Brunetka Books Recenzuje

czwartek, 30 kwietnia 2026

"(Nie) urodzić się babą!" Anna Sawczyk

Autorka: Anna Sawczyk 

Tytuł: (Nie) urodzić się babą!

Kategoria: Romans 

Wydawnictwo: Novae Res 

Premiera: 21.01.2026

Ilość stron: 348

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 


⚘️RECENZJA⚘️

#współpracareklamowa z Wydawnictwo Novae Res 

📖 (Nie) urodzić się babą! – Anna Sawczyk

Wiecie co? Ta książka wbiła mnie w fotel i nie wypuściła do ostatniej strony 😳

Okładka może zwodzić – niby lekka, niby z przymrużeniem oka, ale to tylko przykrywka. Bo to, co Anna  Sawczyk serwuje w środku, momentami łapie za gardło i nie puszcza.

O czym  właściwie jest ta książka?

To książka, która wciąga od pierwszych stron, choć nie jest to lekka i przyjemna historia. Jest to obyczajowa powieść z wyraźnymi elementami psychologicznego dramatu.

Główną bohaterką jest Klara, kobieta naznaczona bolesną przeszłością (szczegóły autorka odkrywa stopniowo). By uciec od wspomnień, Klara wyjeżdża na malowniczą grecką wyspę Santorini. Początkowo wszystko wydaje się bajką. Klara znajduje pracę, a jej życie odmienia się, gdy poznaje Nikosa. To przystojny i charyzmatyczny właściciel lokalnej wytwórni fety, który szybko zdobywa jej serce. Ich związek rozwija się w zawrotnym tempie. Ślub, upojne noce, narodziny dziecka – Klara wierzy, że wreszcie znalazła swoje wymarzone, bezpieczne miejsce na ziemi.

⚠️  Idylla nie trwa jednak długo. Wkrótce czar pryska, a Nikos odsłania swoje prawdziwe, mroczne oblicze. Okazuje się bezwzględnym manipulatorem o brutalnych skłonnościach i niebezpiecznych koneksjach. Klara budzi się wtedy w pułapce – uwięziona w toksycznym związku, z którego nie umie się uwolnić. Sytuacja zmienia się, gdy w jej sercu zaczyna kiełkować nowe, nieoczekiwane uczucie. Wtedy Bohaterka podejmuje walkę o swoje największe wartości: wolność, własną tożsamość i prawo do szczęścia.

Autorka nie boi się trudnych tematów, ale podaje je w sposób, który nie przytłacza. Jest miejsce na ironię, na czułość i na takie „oł, ja też tak miałam”.

Bohaterka jest autentycznie… ludzka. Niby zwyczajna, a jednak nie do końca. Autorka nie tworzy ideałów – pokazuje kobiety z krwi i kości, z lękami, wściekłością, ale i ogromną siłą 💪

Czułam frustrację razem z nią. Czułam ulgę, gdy w końcu ktoś powiedział na głos to, co tyle osób chodzi z tyłu głowy.

Niektóre sceny wycisnęły ze mnie łzy – nie z sentymentalizmu, tylko z rozpoznania. „Kurczę, to jest prawdziwe”.

Akcja toczy się w dobrym rytmie – nie za szybko, nie za wolno. Ani chwili nudy. Styl autorki jest wciągający.  Pisze tak, jak się myśli: czasem chaotycznie, ale zawsze szczerze 🖋️

Plus za dialogi – naturalne, życiowe, z ikrą.

Dla kogo jest ta książka?

Dla każdej osoby, która kiedykolwiek poczuła, że bycie kobietą to czasem misja nie do wykonania. Dla tych, które mają dość gadania o „odpowiednim wieku” na dziecko, na sukces, na zmarszczki. I dla tych, które potrzebują potwierdzenia, że nie są same ze swoimi wątpliwościami 💬

🚫 Nie dla osób szukających lekkiej, romantycznej komedii bez drugiego dna.

To nie jest książka idealna. Miejscami miałam niedosyt, niektóre wątki mogłyby być głębsze. Ale szczerość i odwaga, z jaką autorka o tym pisze, są bezcenne.

Moja ocena:  8/10 🌟

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Novae Res za egzemplarz książki. 

