Zanim zaczęłam czytać „Odcienie przemocy”, wiedziałam, że będzie to mroczny kryminał. Nie spodziewałam się jednak, że autor, Grzegorz Karwowski (znany wcześniej jako Jan Gieka), wrzuci mnie prosto w serce tej historii już od pierwszej strony. To nie jest opowieść o wybitnych detektywach w białych rękawiczkach. To wciągający i mroczny obraz Warszawy, gdzie z Wisły zostaje wyłowione ciało młodej kobiety, Karli Bielskiej, a poszukiwanie prawdy jest jak brodzenie w błocie – każdy krok pozostawia ślad.
🔍 Akcja zaczyna się od makabrycznego odkrycia i od razu pędzi do przodu. Śledztwo toczy się jednocześnie na dwóch, pozornie przeciwnych, frontach. Z jednej strony jest komisarz Jan Grot – policjant z bagażem doświadczeń, który nie zawsze trzyma się procedur. Z drugiej – Bursztyn, partner ofiary, człowiek z półświatka, który by znaleźć sprawcę, nie cofnie się przed niczym. Obserwowanie, jak ich drogi się splatają, a prosta z pozoru sprawa morderstwa odsłania głębsze, mroczne korzenie, jest naprawdę wciągające. Autor świetnie pokazuje, że świat zbrodni i świat sprawiedliwości to często naczynia połączone.
Bohaterowie, których nie da się lubić. I to jest dobre! 😶
Czy bohaterowie są sympatyczni? Nie. I właśnie to jest tu najmocniejsze. Jan Grot to samotnik po przejściach, którego prywatne życie jest w rozsypce. Bursztyn to drobny diler, nie stroniący od agresji. Nie łatwo się z nimi utożsamić, ale są niewiarygodnie autentyczni i zapadający w pamięć. To właśnie przez ich niedoskonałości i wewnętrzne konflikty historia zyskuje na emocjonalnej głębi. Nie ma tu czarno-białych podziałów – są tylko różne odcienie szarości i moralne kompromisy.
Tempo i styl to jak jazda bez trzymanki 🚗💨 Historia opowiadana jest z dwóch perspektyw. To genialny zabieg, który pokazuje, jak ten sam świat może wyglądać zupełnie inaczej w oczach stróża prawa i przestępcy. Język jest prosty, czasem dosadny, co tylko potęguje realizm. Jest dynamicznie i momentami chaotycznie. Dialogi dominują nad długimi opisami, co sprawia, że strony mijają w ekspresowym tempie. Jeśli lubisz, gdy akcja nie zwalnia, to tu się nie zawiedziesz. Jednak chaos na początku jest lekko dezorientujący.
Dla kogo jest ta książka?
✅️Dla miłośników mrocznych, miejskich kryminałów w stylu skandynawskim.
✅️Dla osób, które w fabule cenią autentycznych, nieidealnych bohaterów ponad techniczne zagadki.
✅️ Dla czytelników szukających realistycznego obrazu warszawskiego półświatka i policyjnej rzeczywistości.
✅️Jeśli wolisz lekkie kryminały z przymrużeniem oka lub kryminały klasyczne – ta pozycja może nie być dla Ciebie.
Moja ocena: 7/10 ⭐
„Odcienie przemocy” to mocny, dobrze skonstruowany debiut (pod prawdziwym nazwiskiem autora), który czyta się jednym tchem. Doceniam odwagę w kreacji bohaterów i surowy klimat. Punkt ujmuję za lekki chaos narracyjny, który momentami wybijał mnie z rytmu.
A teraz pytanie do Was. Jaka była ostatnia książka, która pokazała Wam, że „dobry” bohater wcale nie musi być sympatyczny? Dajcie znać w komentarzach! ✨
Bardzo dziękuję Wydawnictwu Novae Res za egzemplarz książki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz