Tytuł: Gdzieś pomiędzy...
Kategoria: literatura obyczajowa
Wydawnictwo: Novae Res
Premiera: 14.01.2026
Ilość stron: 204
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
⚘️RECENZJA⚘️
#współpracareklamowa z Wydawnictwo Novae Res
Okładka obiecuje emocje, a ja po pierwszych stronach już wiedziałam, że będzie ciężko, pięknie i autentycznie. Klimat książki jest taki… mglisty, jakbyście stali na granicy jawy i snu. I nie możecie się zdecydować, w którą stronę pójść.
Wyobraź sobie, że Twoje życie opiera się na niewzruszonych fundamentach – kochającej rodzinie, poczuciu bezpieczeństwa. A potem jeden dzień wszystko to burzy. Tędy właśnie prowadzi czytelnika ta historia. Główna bohaterka, Kate, jest nieśmiałą dziewczyną, która gotowanie traktuje nie tylko jako pasję, ale i sposób na życie. Mieszka razem z ukochaną ciotką w małym, spokojnym miasteczku, marząc o wielkiej karierze w Nowym Jorku.
Niestety jej marzenia spełniają się w najmniej oczekiwany sposób. Nagła śmierć ciotki Marry nie tylko pogrąża ją w żałobie, ale też odbiera pewność co do tego, kim naprawdę jest. Kate odkrywa bowiem tajemnicę, która podważa wszystko, co wiedziała o swoim pochodzeniu.
To coś więcej niż smutna historia o stracie. To pełna zwrotów akcji opowieść o odkrywaniu prawdy o swojej przeszłości. Zdeterminowana Kate wyrusza do Nowego Jorku, by poznać odpowiedzi na pytania: kim są jej prawdziwi rodzice i co tak naprawdę wydarzyło się w chwili jej narodzin. To opowieść o wyborach, których nie chce się podejmować, i o uczuciach, które nie mieszczą się w żadnych ramkach. Autorka nie daje łatwych odpowiedzi. Zamiast tego prowadzi nas przez labirynt „a gdyby…”. I choć akcja nie pędzi na łeb na szyję, to każda scena ma swoje miejsce i cel.
Bohaterowie – prawdziwi, poranieni, ale wciąż walczący. Przez większość czasu miałam ochotę ich przytulić, a zaraz potem potrząsnąć 😅 Autorka genialnie buduje ich wewnętrzne rozterki. Łapałam się na tym, że myślałam o nich po odłożeniu książki. To chyba najlepszy znak, że historia wciągnęła po uszy.
Styl i tempo – lekko, ale nie płytko. Dialogi naturalne, a emocje biją z każdego akapitu. Książkę czyta się szybko, choć miejscami musiałam odetchnąć, bo działo się coś, co ściskało gardło.
📌 Dla kogo? Jeśli lubicie historię, gdzie nie ma czarno-białych postaci, a szczęśliwe zakończenie nie jest oczywiste – to dla Was. Fani Colleen Hoover czy K.A. Tucker też powinni dać jej szansę. I dla każdego, kto potrzebuje przypomnienia, że życie to często odcień szarości.
Moja ocena: 9/10 ⭐
Bardzo dziękuję Wydawnictwu Novae Res za egzemplarz książki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz