Brunetka Books Recenzuje

sobota, 25 kwietnia 2026

"Domek nad Jeziorem Borzymskim" Agnieszka Łepki

Autorka: Agnieszka Łepki

Tytuł: Domek nad Jeziorem Borzymskim 

Kategoria: literatura obyczajowa 

Wydawnictwo: Novae Res 

Premiera: 3.04.2026

Ilość stron: 454

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 


⚘️RECENZJA⚘️


#współpracabarterowa z Wydawnictwo Novae Res 


Czy jest coś lepszego niż książka, która pachnie lasem, wodą i letnią beztroską? 🌲☀️ Już po pierwszych stronach wiedziałam, że nie wyjdę z tego klimatu.


Fabuła? Otulająca jak koc o zachodzie słońca.

Nie znajdziecie tu wartkiej akcji, za to jest mnóstwo tych chwil – rozmów przy herbacie, skrzypienia podłóg, niespiesznych spacerów nad wodę. Autorka snuje historię, która toczy się własnym rytmem. I uwierzcie – im bardziej zwalniacie, tym bardziej ona wchodzi pod skórę⏳


„Domek nad Jeziorem Borzymskim” to powieść obyczajowa Agnieszki Łepki, której bohaterką jest Oliwia – kobieta, która od zawsze podporządkowuje swoje życie innym: partnerowi, jego dzieciom i wiecznie niezadowolonej matce. Kiedy niespodziewanie dziedziczy domek w Borzymiu, po raz pierwszy dostrzega dla siebie szansę na lepsze jutro. To miejsce, choć owiane mrocznymi legendami, staje się dla niej azylem, ale musi zmierzyć się z faktem, że nie jest jedyną osobą, która pragnie tego spadku. Równolegle poznajemy losy jej siostry, Moniki, która desperacko chce zerwać z łatką „starej panny” i wikła się w toksyczne małżeństwo. Dwie siostry z dwóch różnych światów muszą zadać sobie te same pytania: ile trzeba poświęcić, by wreszcie odzyskać siebie?


Bohaterowie… są po prostu prawdziwi.

Na początku pomyślałam: „No dobrze, ale gdzie ten dramat?” – a potem dotarło, że dramat to nie musi być eksplozja. Czasem to cichy żal, niewypowiedziane słowa albo tęsknota za czymś, co już minęło. Autorka genialnie pokazuje emocje między wierszami i  ja to kupuję z miejsca💔✨


Tempo jest leniwe – jak weekend nad jeziorem, na którym nic się nie musi.

Styl? Lekki, wciągający, momentami emocjonalny, ale bez przesłodzenia. Czyta się tak, jakby ktoś opowiadał  historię przy kominku. Zero zbędnych opisów, za to całe mnóstwo atmosfery 🕯️📖


👥 Komu polecam?

Każdemu, kto ma dość wyścigu szczurów i pragnie się zatrzymać. To książka dla fanów powolnych historii obyczajowych, nostalgicznych dreszczyków (bez dreszczyku w sensie kryminału!) i ludzi, którzy kochają mazurskie klimaty. Jeśli lubicie Katarzynę Michalak czy Agnieszkę Krawczyk – to będzie strzał w dziesiątkę.


Moja ocena: 8/10 🌟


Bardzo dziękuję Wydawnictwu Novae Res za egzemplarz książki. 


"Początek końca" Małgorzata Łatka

Autorka: Małgorzata Łatka 

Tytuł: Początek końca.  Tom 3

Seria: Efekt uboczny 

Kategoria: thriller/kryminał 

Wydawnictwo: HarperCollins Polska 

Premiera: 8.04.2026

Ilość stron: 336

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 


🔥RECENZJA🔥

#współpracabarterowa z HarperCollins Polska 

🖤 POCZĄTEK KOŃCA  – Małgorzata Łatka
Czy znacie to uczucie, gdy książka łapie Was za gardło już od pierwszych stron? Ja tak miałam z tym tytułem. Klimat? Gęsty, niepokojący, momentami wręcz klaustrofobiczny. Czujecie to napięcie, które wisi w powietrzu i nie daje o sobie zapomnieć? Tutaj jest go zatrzęsienie.