"Malachit" Michał Wierzba

Autor: Michał Wierzba 

Tytuł: Malachit. Tom 2

Cykl: Sumienia półszlachetne 

Kategoria: kryminał 

Wydawnictwo: W.A.B

Premiera: 22.04.2026

Ilość stron: 424

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 


🔥RECENZJA🔥

#współpracareklamowa z Wydawnictwo W.A.B. 

💚 MALACHIT. SUMIENIA PÓŁSZLACHETNE. TOM 2 – MICHAŁ WIERZBA 💚

Czy jesteście gotowi na książkę, która zmiażdży Wasze serce, a potem złoży je na nowo, ale już nie tak samo? Bo ja po drugim tomie „Malachitu” chodzę dość mocno rozbita ✨

Klimat? Mroczny, gęsty od emocji i niejednoznacznych wyborów. Kamienie szlachetne splatają się tu z sumieniami tak bardzo nieidealnymi, że momentami aż trudno oddychać. Autentyczna, surowa atmosfera, która wciąga jak bagno.

📖 Fabuła  jest jak spirala. Wciąż kręci się wokół tego samego bólu, ale za każdym razem schodzi głębiej. Autor nie odpuszcza, stawia bohaterów w sytuacjach bez dobrych rozwiązań, a Ty jako czytelnik tylko zaciskasz zęby i czytasz dalej, bo NIE MOŻESZ PRZESTAĆ.

"Malachit. Sumienia półszlachetne. Tom 2" to mroczny kryminał osadzony w realiach Dolnego Śląska. Główny bohater, komisarz Leon Deker, szuka spokojnej przystani na tytułowych, malachitowych mokradłach, ale bardzo szybko odkrywa, że sielanka to pozory. Zamiast biurowej nudy trafia na ślad brutalnej zbrodni sprzed dekad.

Kluczowe elementy fabuły to:

· Nierozwiązana przeszłość: Pod koniec lat 90. w okolicy działał seryjny morderca, który porywał, więził i torturował młode dziewczyny.
· Niejasny finał: Choć mężczyzna został skazany, Deker szybko orientuje się, że sprawa może nie być tak oczywista, a zło wciąż czai się tuż pod powierzchnią.
· Klimat niepewności: Historia toczy się w małej społeczności, gdzie każdy kogoś zna, a demony przeszłości dopominają się o swoje.

 Bohaterowie – tu bije największe serce tej historii. Każdy ma swoją skazę, swój kamień u szyi (dosłownie i w przenośni). Kochacie ich? Nienawidzicie? Ja po tym tomie nie wiem, co czuję, a to chyba najlepszy komplement. Autor  targa czytelnikiem jak surowcem, który trzeba wypalić do czysta.

Akcja momentami galopuje, by nagle zwolnić do ledwie wyczuwalnego tętna. Czasem chciałam krzyczeć „szybciej!”, ale po chwili doceniałam ten oddech. 
Akcja goni akcję, a główny bohater musi zmierzyć się nie tylko z zagadką kryminalną, ale i z własnymi wewnętrznymi demonami. To książka dla fanów mocnych, psychologicznych kryminałów z duszności i bohaterem, który nosi w sobie piętno.
Kontynuuje wątek z pierwszego tomu: "Agat. Sumienia półszlachetne"

 Styl autora? Styl, który tnie jak szkło, ale mieni się jak witraż. Bez lukru. Bez taryfy ulgowej. To brzydkie piękno. Czytasz i czujesz na języku krew, a jednocześnie zachwycasz się każdym zdaniem.

🎯 Dla kogo? Dla tych, którzy po pierwszym tomie pytali „co dalej?”. Dla fanów mrocznego fantasy, moralnych dylematów i postaci, które wybierają mniejsze zło,  a i tak ranią. Dla czytelników, którzy nie boją się książek z psychologicznym zacięciem i cierpieniem, które ma sens.

Czy polecam? Z całego zbolałego serca – TAK.

 Moja ocena: 9/10 🌟

 A Wy? Dajecie szansę drugim tomom, czy boicie się rozczarowania po udanym otwarciu?

Bardzo dziękuję Wydawnictwu W.A.B. za egzemplarz książki. 


