Tytuł: Powroty przed zmierzchem
Kategoria: literatura obyczajowa
Wydawnictwo: Novae Res
Premiera: 5.12.2025
Ilość stron: 292
Oprawa: miękka
⚘️RECENZJA⚘️
#współpracareklamowa z Wydawnictwo Novae Res
Wiecie, jak czasem wystarczy jedno spojrzenie na okładkę i czujecie, że ta historia będzie wyjątkowa? Tak właśnie było ze mną. „Powroty przed zmierzchem” Elżbiety Antoniewicz od pierwszych stron otuliły mnie nostalgią i ciszą, która zapowiadała coś głęboko emocjonalnego.
To powieść, która pachnie starymi fotografiami, letnim wieczorem i rzeczami (i ludźmi), do których chce się wracać.
To opowieść o tym, że przeszłość nigdy nie znika. Jest jak cień – czasem delikatny, czasem wyraźny, ale zawsze obecny. Autorka umiejętnie łączy dwie płaszczyzny czasowe, tworząc historię, w której losy bohaterów przeplatają się w sposób, który zaskakuje, ale nie razi sztucznością. To książka o korzeniach, o tajemnicach, które w sobie nosimy, i o tym, że żeby pójść do przodu, czasem trzeba najpierw zawrócić.
Bohaterowie 👥 są tu absolutnie kluczowi. Każda z postaci nosi w sobie bagaż doświadczeń, który sprawia, że kibicujemy im z całych sił. Czułam ich niepewność, ich lęk przed tym, co odkryją, ale też ogromną tęsknotę za domem. Wzruszałam się, gdy oni się wzruszali, a momenty ciszy między nimi często były bardziej wymowne niż niejeden dialog. To postacie, które zostają z czytelnikiem na długo po przewróceniu ostatniej strony.
Zosia Hajdas – główna bohaterka to postać, przy której naprawdę czuć tę wewnętrzną siłę, choć ona sama długo jej w sobie nie dostrzega. Jest siostrzenicą Małgorzaty, która zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach, gdy Zosia była małą dziewczynką.
Co jest w niej fascynujące? Z wiekiem Zosia zaczyna coraz bardziej przypominać swoją zmarłą ciotkę – zarówno z wyglądu, jak i z charakteru. To nie tylko fizyczne podobieństwo, ale też sposób patrzenia na świat, upór w dążeniu do celu i pragnienie wyrwania się z małej miejscowości.
Jej droga życiowa jest pełna sprzeczności:
· Wyjeżdża do Krakowa na studia, idąc tym samym śladem Małgorzaty
· Zaczyna od pracy w pubie, ale dzięki swojej pracowitości i lojalności szybko awansuje na menedżerkę prestiżowego lokalu
· Wkracza w świat wielkich pieniędzy i brutalnych rozgrywek, który zupełnie ją przytłacza
Zosia jest zagubiona w tym bezwzględnym środowisku, ale paradoksalnie to właśnie w tym momencie znajduje coś, czego nie szukała. Wydaje się twarda, ale w środku skrywa ogromny bagaż nierozliczonej przeszłości i tęsknoty za ciotką, której tak naprawdę nigdy nie pożegnała.
„Jedynka” – tajemniczy mężczyzna 🎭 Kiedy Zosia jest już na skraju zgubienia się w świecie, który ją przerasta, pojawia się on – starszy, wpływowy mężczyzna, który staje się jej niespodziewanym wsparciem. To postać intrygująca, bo choć z pozoru wydaje się oparciem i kimś, na kim można polegać, szybko okazuje się, że wraz z nim do życia Zosi wkraczają cienie przeszłości i rodzinne tajemnice. Autorka nie rzuca od razu wszystkich kart na stół – relacja Zosi z Jedynką rozwija się stopniowo, a my razem z nią zastanawiamy się, czy mężczyzna jest wybawicielem, czy może ogniwem łańcucha wydarzeń sprzed lat.
Wątek romantyczny jest tu poprowadzony ciekawie – Zosia poznaje, czym jest miłość, ale nie może się nią w pełni cieszyć. Czeka ją długa droga, zanim będzie mogła spełnić swoje marzenia.
