy, mają swoje demony, ale też ogromną siłę, by próbować zmienić swój los. I chyba właśnie za to je lubię – są prawdziwe. A do tego autorka ma niesamowity dar: pisze lekko, prosto, ale zarazem otulająco. Czytając, czujecie zapach chleba i ziół, słyszycie szum drzew, a problemy dnia codziennego na chwilę znikają 🌾

Tempo akcji jest stonowane, ale nie nuży. Ilona  Gołębiewska pisze lekko, a zarazem głęboko – jej styl sprawia, że strony same znikają pod palcami. To książka, którą chce się czytać z kubkiem herbaty i kocem na kolanach, wsłuchując się w szepty bohaterów.

🎯Dla kogo jest ta książka?
Dla tych, którzy wierzą, że życie pisze najbardziej nieprzewidywalne scenariusze. Dla czytelników obyczajówek z duszą, dla fanów Katarzyny Michalak czy Agnieszki Krawczyk. Dla każdego, kto lubi historie, w których ważniejsze od „co się wydarzy” jest „dlaczego i jakie będzie tego konsekwencje”.

Moja ocena:  9/10 🌟
Z jednym małym „ale” – jeśli oczekujesz wartkiej akcji i dynamicznych zwrotów, możesz poczuć niedosyt. Ale jeśli cenisz sobie psychologiczną głębię i klimat, ta książka cię oczaruje.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu MUZA SA za egzemplarz książki. 

czwartek, 19 marca 2026

"Zapomniałam, że Cię kocham" Anna Prusik

Autorka: Anna Prusik 

Tytuł: Zapomniałam, że Cię kocham 

Kategoria: Romans

Wydawnictwo: Amore

Premiera: 6.03.2026

Ilość stron: 374

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 


⚘️RECENZJA⚘️

#współpracareklamowa z Wydawnictwo Novae Res 

„Zapomniałam, że cię kocham” – Anna Prusik 📖💔

Są książki, które wpadają w ręce przypadkiem, a zostają w sercu na dłużej. Sięgając po tę historię, spodziewałam się lekkiej opowieści o miłości… a dostałam coś znacznie głębszego. Klimat? Gęsty od emocji, pełen ciszy między słowami i takiego specyficznego smutku, który nie pozwala o sobie zapomnieć 🌧️☕

Fabuła skrada się do czytelnika powoli, ale celnie. To nie jest historia, która goni czytelnika z akcją – ona raczej pozwala mu usiąść obok bohaterów i po prostu… być.  To opowieść o tym, jak łatwo zgubić siebie w związku, jak trudno wrócić do kogoś, kogo kiedyś kochało się całym sobą. Brzmi znajomo? No właśnie. 👀

Główna bohaterka,Lilianna Maria Sawka (Lila) to postać, wokół której koncentruje się cała historia. Lilianna to znana i ceniona producentka muzyczna – kobieta sukcesu, która ma wszystko pod kontrolą… a przynajmniej tak jej się wydawało . Jej poukładane życie legnie w gruzach w momencie, gdy służbowym SUV-em wjeżdża w słup energetyczny.  Skutkiem wypadku jest amnezja, która wymazuje z jej pamięci ostatnie 10 lat życia . To sprawia, że Lilianna budzi się w rzeczywistości, której kompletnie nie rozumie. Dowiaduje się, że jest znaną producentką i że za kilka tygodni ma wyjść za mąż za popularnego muzyka, Tymona – ale nie czuje do niego absolutnie nic, bo go nie pamięta.  Zamiast wrócić do wielkomiejskiego zgiełku, Lila instynktownie decyduje się zostać w swojej rodzinnej miejscowości, na wsi. To właśnie tam, z dala od narzeczonego i "dorosłego" życia, zaczynają do niej wracać strzępki wspomnień. Co ciekawe, nie dotyczą one jednak Tymona, ale Roberta – mężczyzny z dalekiej przeszłości.  Lilianna jest zagubiona, zdezorientowana i pełna sprzecznych emocji. Z jednej strony jest dorosłą kobietą, a z drugiej – przez brak wspomnień czuje się, jakby cofnęła się w rozwoju. Jej reakcje bywają chaotyczne, co niektórzy czytelnicy mogą odbierać jako irytujące, ale wynika to wprost z jej wyjątkowo trudnej sytuacji. Najważniejsze jest to, że musi zaufać swojemu ciału i sercu, które bije w rytmie przeszłości, zamiast słuchać tego, co mówią jej inni. 
Narzeczony Lily, Tymon Kornecki to popularny muzyk i człowiek, z którym – według otoczenia – Lilianna jest szaleńczo zakochana i za którego ma wyjść za mąż.  Jest częścią jej "dorosłego", wielkomiejskiego życia, którego ona nie pamięta.  Uosabia on wygodną, bezpieczną i poukładaną relację, która jednak nie rezonuje z uczuciami Lilianny po wypadku. Jego obecność wprowadza dodatkowy chaos, bo jest żywym dowodem na to, kim Lila "była", ale niekoniecznie kim chce być teraz. 
Tajemniczy mężczyzna z przeszłości, Robert Mikulski (doktorek) to postać, która intryguje najbardziej. Robert, nazywany "doktorkiem", to dawny przyjaciel Lilianny z czasów młodości, który mieszka i pracuje w jej rodzinnych stronach.  Jest on ucieleśnieniem świata, który Lila pamięta – tego sprzed 10 lat, związanego z polską wsią, górami i prostymi wartościami.  To właśnie obrazy z Robertem zaczynają powracać do Lilianny jako pierwsze. Jest on kluczem do jej przeszłości, ale też do uczuć, które najwyraźniej gdzieś tam w niej drzemią. Ich relacja z przeszłości jest tajemnicą, którą odkrywałam  stopniowo. Jest on tym "kimś zupełnie innym", do którego kierują Liliannę przebłyski pamięci, stawiając pod znakiem zapytania jej związek z Tymonem. 