"Energia, nie czas. Nawyki, które chronią przed wypaleniem zawodowym i ciągłym przemęczeniem pracą" Tony Schwartz, Jean Gomes, Catherine McCarthy

Autorzy: Tony Schwartz, Jean Gomes, Catherine McCarthy

Tytuł: Energia, nie czas. Nawyki, które chronią przed wypaleniem zawodowym i ciągłym przemęczeniem pracą.

Tytuł oryginału: The Way We Are Working Isn't Working

Kategoria: kariera i sukces 

Wydawnictwo: MT Biznes Sp. zo.o.

Premiera: 9.01.2026

Ilość stron: 456

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

🔥RECENZJA🔥

#współpracabarterowa z Wydawnictwo MT BIZNES SP. ZO.O. 

Czy tylko ja mam wrażenie, że ostatnio czas rozpływa mi się między palcami, a energii zostaje na tyle, co w telefonie o 1%? 😮‍💨

Kiedy zobaczyłam tytuł „Energia, nie czas”, pomyślałam: wreszcie ktoś to powiedział. Bo prawda jest taka, że nawet 48 godzin na dobę nie wystarczy, jeśli nie masz siły wstać z kanapy.

Ta książka to nie jest kolejny poradnik „wstań o 5:00 i pokonaj świat”. Tony Schwartz i zespół wbili mi do głowy coś dużo ważniejszego:
➡️ to nie godziny są naszym limitem, tylko poziom energii (fizycznej, emocjonalnej, mentalnej i duchowej).

Autorzy tłumaczą, dlaczego ciągle goniąc terminy i ignorując sygnały zmęczenia, tylko przyspieszamy wypalenie. I co zrobić, żeby naprawdę odpoczywać, nie tylko „leżeć z telefonem”.

Fabuły tu nie znajdziecie – to mądra literatura faktu. Ale bohaterami jesteśmy my sami i nasze codzienne nawyki. Przyznam, że momentami czułam się jak na terapii:
💔 rozpoznanie własnych schematów bolało, ale ulga, gdy ktoś mówi „to nie twoja wina, tylko systemu” – bezcenna.

Styl pisania – konkretny, bez rozdęcia. Zero filozofowania przez 200 stron. Każdy rozdział to solidna dawka badań i praktycznych ćwiczeń. Tempo akcji? Jak trening interwałowy – czytasz, odkładasz, wdrażasz, wracasz🏋️‍♀️

📌 Dla kogo?
Dla każdego, kto:

· budzi się zmęczony mimo 8 godzin snu
· ma wrażenie, że „robi za dużo, a czuje za mało”
· chce w końcu zrozumieć, że ciągła dyspozycyjność to nie zaleta

Jeśli masz już za sobą pierwsze zwiastuny wypalenia – ta książka może być twoją deską ratunku.

 Moja ocena: 9/10 🌟

A Wy – macie wrażenie, że Wasza energia rozjeżdża się z czasem, czy jednak udaje Wam się to balansować? 🔋👇

Bardzo dziękuję Wydawnictwu MT Biznes za egzemplarz książki. 

"Śmierć na Helu. Wczasowiczka" Grzegorz Kalinowski

Autor: Grzegorz Kalinowski 

Tytuł: Śmierć na Helu. Tom 2

Cykl: Wczasowiczka 

Kategoria: kryminał 

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska 

Premiera: 22.04.2026 

Ilość stron: 336

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

🔥RECENZJA🔥

#współpracareklamowa z Skarpa Warszawska 

"Śmierć na Helu. Wczasowiczka"  Tom 2 – Grzegorz Kalinowski 🎭🏖️

Gdy tylko zobaczyłam ten tytuł, wiedziałam, że muszę po niego sięgnąć. Hel, wakacje, mroczna tajemnica? Brzmi jak idealny przepis na kryminał, który wciąga od pierwszych stron. I nie pomyliłam się.

 Co w środku?
Po raz drugi spotykamy Wczasowiczkę – bohaterkę, która nie szuka kłopotów, ale te znajdują ją same. Tym razem na półwyspie dochodzi do makabrycznego odkrycia. Spokój letniska pęka jak tafla lodu, a w tle czuć powiew historii i lokalnych sekretów. Autor buduje atmosferę gęstą od niedopowiedzeń – uwielbiam to!