To trzeci tom serii "Efekt uboczny" z historią trzech sióstr Lenarczyk - Soni (policjantki), Julii (prokuratorki) i Jaśminy. Akcja rozgrywa się w Krakowie, gdzie w parku zostaje znalezione brutalnie okaleczone ciało mężczyzny. Sprawca nie tylko odebrał mu życie, ale też starannie zatrzeć chciał jego tożsamość, oblewając twarz ofiary kwasem. Początkowo wyglądające na przypadkowe, śledztwo szybko okazuje się być częścią znacznie większej intrygi. W tym samym czasie Jaśmina po rozwodzie decyduje się na nowy początek i zostaje matką zastępczą dla rodzeństwa. Kiedy jednak zaczyna odkrywać mroczne tajemnice dotyczące przeszłości dzieci, ona i jej siostry znajdują się w realnym niebezpieczeństwie. To nie jest historia, w której coś się „dzieje” – to historia, która rozjeżdża się pod Waszymi nogami. Relacje, wybory, konsekwencje, które wracają jak bumerang. Autorka buduje świat, w którym bohaterowie balansują na granicy własnych słabości. I choć akcja nie pędzi na złamanie karku, to ja dosłownie nie mogłam się oderwać, bo ciągle coś wisiało w powietrzu.

Tu nie ma ideałów. Są ludzie z krwi i kości – z bagażem, ze strachem, z potrzebą kontroli lub rozpaczliwym pragnieniem wolności. Małgorzata Łatka nie idzie na łatwiznę. Irytowałam się na nich, współczułam, a czasem miałam ochotę nimi potrząsnąć. A to właśnie lubię najbardziej – kiedy książka wywołuje we mnie takie surowe emocje.

Główną siłą napędową tej serii jest trio sióstr Lenarczyk. To postacie tak różne, że czasem trudno uwierzyć, że mają wspólne korzenie, ale Łatka wykreowała je z takim realizmem, że każda z nich zapada w pamięć.  Sonia Lenarczyk, praktyczna w działaniu. Zawodowy profesjonalizm, doświadczona policjantka prowadząca śledztwo, która niczego nie bierze za pewnik i potrafi walnąć pięścią w stół. A jej profesjonalizm i determinacja są doceniane nawet przez przełożonych.  Autorka przyznaje, że to właśnie Sonia jest jej najbliższa. Ma charakter, bezpośredniość i cięty język, bez zbędnych upiększeń.  Julia Lenarczyk, prokuratorka z wewnętrznym chłodem. Znana krakowska prokuratorka, która budzi respekt. Oskarżenie skorumpowanego policjanta dużo ją kosztowało. Jej chłodny profesjonalizm i przydomek "Królowej Lodu" maskują emocjonalne rany i sprawiają, że nieustannie musi mierzyć się z własnymi słabościami.  Jaśmina Lenarczyk, najmłodsza w wielkiej walce.  To właśnie ona wysuwa się na pierwszy plan w "Początku końca". Po rozwodzie próbuje ułożyć życie od nowa i zostaje matką zastępczą dla rodzeństwa. Nie jest bezbronną ofiarą. Wolne chwile spędza na treningach boksu, co jest metaforą jej walki o prawdę. To postać, która najmocniej wkracza w emocjonalny wir akcji.

Prosto, ostro, bez zbędnych ozdobników. Dużo dialogów, dużo niedopowiedzeń. Autorka nie prowadzi czytelnika za rączkę – sama musisz składać puzzle. Tempo? Raczej ściskanie niż sprint. Ale to działa na korzyść, bo buduje ten mroczny, psychologiczny klimat.

Dla kogo?
Jeśli lubicie thrillery obyczajowe z mocnym naciskiem na psychikę bohaterów, nie boicie się trudnych tematów, a do tego cenicie sobie serie, w których tom goni tom – to Początek końca może być Waszym odkryciem. Ale ostrzegam: wciąga jak bagno.