Barwne otoczenie (bohaterowie drugoplanowi) 🎭 Życie Lilianny to nie tylko trójkąt, ale też cała galeria postaci, które nie ułatwiają jej zadania. To oni często potęgują chaos i dezorientację głównej bohaterki. Wśród nich znajdują się:

· Matka Lilianny – której zachowanie może być dla Lilianny nowym, zaskakującym odkryciem.
· Agentka – reprezentująca jej "wielkomiejskie", zawodowe życie.
· Dawni znajomi ze wsi – którzy pamiętają Liliannę sprzed lat i mają swój obraz jej relacji z Robertem.

Wszystkie te osoby, z ich różnymi charakterami i sposobami bycia, tworzą wokół Lilianny istny wir sprzecznych informacji i oczekiwań. 

 Lilianna to kobieta zawieszona między dwoma światami i dwoma tożsamościami – tą, którą sobie wykreowała, a tą, którą nosi w sercu.
· Tymon to wybór na dziś, którego ona nie pamięta.
· Robert to echo wczoraj, które uparcie puka do jej drzwi.
· Reszta to chór, który każdy śpiewa inną piosenkę, jeszcze bardziej komplikując jej wewnętrzną podróż.

Emocje są tutaj podane bez lukru – czasem bolą, czasem ogrzewają. To książka, przy której łapiesz się na tym, że wstrzymujesz oddech 😢❤️🩹

Styl Anny Prusik jest oszczędny, ale niesamowicie wciągający. Dialogi naturalne, opisy nieprzegadane, a tempo akcji? Raczej stonowane, refleksyjne. To nie jest powieść na jeden wieczór dla fanek wartkiej akcji – to książka do smakowania, najlepiej z herbatą w dłoni i kocem na kolanach ☕📖

Komu polecam? 🙋‍♀️
– Jeśli lubisz obyczajówki z psychologicznym pazurem
– Jeśli cenisz historie o trudnych relacjach i drugich szansach
– Jeśli szukasz czegoś autentycznego, bez przesłodzonego happy endu

Moja ocena: 8/10 ⭐
Bo poruszyła mnie do głębi, ale momentami chciałam więcej dynamiki.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Amare /Novae Res za egzemplarz książki. 


środa, 18 marca 2026

"Rodzina mordercy" Miranda Smith

Autorka: Miranda Smith 

Tytuł: Rodzina mordercy 

Tytuł oryginału: The Killer's Family

Kategoria: thriller psychologiczny 

Wydawnictwo: Filia 

Seria: Filia Mroczna Strona 

Premiera: 18.03 2026

Ilość stron: 376

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

🔥RECENZJA PREMIEROWA🔥

#współpracareklamowa z Wydawnictwo FILIA FILIA Mroczna Strona 

🤯 Pierwsze wrażenie?
Siadam do tej książki z myślą: „O matko, kolejny thriller o seryjnym mordercy”… A tu klaps – dostałam historię, która rozrywa serce! 😳 To nie jest opowieść o zbrodni, tylko o rodzinie, która musi żyć z piętnem potwora. Klimat? Gęsty, duszny, taki, od którego ciarki chodzą po plecach, ale nie tylko z powodu strachu – bardziej z powodu niesprawiedliwości i bólu😥