Wczasowiczka to postać, z którą łatwo się zżyć. Nie jest idealną detektywką – ma wady, wątpliwości i własne demony. Przez to jej działania są autentyczne. Czytelnik razem z nią czuje frustrację, strach, ale i tę iskierkę determinacji, by dotrzeć do prawdy. Towarzyszące jej postaci – zwykli wczasowicze, pracownicy lokali, starsi mieszkańcy – też mają swój ciężar gatunkowy.

Grzegorz Kalinowski pisze lekko, bez zbędnego przeciągania. Dialogi są naturalne, a opisy – zwłaszcza te morskie, wietrzne, helskie – sprawiają, że czujesz zapach Bałtyku. Akcja przyspiesza w drugiej połowie, ale nie ma tu nudnego momentu. Szybkie sceny przeplatają się z chwilami zadumy, co bardzo mi odpowiada.

💡 Dla kogo?
Dla fanek i fanów kryminałów z lokalnym klimatem (coś jak Katarzyna Puzyńska). Dla tych, którzy lubią intrygę bez zalewu krwi, ale z duszą i emocjami. Idealna na wakacyjny wieczór – albo gdy tęsknicie nad morze.

📌 Tom drugi trzyma poziom. Nieco bardziej dojrzały niż pierwszy, ale wciąż czyta się z uśmiechem i ciarkami naprzemiennie. Polecam na odstresowanie i dobrą zagadkę.

Moja ocena: 8/10 🌟

A Wy – znacie tę serię? A może macie swojego bookstagramowego faworyta spod znaku polskich kryminałów? Dajcie znać! 👇

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Skarpa Warszawska za egzemplarz książki. 

"Awaria małżeńska" Natasza Socha , Magdalena Witkiewicz

Autorki: Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz 

Tytuł: Awaria małżeńska 

Kategoria: literatura obyczajowa 

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Premiera: 22.04.2026

Ilość stron: 336

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

🌸RECENZJA🌸

#współpracareklamowa z Skarpa Warszawska 

 „Awaria małżeńska” – Natasza Socha & Magdalena Witkiewicz

Czy jest coś bardziej frustrującego niż zepsuty sprzęt? No może tylko… zepsute małżeństwo 😅 Ta książka to jak rozmowa z przyjaciółką przy winie – szczera, momentami zabawna, a chwilami aż za bardzo prawdziwa. Od pierwszych stron czuć, że będzie o życiu. Bez lukru.

Dwie  autorki, jedna historia – i to działa! To książka, w której katalizatorem całego zamieszania jest… kot. 🐱 Gdy wtargnięcie zwierzaka pod koła autobusu powoduje wypadek, dwie zapracowane matki i żony – Justyna i Ewelina – trafiają do szpitala na ortopedii, pozostawiając swoje domy pod opieką zdezorientowanych mężów. Mężczyźni są rzuceni na głęboką wodę. Mateusz i Sebastian, początkowo dwaj obcy sobie faceci, nagle muszą zapanować nad codziennymi obowiązkami, o których istnieniu nie mieli zielonego pojęcia: od wywiadówek i odrabiania lekcji, po pranie i zakupy. Cała ta "przymusowa samodzielność" ojców to kopalnia komicznych sytuacji. Książka w lekki, dowcipny sposób pokazuje życie par, pokazując tym samym, jak łatwo o awarię małżeńską, gdy zabraknie w nim partnerstwa i wzajemnego zrozumienia. Nie ma tu wielkich tajemnic ani sensacji. Jest codzienność: kłótnie o pierdoły, zmęczenie, brak iskry. 

Bohaterowie, żadne z nich nie jest ideałem. Czasem chce się nimi potrząsnąć, innym razem przytulić. Autorki świetnie pokazują dwoje dorosłych ludzi, którzy zapomnieli, jak ze sobą rozmawiać. Emocje? Śmiech przez łzy, złość, nostalgia – jest tego tyle, że momentami czytałam z zapartym tchem (i z lekkim niepokojem „a co jeśli to też kiedyś my?”).

Książkę pochłania się w dwa wieczory. Dialogi są ciekawe. Styl? Lekki, bez zbędnych opisów, za to z masą prawdziwych, nieprzesadzonych scen.

