Kobieta, sekrety i oddech przeszłości, który nie daje spokoju.
Sięgając po tę książkę, spodziewałam się ciepłej opowieści obyczajowej. Dostałam historię, która wbiła mnie w fotel i nie chciała puścić. Klimat? Gęsty, intymny, momentami nostalgiczny, ale bez przesłodzenia. Czuć w nim zapach małego miasteczka i ciężar rodzinnych tajemnic.
Fabuła krąży wokół Lidki – kobiety, która po latach wraca do domu, by zmierzyć się z przeszłością. Ale to nie jest banalny powrót do korzeni. To podróż w głąb relacji, które od zawsze były naznaczone milczeniem. Autorka stopniowo odkrywa karty, budując napięcie w sposób, który sprawia, że trudno odłożyć książkę na półkę. I choć opowieść toczy się spokojnie, to emocje buzują pod skórą.
Bohaterowie są tu największą siłą. Lidka to postać, przy której chce się zostać – momentami zagubiona, innym razem zadziwiająco silna. Jej relacja z matką, siostrą, ale też z przeszłością, którą próbuje zrozumieć… To wszystko jest pokazane bez lukru, z wyczuciem i prawdą, która tnie jak żyleta. Płakałam, złościłam się i kibicowałam z całych sił.
Styl Mai Jaszewskiej to mistrzostwo prostoty. Pisze lekko, ale nie płytko. Dialogi są naturalne, a opisy – takie, że czujesz się, jakbyś siedziała z bohaterkami przy kuchennym stole. Tempo akcji jest idealne – ani za wolno, ani za szybko, jest czas, by przeżyć każdą emocję.
Komu polecam? Przede wszystkim tym, którzy szukają w książkach czegoś więcej niż tylko rozrywki. Jeśli lubicie historie o kobietach, rodzinnych sekretach i sile, która drzemie w nas, gdy musimy stanąć twarzą w twarz z prawdą – to będzie strzał w dziesiątkę.
Moja ocena: 9/10 ⭐
Bo to książka, która zostaje z Tobą na długo po przeczytaniu ostatniej strony.
Bardzo dziękuję Wydawnictwu Emocje za egzemplarz książki.