Moja ocena:  9/10 🌟

Bardzo dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska za egzemplarz książki. 

"Upadek anioła" Adam Faber

Autor: Adam Faber

Tytuł: Upadek anioła 

Kategoria: literatura obyczajowa 

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska 

Premiera: 8.04.2026 

Ilość stron: 400

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

⚘️RECENZJA⚘️

#współpracabarterowa z Skarpa Warszawska 

"Upadek anioła" czyli książka, która wjechała na moje emocje jak walec i nie zostawiła suchej nitki.

Klimat? Mroczny, gęsty i niepokojący od pierwszych stron. Czułam, że coś tu nie gra, że pod powierzchnią zwyczajności czai się coś, co zaraz eksploduje. I Adam Faber nie kazał mi długo czekać 💣

Fabuła kręci się wokół upadku – dosłownie i w przenośni. Upadają ludzie, ideały, granice moralności. Autor serwuje nam historię, w której nikt nie jest czarno-biały, a każda decyzja ciągnie za sobą lawinę konsekwencji. Trzyma w napięciu do ostatniej strony, a ja goniłam za kolejnymi rozdziałami jak za króliczkiem w krainie czarów. Tyle że tu króliczek ma zęby 🐇🔪

Postacie w "Upadku anioła" są tak samo skomplikowane i nieoczywiste jak emocje, które im towarzyszą. To nie jest czarno-biały świat, a Faber rewelacyjnie pokazuje, że każdy z nich ma swoje demony i racje. Absolutnie niejednoznaczni. Lubisz ich? Nienawidzisz? Chcesz przytulić, czy uciec gdzie pieprz rośnie? Tak, to wszystko naraz. Autor nie daje łatwych odpowiedzi – każe mierzyć się z niewygodnym pytaniem: co sam byś zrobił na ich miejscu?

🎨 Sophie to 36-letnia córka dyplomaty z pozoru ma wszystko. Jest utalentowaną malarką, a jej stabilny związek i piękny dom są jak obrazek z reklamy. Jednak to idealne płótno zaczyna pękać, gdy budzące się w niej pragnienia wchodzą w ostry konflikt z rolą, którą pełni na co dzień. Jest rozdarta między lojalnością wobec męża a porywem serca, napędzanym intensywnością chwili – jej wewnętrzna walka to chyba najmocniejszy punkt tej historii. Aris to młody grecki student jest tu przedstawiany jak "objawienie" – niczym ubrane w ciało bóstwo. Jest świeży i niezwykle utalentowany. Ale to nie tylko jego fizyczne piękno intryguje – Faber stawia go w roli katalizatora, wyzwalającego w Sophie nieznane dotąd pokłady pasji. Cały dylemat moralny bierze się z różnicy wieku – Aris jest na tyle młody, że Sophie "chce wprowadzić go w świat sztuki", ale też "zrobiłaby wszystko, by pomóc mu odnaleźć własną drogę", podczas gdy pojawiające się między nimi uczucie jest niesamowicie skomplikowane.
 Niewidzialny mąż?Cicha ofiara. Mimo że nie pojawia się na pierwszych stronach opisu, cień męża Sophie, z którym tworzy "stabilny związek", stale nad nią ciąży. Stanowi on niewygodny punkt odniesienia dla ewentualnego romansu i jej rosnącego wstydu. W trakcie lektury zaczynałam się zastanawiać, czy to on jest aniołem, który upada... – autor zostawia tu sporo pola do interpretacji. W tak drażliwym temacie, jak związek z dużo młodszą osobą, nie może zabraknąć zewnętrznej presji. Mimo że pojawia się ona raczej w tle, reakcje rodziny, przyjaciół i opinia publiczna działają na bohaterów dodatkowo obciążająco, jeszcze bardziej komplikując i tak już trudną sytuację. 
Książka ma też swój klimat dzięki postaciom z życia Sophie – jej przyjaciołom czy znajomym ze środowiska artystycznego, którzy reagują na jej wybory na różne sposoby: od kibicowania, przez plotki, po próby doradzania.