To thriller psychologiczny, który skupia się na… rodzinie, w której nic nie jest takie, jak się wydaje.
Historia zaczyna się od odkrycia, że ktoś bardzo bliski głównej bohaterki może mieć związek z przestępstwem. Z pozoru normalne życie zaczyna się sypać, a na powierzchnię wychodzą skrywane latami sekrety 😶
Książka pokazuje, jak cienka jest granica między zaufaniem a podejrzeniami – i co się dzieje, gdy zaczynasz wątpić w ludzi, których kochasz najbardziej.
To opowieść o: 
– rodzinnych tajemnicach
– manipulacji i kłamstwach
– trudnych wyborach
– i o tym, czy naprawdę można znać drugiego człowieka
Im dalej w historię, tym więcej napięcia i pytań bez odpowiedzi – aż do momentu, gdy wszystko zaczyna się układać w (dość niepokojącą) całość.

W powieści bohaterowie zdecydowanie grają pierwsze skrzypce – to oni budują cały klimat tej historii. I trzeba przyznać, że Miranda Smith świetnie wie, jak stworzyć postacie, którym trudno zaufać… 😶
Główna bohaterka to osoba, z którą łatwo się utożsamić. Z jednej strony silna i zdeterminowana, z drugiej – pełna wątpliwości i emocji. Jej świat powoli się rozpada, a my razem z nią próbujemy zrozumieć, co jest prawdą, a co tylko dobrze ukrytym kłamstwem.
Dużą rolę odgrywa też jej rodzina – i to właśnie tutaj robi się naprawdę ciekawie. Każda postać ma coś do ukrycia, każdy zdaje się nosić własny ciężar tajemnic. Relacje między nimi są napięte, momentami wręcz duszne… i to właśnie one napędzają całą historię.
To nie są bohaterowie czarno-biali. Ich decyzje bywają kontrowersyjne, czasem irytujące, a czasem po prostu trudne do ocenienia. I właśnie dzięki temu wydają się tak autentyczni – bo pokazują, że w ekstremalnych sytuacjach każdy może zachować się inaczej, niż byśmy się spodziewali.
💭 Największy plus?
To, jak bardzo emocjonalnie można się w to wszystko wciągnąć. Nie tylko śledzisz wydarzenia, ale też przeżywasz je razem z nimi – z niepewnością, napięciem i rosnącym niepokojem.

Miranda Smith pisze jak rasowa dziennikarka śledcza, która nagle postanowiła napisać powieść 😎 Jest konkretnie, ale z duszą. Akcja nie pędzi na łeb na szyję – to raczej takie budowanie napięcia małymi kroczkami, gdzie największe dramaty rozgrywają się w głowie bohaterki. Styl jest płynny i wciągający, idealny na wieczór z herbatą (choć raczej taką mocną, na uspokojenie 😅).

🎯 Dla kogo?
To książka nie tylko dla fanów thrillerów! Jeśli lubicie:

· dramaty rodzinne (takie prawdziwe, bez lukru)
· historie o piętnie i stygmatyzacji
· bohaterki z krwi i kości
· książki, które zostają w głowie na długo po przeczytaniu

to „Rodzina mordercy” jest dla Was! 🎯 Uwaga: to nie jest lekki kryminał na jeden wieczór – to cięższy kaliber emocjonalny, ale warto!

 Moja ocena: 9/10 🌟
(jeden punkt mniej tylko dlatego, że momentami miałam ochotę, żeby akcja jednak trochę przyspieszyła – ale to tylko mój subiektywny gust!)

Czy myślicie, że zbrodnia jednego człowieka powinna definiować całą jego rodzinę? 👨‍👩‍👧‍👦 Czy bliscy mordercy są ofiarami, czy jednak zawsze będą nosić w sobie „złą krew”? 🤔
Czy znacie tę książkę albo lubicie thrillery o rodzinnych sekretach?

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Filia Mroczna Strona za egzemplarz książki. 

"Jak kochać I pracować, by nie zwariować" Paulina Smaszcz

Autorka: Paulina Smaszcz  Tytuł: Jak kochać i pracować, by nie zwariować  Kategoria: Psychologia / motywacja Wydawnictwo: Chmury Premiera: 1...