🎯 Dla kogo?
Dla każdego, kto:
✅ jest w związku (tak, też tym szczęśliwym!)
✅ przeszedł kryzys lub się go boi
✅ lubi historie z życiowym pazurem, bez romantycznych klisz
✅ ceni duet autorek, które wiedzą, jak pisać o relacjach

To nie jest poradnik. To lustro dla każdego, kto kiedykolwiek walczył o swoje „my”.

Moja ocena: 8/10 🌟

 A Wy? Czy zdarzyło Wam się czytać coś, co tak bardzo przypominało Waszą własną awarię? 🙈

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Skarpa Warszawska za egzemplarz książki. 

"Wedle jej woli" Katarzyna Kasmat - Łyskaniuk

Autorka: Katarzyna Kasmat - Łyskaniuk

Tytuł: Wedle jej woli. Tom 2

Kategoria: Romans / Erotyk

Wydawnictwo: Black Rose 

Premiera: 30.03.2026

Ilość stron: 368

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 


⚘️RECENZJA⚘️

#współpracareklamowa z Wydawnictwo Black Rose

Wracam do tego świata i mam mieszane uczucia! 😶

„Wedle jej woli” Katarzyny Kasmat-Łyskianiuk to kontynuacja, która nie daje o sobie zapomnieć. Klimat? Mroczny, emocjonalny i pełny napięcia. Od pierwszych stron czuć, że nic nie będzie proste. Gatunkowo to literatura obyczajowa z romansem. Historia toczy się wokół tego, jak wybory – zarówno te łatwe, jak i te, które łamią serce – mogą kształtować losy bohaterów.

Autorka stawia na konsekwencje. Decyzje z tomu 1 odbijają się czkawką, a bohaterowie muszą mierzyć się z własnymi słabościami. Momentami czułam frustrację (celową!), a momentami – ogromne wzruszenie.

Bohaterowie są napisani autentycznie. Żadnych ideałów – same zmagania, błędy i próby naprawy tego, co już się skomplikowało. Główna bohaterka przeszła ogromną przemianę, ale wciąż ma w sobie ten ogień, za który ją pokochałam w tomie 1.

Tempo akcji jest nierówne – raz pędzimy, raz zwalniamy, by złapać oddech. Styl autorki jest lekki i bardzo wciągający. Dialogi w punkt, a emocje aż skaczą z kartki. Jeśli lubicie książki, które wciągają głęboko w psychikę postaci – to jest to.

Dla kogo? Dla tych, którzy przeczytali tom 1 i potrzebują domknięcia. Dla osób lubiących dramaty obyczajowe z romansem w tle, gdzie relacje są skomplikowane, a szczęście nie przychodzi łatwo. Nie dla kogoś, kto szuka lekkiej, cukierkowej historii.

Moja ocena: 8/10 🌟

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Black Rose za egzemplarz książki. 


"To nie jest rozmowa na telefon" Jakub Bączykowski

Autor: Jakub Bączykowski 

Tytuł: To nie jest rozmowa na telefon 

Kategoria: literatura obyczajowa 

Wydawnictwo: W.A.B.

Premiera: 22.04.2026

Ilość stron: 288

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 


⚘️RECENZJA⚘️

#współpracareklamowa z Wydawnictwo W.A.B. 

📖 „To nie jest rozmowa na telefon” – Jakub Bączykowski

Pierwsze wrażenie? Tytuł i okładka krzyczą: „będzie prawdziwie”. I nie mylą💥
Już od pierwszych stron czuć surowość emocji, które rzadko pokazujemy na co dzień. To nie jest cukierkowa historia – to książka, która mocno stąpa po ziemi.

Fabuła? Opowiada o relacjach, które z jednej strony są na wyciągnięcie ręki, a z drugiej – coraz bardziej nieuchwytne. Jakub  Bączykowski genialnie rozprawia się z iluzją bliskości w czasach, gdy każdy ma telefon 📱