Adam Faber stworzył naprawdę zniuansowany portret psychologiczny, w którym każdy może znaleźć coś dla siebie, zwłaszcza jeśli lubi się romanse dojrzałe i niebanalne.

Emocje jadą po bandzie. Frustracja, współczucie, złość, niedowierzanie... Ta książka wchodzi pod skórę i zostaje tam na długo. Nie jest to lektura do poduszki z uśmiechem na twarzy. To raczej taki nocny thriller, po którym przewracasz się z boku na bok i analizujesz każdy szczegół.

Tempo akcji? Dynamiczne, ale nie pędzące na złamanie karku. Autor umiejętnie stopniuje napięcie – są momenty zadumy, po których zaraz dostawałam młotem między oczy. Styl pisania – konkretny, obrazowy, bez zbędnego lukru. Docenią to zwłaszcza Ci, którzy nie lubią „rozwlekania”.

Dla kogo?
✨ Dla fanów mrocznych thrillerów psychologicznych
✨ Dla tych, którzy lubią, gdy autor nie pudruje prawdy
✨ Dla czytelników doceniających moralne dylematy i bohaterów z bagażem

👉 Jeśli lubisz np. „Żmijowisko” czy twórczość Mroza – to może być strzał w dziesiątkę.

Moja ocena: 9/10 🌟

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Skarpa Warszawska za egzemplarz książki. 

piątek, 24 kwietnia 2026

"Strzępy" Agata Kunderman

Autorka: Agata Kunderman 

Tytuł: Strzępy

Kategoria: thriller  / kryminał 

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska 

Premiera: 8.04.2026

Ilość stron: 304

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 


Kiedy tylko zobaczyłam ten  tytuł, poczułam, że będzie to historia z dreszczykiem. „Strzępy” to książka, która rozkłada na części pierwsze to, co chcielibyśmy schować głęboko w pamięci. I robi to w sposób, od którego nie sposób się uwolnić.

Fabuła? Opowiem tyle, ile sama usłyszałam na początku: to opowieść o mężczyźnie, któremu życie rozpada się na kawałki – dosłownie i w przenośni. Autorka mistrzowsko żongluje przeszłością i teraźniejszością, a Ty z każdym rozdziałem czujesz, że zaraz wyjdzie na jaw coś, co zmieni wszystko.

Bohaterowie są prawdziwi do bólu. Główna postać chodzi za mną jeszcze długo po ostatniej stronie. Jej lęk, zagubienie, ale i momenty buntu – wszystko wywołuje ciary. Przyznaję: zdarzyło mi się kilka razy odłożyć książkę, żeby złapać oddech. Uwielbiam, gdy bohaterowie zostają ze mną na dłużej. „Strzępy” to właśnie taka historia – portret psychologiczny, który porusza do głębi. A wszystko za sprawą kilku wyrazistych postaci.
Miłosz Konarski – nasz główny bohater, jest tu absolutnym centrum opowieści. Jego trauma jest przedstawiona w sposób tak namacalny, że trudno się od niej uwolnić. Gdy wybudza się z półrocznej śpiączki, jest zupełnie zagubiony. Pamięta tylko, że nazywa się Miłosz i że w chwili wypadku ktoś z nim był. Nie wie, jaki ma zawód, gdzie mieszka, a co najgorsze nikt go nie szukał. To budzi ogromny smutek i poczucie zagubienia.
Autorce genialnie udało się oddać jego stan psychiczny – balansowanie między jawą a snem, bolesne bóle głowy i okruchy wspomnień, które próbuje poskładać. Jednocześnie podziwiam jego upór – choć wszyscy wokół mówią mu, że to, co pamięta, nie istnieje, on nie poddaje się i próbuje odkryć prawdę o sobie.Konrad Barski – tajemniczy kierowca, który w deszczową noc prowadził samochód, a później zniknął w lesie. Jest tym, kogo Miłosz szuka. Synonimem nierozwiązanej zagadki, która nie daje spokoju i stanowi motor napędowy całej tej mrocznej historii. Władze, bliscy, policja – wszyscy zgodnie twierdzą, że Konrad Barski nigdy nie istniał. To sprawia, że nasz główny bohater musi zmierzyć się nie tylko z fizyczną traumą, ale i z podważaniem własnej pamięci, co jest jednym z najmocniejszych psychologicznych punktów tej książki. Pytanie brzmi: Czy był wytworem chorego umysłu, czy też ofiarą perfidnej intrygi? Poza nimi poznajemy też inne postacie, które dopełniają tę historię. Jest tajemnicza Rita, która dodaje fabule pazura, oraz wspomniana życzliwa sąsiadka – niosąca mały promyk światła w świecie pełnym mroku.
To właśnie dzięki różnorodności i psychologicznej głębi bohaterów ta powieść jest tak angażująca. A Wy macie wrażenie, że w thrillerze to postacie są najważniejsze, czy to one są tylko pretekstem do wartkiej akcji? Dajcie znać, co o tym myślicie?