Małgorzata Muniak – nieobecna, która nigdy nie odeszła 👻 Choć jej nie ma na kartach powieści jako żywej bohaterki, jej postać jest chyba najważniejsza. Małgorzata to młoda studentka, która pewnego listopadowego wieczoru wracała z uczelni do rodzinnego domu i… nigdy tam nie dotarła. Jej ciało zostaje odnalezione, a policja szybko uznaje sprawę za nieszczęśliwy wypadek. Tyle że kilkuletnia wtedy Zosia nie potrafi pogodzić się z tym, co się wydarzyło. I właśnie ta dziecięca intuicja, to przeczucie, że coś jest nie tak, ciągnie się przez całą powieść i napędza poszukiwanie prawdy. Małgorzata staje się dla Zosi nie tylko wspomnieniem, ale też niewidzialną przewodniczką – dziewczyna podąża jej śladami, wybiera te same studia, podobną ścieżkę zawodową. To jakby los kazał jej dokończyć to, co ciotce zostało odebrane.
Postacie drugoplanowe – katalizator wydarzeń 🔄 W życiu Zosi pojawia się jeszcze ktoś ważny – przyjaciółka zmarłej Małgorzaty. To ona przywołuje wspomnienia, które do tej pory były pogrzebane razem z ciotką. Dzięki niej Zosia zaczyna zadawać pytania, na które nikt w rodzinie nie chciał odpowiedzieć. I tu dochodzimy do sedna – w tej historii równie ważni są ci, którzy milczą, co ci, którzy mówią. Rodzina Zosi przez lata pogrzebała prawdę razem z Małgorzatą. Każdy z bohaterów drugoplanowych nosi w sobie jakąś tajemnicę, fragment układanki, który dopiero pod koniec układa się w całość.
Relacje między bohaterami – serce tej opowieści 💞
To, co w „Powrotach przed zmierzchem” działa najlepiej, to sposób, w jaki autorka buduje więzi:
· Zosia i ciotka – relacja na odległość, przez czas i śmierć. To tęsknota za kimś, kogo się ledwo pamięta, ale czuje się go w sobie każdego dnia.
· Zosia i Jedynka – skomplikowana więź, w której bezpieczeństwo miesza się z niebezpieczeństwem, a miłość musi walczyć o swoje miejsce.
· Zosia i przyjaciółka ciotki – klucz do przeszłości, która może zniszczyć teraźniejszość.
Moja ocena bohaterów 🎭
To nie są postacie, które rzucają na kolana od pierwszych stron. One rosną w oczach, a im więcej się o nich dowiadujemy, tym bardziej nam ich żal, tym mocniej im kibicujemy. Autorka pozwala nam poznać ich stopniowo, bez pośpiechu, przez co stają się bliscy i autentyczni. Zosia to bohaterka, w której wiele z nas może się odnaleźć – z jej wątpliwościami, pragnieniami i odwagą, by sięgać po coś więcej, choć czasem przychodzi to z ogromnym trudem.
Tempo akcji i styl 🖋️ – to nie jest pędzący thriller. To książka, którą chce się smakować. Akcja płynie leniwie, ale nie nuży – wręcz wciąga w ten rytm poszukiwań i refleksji. Styl Elżbiety Antoniewicz jest przepiękny, zmysłowy, a jednocześnie bardzo naturalny. Piękne opisy natury przeplatają się z surowymi emocjami, tworząc całość, która trafia prosto w serce.
🎯 Dla kogo jest ta książka?
Dla tych, którzy kochają historie z duszą. Dla czytelników, którzy cenią sobie wątek rodzinny, tajemnice z przeszłości i klimat małych społeczności. Jeśli uwielbiacie „Zanim wystygnie kawa” lub powieści Katarzyny Michalak, ta książka może stać się Waszym kolejnym ukochanym tytułem.
To opowieść dla każdego, kto wierzy, że dom to nie tylko adres, ale przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa i ludzie, na których zawsze można liczyć.
Moja ocena: 9/10 🌟
A teraz pytanie do Was: Czy znacie tę książkę? A może macie swoją własną historię o tym, że „powroty bywają trudne, ale zawsze są po coś”? 🏡❤️
Bardzo dziękuję Wydawnictwu Novae Res za egzemplarz książki.