Bohaterowie są autentyczni, wkurzający, czuli i pogubieni – jak ludzie z krwi i kości. Przez większość lektury miałam wrażenie, że podglądam czyjeś życie. To właśnie bohaterowie z całym swoim bagażem doświadczeń  są najmocniejszym punktem tej książki. Są tak prawdziwi, że momentami czułam się, jakbym podglądała prawdziwe rozmowy przy rodzinnym stole. Krystyna Barańska to portret kobiety w poszukiwaniu siebie.  Główna bohaterka i świeżo upieczona emerytka to postać, z którą niezwykle łatwo się utożsamić. Przez lata była filarem rodziny – nauczycielką, bibliotekarką, żoną i matką. Teraz, gdy po raz pierwszy ma czas tylko dla siebie, odkrywa pasję do włoskiej kuchni, literatury i chwile spędzone z mężem na działce. To postać cicha, lecz odważna. Obserwowanie, jak uczy się stawiać granice i powoli, z poczuciem winy, stawiać swoje potrzeby na równi z potrzebami bliskich, jest niezwykle poruszające i inspirujące. Nieidealna, a przez to prawdziwa. Nie jest święta. Jej wątpliwości, lęk przed powiedzeniem „nie” i wewnętrzne konflikty sprawiają, że jest bliska każdej kobiecie, która kiedykolwiek po cichu o czymś zamarzyła.
Galeria rodzinnych portretów.  Relacje i konflikty między członkami rodziny tworzą główną oś fabuły, pokazując złożoność rodzinnych więzi. Córka Krystyny to postać, która swoim „dobrym sercem” nieświadomie potrafi zdominować życie matki. To właśnie jej telefon z zapowiedzią „wspaniałej niespodzianki” staje się katalizatorem całej historii. Jej oczekiwania idealnie odzwierciedlają trudne pytanie: gdzie kończy się miłość, a zaczyna obowiązek? Mąż Krystyny, stanowi dla niej największe oparcie i sojusznika w marzeniach. Jest przedstawiony jako cichy partner, gotowy do rozmowy i podjęcia nowego rozdziału, co czyni go idealnym kontrastem dla bardziej roszczeniowej córki.  Syn Krystyny, jego postać ukazuje inny życiowy problem – niezależność finansową. Jako dorosły syn, który nieustannie potrzebuje wsparcia rodziców, wprowadza do historii wątek odpowiedzialności, który może być znajomy niejednej rodzinie. Dwójka wnuków, które stanowią radość i łącznik pokoleń, ale też przypomnienie o upływającym czasie i o tym, jak wiele już za nami.

 Po Co Poznać Tych Bohaterów?

Bohaterowie „To nie jest rozmowa na telefon” to sztuka stworzenia uniwersalnych postaci. Każdy z nich, niezależnie od wieku, niesie w sobie fragment naszej codzienności. Ta książka nie daje gotowych recept, ale daje coś cenniejszego – przestrzeń do refleksji. Dzięki tym właśnie postaciom czytelnik może przez chwilę przyjrzeć się swoim własnym relacjom i zadać sobie pytanie: a jak jest u mnie?

A emocje? Od ścisku w gardle po bezsilny śmiech. Momentami czułam się, jakbym sama uczestniczyła w tej niezręcznej, czasem bolesnej wymianie zdań.

Tempo akcji – szybkie, zwięzłe, pełne dialogów. Styl autora nie męczy. Krótkie rozdziały tylko podkręcają chęć: „jeszcze jeden, no dobra, może jeszcze pięć minut” ⏳ To książka, którą połkniecie w jeden wieczór, ale zostanie w głowie na dłużej.

📌 Dla kogo?
Dla wszystkich, którzy kiedykolwiek poczuli, że rozmowa to coś więcej niż wymiana słów. Dla fanów obyczajówek z pazurem, dla czytelników Kasi Bondy. I dla tych, którzy nie boją się, gdy książka stawia niewygodne pytania zamiast dawać łatwe odpowiedzi.

Moja ocena: 8/10 🌟

Czuję, że mogłoby być jeszcze ciężej, jeszcze głębiej – ale i tak jest cholernie dobrze.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu W.A.B. za egzemplarz książki. 