Tempo – wolniej na początku, by stopniowo nabierać prędkości jak emocje na karuzeli. Styl pisania Agaty Kunderman jest wciągający, oszczędny, a jednocześnie taki… drażniąco prawdziwy. Każde zdanie ma swój ciężar.

Dla kogo? Dla tych, którzy lubią literaturę obyczajową z psychologicznym sznytem. Dla fanów nastrojowych historii o traumie, pamięci i próbie poskładania siebie na nowo. Nie dla kogoś, kto szuka lekkiego romansu.

Moja ocena: 🔟/🔟 🌟 

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Skarpa Warszawska za egzemplarz książki. 

"Dom pełen słońca" Karolina Wilczyńska

Autorka: Karolina Wilczyńska 

Tytuł: Dom pełen słońca.  Tom 6

Cykl: Stacja Jagidno

Kategoria: literatura obyczajowa 

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska 

Premiera: 8.04.2026

Ilość stron: 336

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

⚘️RECENZJA⚘️

#współpracareklamowa z Skarpa Warszawska 

Kiedy sięgam po kolejny tom sagi Karoliny Wilczyńskiej, zawsze mam wrażenie, że wracam do domu 🏡❤️ I tym razem nie było  inaczej. „Dom pełen słońca" tom 6  już od pierwszych stron otulił mnie ciepłem, spokojem i zapachem letnich wieczorów. Słońce, relacje, małe szczęścia – to jest to!

🌞 Fabuła? Bez zbędnych fajerwerków, ale z ogromnym sercem. Autorka znów stawia na codzienność, która potrafi zaskoczyć. Nie ma tu wielkich zwrotów akcji, za to jest życie – z jego radościami, smutkami i tymi cichymi momentami, które zmieniają wszystko. Czyta się lekko, a mimo to historia wciąga i nie puszcza do ostatniej strony.

Bohaterowie? Czuję, jakbym znała ich od lat. Każdy jest inny, każdy ma swoje demony i marzenia. A emocje, które im towarzyszą – wzruszenie, śmiech, czasem łzy – są tak autentyczne, że nie raz złapałam się na uśmiechu albo ciszy po przeczytaniu trudniejszej sceny. Karolina Wilczyńska pisze o ludziach, a nie ideałach. I to mnie kupuje za każdym razem.

📖 Styl i tempo akcji: typowo „wilczyńskowo” – gładko, malowniczo, z dbałością o szczegóły. Akcja nie pędzi, raczej płynie jak leniwa rzeka. Jeśli szukacie dynamicznego thrillera – to nie ten adres. Ale jeśli lubicie się zatrzymać, posłuchać rozmów, poczuć klimat miejsca – będziecie zachwyceni.

Dla kogo? Dla fanek sagi – oczywiście! Ale też dla każdego, kto potrzebuje książki otulającej, pełnej nadziei i zwykłej, pięknej codzienności. Dla osób, które wierzą, że dom to nie ściany, ale ludzie i światło, które między nimi krąży.

 Moja ocena: 9/10 ⭐

Pytanie do Was: Która bohaterka sagi „Dom pełen słońca” skradła Wasze serce najbardziej? 😊

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Skarpa Warszawska za egzemplarz książki. 

"Cymanowski młyn" Magdalena Witkiewicz, Stefan Darda

Autorzy: Magdalena Witkiewicz, Stefan Darda 

Tytuł: Cymanowski młyn

Kategoria: thriller  / kryminał 

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska 

Premiera: 8.04.2026

Ilość stron: 400

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 




Kiedy zobaczyłam to nazwisko – Darda – a obok Witkiewicz, wiedziałam, że będzie nietypowo. I nie pomyliłam się ani trochę🎠

Klimat? Mroczny, gęsty, ale z duszą. Jak stary młyn w środku lasu – skrzypi, straszy, ale pachnie cynamonem i dzieciństwem. Autorski duet zadziałał tu jak nierozłączna para: jedno ciągnie w emocje, drugie w niepokój.

Fabuła? Kręci się wokół rodzinnych tajemnic, powrotu do korzeni i… czegoś, co czai się tuż za świadomością. Nie do końca wiesz, komu ufać – własnym wspomnieniom czy temu, co widzisz na własne oczy. Historia wciąga jak bagno, ale z przyjemnością się w nim zanurzałam.

Bohaterowie Cynamonowego Młyna to prawdziwy popis pisarskiego duetu – każdy z nich jest skomplikowany, rozdarty i nie do końca przewidywalny. Mają wady, lęki i bagaż, który ciągną za sobą. Czułam złość, współczucie, a momentami autentyczny strach. Przy jednej scenie aż odłożyłam książkę na chwilę. Nie jest to horror w czystej postaci – bardziej dreszczowiec psychologiczny z obyczajowym sercem.  Monika, serce historii.  To ona jest naszym oczkiem w głowie. Kobieta po trzydziestce, która nie może pogodzić się z przeszłością – kilka lat wcześniej straciła narzeczonego w tragicznym wypadku. Teraz, mimo że ma męża i dom, czuje, że wciąż żyje cieniem tamtej straty. Monika jest wrażliwa, ale nie słodka – zdarza jej się złościć, wątpić, a nawet podejmować głupie decyzje. Dzięki temu jest autentyczna. Jej wewnętrzna walka między lojalnością wobec przeszłości a szansą na nowe życie to coś, co mnie osobiście bardzo poruszyło. Maciej to  mąż sfrustrowany, ale nie zły.  To typ faceta, którego łatwo ocenić na pierwszy rzut oka. Zajęty pracą, zdystansowany, czasem nawet chłodny. Ale im dłużej mu się przyglądamy, tym bardziej widzimy, że naprawdę kocha Monikę – tyle że nie umie tego okazać. Jego frustracja bierze się z bezsilności: czuje, że żona jest gdzieś obok, a nie z nim. W pewnym momencie zaczynamy mu współczuć, choć nie zawsze zgadzamy się z jego zachowaniem. To postać, która pokazuje, jak łatwo zniszczyć związek, nawet mając dobre intencje. Łukasz, syn właściciela młyna. Młody, przystojny, z niejednoznaczną aurą – początkowo wydaje się wybawieniem dla samotnej Moniki, ale szybko okazuje się, że Łukasz coś ukrywa. Ma obsesję na punkcie lokalnych legend, okultyzmu i… przeszłości Cymanowskiego Młyna. Jest charyzmatyczny, ale też niebezpiecznie nieobliczalny. W jednej chwili potrafi być czuły, w następnej – przerażający. To on najbardziej trzyma w napięciu.  Jerzy, starzec z bagażem i
ojciec Łukasza, nominalny właściciel pensjonatu. Postać z pozoru nieszkodliwa, nawet sympatyczna, ale z każdą sceną dowiadujemy się, że to on trzyma w garści najciemniejsze tajemnice rodzinne. Jerzy wie, co działo się w młynie kilkadziesiąt lat temu, i robi wszystko, żeby prawda nie wyszła na jaw. Jest zmęczony, chory i trochę przerażony własnym synem. Ciekawie nakreślona relacja ojciec-syn: pełna nienawiści, miłości i tajemnic.

Czułam przy nich współczucie, irytację, strach, a momentami nawet złość. To nie są postacie, które polubisz od razu – ale poznajesz je jak prawdziwych ludzi. Ich decyzje często bolesne, ale zrozumiałe. Dzięki duetowi autorów  każdy bohater ma swój głos. Magdalena Witkiewicz odpowiada za ich emocjonalną głębię, a Stefan Darda – za mroczne sekrety, które z nich wychodzą.

Tempo? Powolne budowanie napięcia, ale bez znużenia. Styl? Łagodny, sugestywny, miejscami nastrojowy (to sprawka Witkiewicz), a równocześnie cięty i kapryśny (to wkład Dardy). W duecie stanowią fuzję, która robi wrażenie.

🎯 Dla kogo? Dla tych, którzy lubią książki z duszą i drugim dnem. Dla fanów Katarzyny Bereniki Miszczuk, Małgorzaty Sobieszczańskiej albo osób, które nie boją się pytać: a co, jeśli przeszłość nie chce zostać pogrzebana?

Moja ocena: 8/10 🌟

 A Wy – znacie tę książkę? Który z bohaterów wydaje Wam się najbardziej intrygujący? Łukasz z tajemnicami czy może Monika, która próbuje ułożyć sobie życie na nowo?
A może lubicie takie duety autorskie, gdzie spotyka się obyczajówka z grozą?

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Skarpa Warszawska za egzemplarz książki. 

środa, 22 kwietnia 2026

"Zuchwałe dziewczyny" Rachel Hawkins

Autorka: Rachel Hawkins 

Tytuł: Zuchwałe dziewczyny 

Tytuł oryginału: Reckless Girls

Kategoria: thriller psychologiczny 

Wydawnictwo: W.A.B. 

Premiera: 8.04.2026 

Ilość stron: 368

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

🔥RECENZJA🔥

#współpracabarterowa z Wydawnictwo W.A.B. 

🌴 Co dostajecie, gdy zmieszacie rajską wyspę, krew, kłamstwa i grupę dziewczyn z mrocznymi tajemnicami? Odpowiedź: tę książkę.

Pierwsze wrażenie? Mroczny vibe „Białego Lotosu” spotyka thriller psychologiczny. Szybko wsiąkłam – klimat gęsty, wilgotny, a pod spodem coś niebezpiecznego.

Grupa osób trafia na odludną wyspę. Raj. Słońce. Drink. Tylko że nic tu nie jest takie, jak wygląda. Autorka mistrzowsko buduje napięcie – czytasz i czujesz, że każda strona może wybuchnąć.

Bohaterowie? Żadnemu nie ufam do końca. I to jest najlepsze! Są egoistyczni, zagadkowi, popełniają głupie błędy – ale dzięki temu czujesz ich strach i desperację. Emocje: paranoja, niepokój, a momentami lekki oddech… który zaraz gdzieś znika.

„Zuchwałe dziewczyny” to mroczny thriller psychologiczny Rachel Hawkins, którego akcja rozgrywa się na bezludnej wyspie na Pacyfiku. Główni bohaterowie, wycofana Lux i pewny siebie Nico, otrzymują propozycję nie do odrzucenia – mają dostarczyć na odległy, niemal zapomniany atol dwie tajemnicze turystki. To, co początkowo wydaje się ekscytującą przygodą i wymarzonymi wakacjami, szybko zmienia się w koszmar. Podróżnicy odkrywają, że rajskie miejsce skrywa mroczną historię pełną katastrof morskich, morderstw, a nawet kanibalizmu. Niestety okazuje się, że nie są sami – ktoś inny już odkrył wyspę, a wraz z pojawieniem się obcych ludzi narasta napięcie, pojawiają się sekrety, zazdrość i ukryte motywacje. Izolacja i zamknięta przestrzeń sprawiają, że grupa jest skazana na siebie nawzajem, co prowadzi do coraz bardziej niebezpiecznych sytuacji.

Lux – nasza przewodniczka po tej mrocznej historii. Na pierwszy rzut oka: zagubiona, nieco wycofana, szukająca swojego miejsca. Ale szybko czuć, że coś pod powierzchnią drzemie. Ma mroczną przeszłość, o której nie chce mówić, i przez to budzi we mnie mieszankę współczucia i niepokoju. Czy można jej ufać? Nie jestem pewna… ale kibicowałam jej do samego końca. Nico – chłopak Lux. Z pozoru uroczy, beztroski żeglarz z wakacyjnym vibe’em. Tylko że ten uśmiech coś maskuje. Jest opiekuńczy, ale bywa też lekko arogancki. Momentami myślałam: „On coś ukrywa”. I nie pomyliłam się. Jego decyzje? Często wątpliwe. I to właśnie sprawia, że jest tak realny. Brittany – bogata, piękna, głośna. Typ dziewczyny, która dostaje to, czego chce. Początkowo jej nie znosiłam – wydawała się płytka i roszczeniowa. Ale Hawkins świetnie ją rozpisała: pod maską perfekcji kryje się samotność i desperacja. I choć wiele razy chciałam nią potrząsnąć, to z czasem zrozumiałam, dlaczego jest taka, jaka jest. Amma – towarzyszka Brittany. Cicha, tajemnicza, jak cień. Ma w sobie coś niepokojąco spokojnego. Kiedy się odzywa, słuchasz. I boisz się. Bo jej słowa mają ciężar, a jej spojrzenie… no właśnie. Amma to typ bohaterki, o której myślisz: „Kim ty właściwie jesteś?”. I nie dostajesz szybkiej odpowiedzi.

Co łączy wszystkie bohaterki?
Każda z nich ma sekret, który skrywa przed innymi. Żadna nie jest w 100% sympatyczna. I to jest w tej książce najlepsze – czujesz, że na tej wyspie wszyscy coś ukrywają, a ty jako czytelnik zastanawiasz się, kto pierwszy pęknie.

Moja emocje: od irytacji, przez współczucie, aż po paranoję – bo sama nie wiedziałam, komu kibicować. Hawkins nie daje łatwych odpowiedzi. I ja to kocham! ❤️‍🔥

Tempo akcji – pierwsze rozdziały leniwe, rozgrzewające (jak wakacje), ale gdzieś w połowie robi się pęd, zwrot akcji, kolejny zwrot – wtedy nie odłożysz. Styl Rachel  Hawkins jest lekki, z ostrymi dialogami i wciągającymi opisami. Zero przesytu.

Książka opowiada o tym, jak łatwo zaufać niewłaściwym osobom i jak niebezpieczne mogą być decyzje podjęte pod wpływem impulsu. Jeśli znasz i lubisz klimat "Białego Lotosu", a thrillery w odizolowanych lokacjach są Twoim konikiem, ta książka może być strzałem w dziesiątkę.

🎯 Dla kogo?
✔️ Dla fanów thrillerów w „zamkniętej przestrzeni” (tu: wyspa)
✔️ Dla tych, którzy lubią bohaterki z wadami i moralnie szary świat
✔️ Dla Was, jeśli szukacie książki na jeden wieczór – ale takiej, która zostanie w głowie

⚠️ Uwaga: jeśli potrzebujecie sympatycznych postaci i happy endu – niekoniecznie.

Moja ocena: 8/10 ⭐

Pytanie do Was: Czy ufacie komuś, kogo poznaliście na wakacjach? Bo ja po tej książce – już nie 😅 Lubicie bohaterów, którzy są moralnie szarzy, czy wolicie kogoś, komu można bezgranicznie zaufać? 
Znacie „Zuchwałe dziewczyny”? Dajcie znać w komentarzu! 👇

Bardzo dziękuję Wydawnictwu W.A.B. za egzemplarz książki. 

"Domek nad Jeziorem Borzymskim" Agnieszka Łepki

Autorka: Agnieszka Łepki Tytuł: Domek nad Jeziorem Borzymskim  Kategoria: literatura obyczajowa  Wydawnictwo: Novae Res  Premiera: 3.04.2026...