środa, 29 kwietnia 2026

"Psychiatra sądowy. Jak psychozy, traumy i choroby psychiczne doprowadzają do zbrodni " Duncan Harding

Autor: Duncan Harding 

Tytuł: Psychiatra sądowy. Jak psychozy, traumy i choroby psychiczne doprowadzają do zbrodni"

Tytuł oryginału: The Criminal Mind

Kategoria: literatura faktu 

Wydawnictwo: Feeria

Premiera: 8.04.2026

Ilość stron: 440

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

Od pierwszych stron czuć ten niepokój 📖✨ Książka nie jest typowym kryminałem. To coś znacznie mroczniejszego – podróż w głąb umysłów ludzi, którzy przekroczyli granicę, za którą nie ma już powrotu. Duncan Harding, z wykształcenia psychiatra sądowy, pokazuje, jak cienka bywa linia między chorobą psychiczną, traumą a zbrodnią.

Fabuła? To zbiór prawdziwych (choć anonimowych) przypadków z jego praktyki. Żadnych pościgów i efektownych zwrotów akcji. Jest za to surowe, czasem wręcz przytłaczające „dlaczego”. Autor nie ocenia, nie usprawiedliwia – po prostu tłumaczy mechanizmy: psychozy, zaburzenia dysocjacyjne, głębokie rany z dzieciństwa. I to jest w tej książce najbardziej przerażające. Bo nagle zaczynasz rozumieć, a zrozumienie bywa niewygodne.

Bohaterowie? To nie postacie z krwi i kości – to ludzie, których historię czyta się z zapartym tchem, ale bez sympatii. Raczej z przerażeniem, smutkiem, czasem… litością. Nie ma tu czarno-białych podziałów. Każda historia wywołuje ciarki i zostaje z Tobą na długo.

Tempo jest wolniejsze niż w thrillerze – ale to zamierzone. Styl autora jest rzeczowy, wręcz kliniczny, ale nie suchy. Wyczuwasz w nim ogromne doświadczenie i empatię. Momentami książka trzyma w napięciu jak dobry reportaż kryminalny, momentami skłania do odłożenia jej na bok i przemyślenia własnych granic.

👥 Dla kogo?
Dla fanów „Zbrodni i niepoczytalności”, dla tych, którzy w true crime szukają nie sensacji, ale głębi. Dla osób, które nie boją się pytać: „Czy każdy z nas mógłby przekroczyć tę cienką linię?”. Uwaga – nie jest to lektura dla wrażliwych. Tematy przemocy, wykorzystywania i psychoz opisane są bez owijania w bawełnę.

Moja ocena: 9/10 🌟

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Feeria za egzemplarz książki. 

"Zły opiekun" Marcel Moss

Autor: Marcel Moss 

Tytuł: Zły opiekun.  Tom 2

Cykl: Kornel Malicki 

Kategoria: thriller psychologiczny 

Wydawnictwo: Filia 

Seria: Filia Mroczna Strona 

Premiera: 22.04.2026 

Ilość stron: 368

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

Wróciłam do tego mrocznego świata i… nie mogę oddychać 😶
Po pierwszym tomie myślałam, że wiem, czego się spodziewać. A tu proszę – Marcel Moss rozkłada mnie na łopatki w pierwszych rozdziałach. Klimat? Gęsty, niepokojący, przyjemnie toksyczny (w tej książkowej, bezpiecznej wersji). Czujesz, że ktoś cały czas stoi za plecami bohaterów.

Fabuła pędzi jak szalona, ale nie pogubiła mnie. Autorka balansuje między akcją a emocjami, choć kilka razy miałam ochotę krzyknąć: „NIE RÓB TEGO!” (w pozytywnym sensie 😅). Zazębiające się tajemnice, gra pozorów i decyzje, które bolą.

Bohaterowie – tu biję brawo. Relacja opiekun–podopieczny? Rozpisana mistrzowsko. Czuć każdą frustrację, strach, ale i to przerażające przywiązanie. Marcel Moss nie usprawiedliwia toksycznych zachowań – pokazuje je bez lukru. I za to kocham tę serię 😤

Ta książka to mroczny, dwutorowy thriller psychologiczny, w którym przeszłość i teraźniejszość splatają się w jedną, coraz bardziej niebezpieczną historię. Główny bohater, Kornel Malicki, to ceniony reporter, który w 2026 roku przyjeżdża do nadjeziornej Wołkowyi. Oficjalnie pisze książkę o zbrodni sprzed lat, ale tak naprawdę prowadzi prywatne śledztwo, które może wyjaśnić mroczne tajemnice z jego własnej przeszłości. Jego obsesja na punkcie prawdy jest napędzana osobistymi demonami, co sprawia, że jest bohaterem z krwi i kości, a nie bezbłędnym ideałem. Wszystko sprowadza się do jednego, tragicznego wydarzenia. W lipcu 2007 roku szkolna wycieczka nad Jeziorem Solińskim zamieniła się w koszmar. Jeden z uczniów, Michał Kitler, zastrzelił kilkanaście osób, a następnie popełnił samobójstwo. Motywy jego czynu pozostały niewyjaśnione. Tego samego dnia zaginęła bez śladu uczestniczka obozu, Klaudia Brzezinek. Śledztwo Kornela koncentruje się właśnie na Hubercie  Grabcu, tajemniczym opiekunie z tamtego obozu. Reporter odkrywa, że mężczyzna ten może mieć klucz do rozwikłania nie tylko tamtej zbrodni, ale też własnych, bolesnych tajemnic z dzieciństwa. Stopniowo, odkrywając fakty, Kornel ściąga na siebie ogromne niebezpieczeństwo, bo ktoś za wszelką cenę chce uchronić prawdę przed ujrzeniem światła dziennego.

☠️ Czy zatem w tej powieści jest choć jeden pozytywny bohater? Wszystkie tu pokazane postaci są niejednoznaczne moralnie, rozdarte między zemstą a tęsknotą za sprawiedliwością. Nie znajdziesz tu czarno-białego podziału na dobrych i złych. Każdy z bohaterów skrywa swoje mroczne sekrety i działa według własnych, często egoistycznych pobudek. To właśnie ta złożoność psychologiczna i duszna atmosfera małej społeczności, skrywającej straszliwą zbrodnię, jest najmocniejszą stroną książki.

Tempo akcji? Szybkie, ale nie chaotyczne. Styl autora – ostry, obrazowy, miejscami wręcz kinowy. Dialogi tnie jak nożem. Przeczytałam w dwa wieczory, choć chciałam zwolnić – bo bałam się, co będzie dalej.

📌 Dla kogo?
Dla fanów mrocznych historii psychologicznych, gdzie granica między dobrem a złem jest płynna. Jeśli lubisz, gdy książka wyciska emocje, ale nie epatuje przemocą dla samej przemocy – to jest Twój tom. 
To historia mocno skoncentrowana na bohaterze i jego determinacji, choć koniecznie trzeba znać pierwszy tom („Porzucone dziecko”). 

Moja ocena: 8/10 🌟

A Wy? Znacie już drugi tom „Złego opiekuna”? Czy też mieliście ochotę nim potrząsnąć? 👀

BRUNETTE BOOKS 

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

"Mamuna" Krystian Stolarz

Autor: Krystian Stolarz 

Tytuł: Mamuna. Tom 1

Cykl: Komisariat Wyrzutków

Kategoria: thriller 

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Premiera: 21.04.2026

Ilość stron: 504

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 


Kiedy pierwszy raz zobaczyłam okładkę „Mamuny” i przeczytałam opis, poczułam ten charakterystyczny dreszcz… Wiedziałam, że muszę to przeczytać. I wiecie co? To była jazda bez trzymanki! 🔥

Klimat? Gęsty, mroczny, słowiański. Lasy, wsie, stare wierzenia – coś, co wciąga od pierwszych stron i nie puszcza do samego końca. Krystian Stolarz buduje atmosferę mistrzowsko – czuć wilgoć mchu i ciężar tajemnicy.

Fabuła rozwija się powoli, ale to celowy zabieg. Autor stopniuje napięcie, a im głębiej w las, tym bardziej robi się nieswojo. Żadnego lukrowania – jest brutalnie, realnie i nieprzewidywalnie. Żadna postać nie jest tu bezpieczna…

Bohaterowie? Autentyczni, z krwi i kości. Ich lęki, decyzje, grzechy – wszystko ma znaczenie. Czuć ich desperację. A emocje? Ja miałam momenty ciarek, złości i takiego dziwnego smutku, który zostaje na dłużej. Każde z nich skrywa jakąś tajemnicę, która sprawia, że czytanie "Mamuny" to nie lada wyzwanie – bo tutaj nikt nie jest tym, kim się wydaje. Oto, co warto o nich wiedzieć:

Komisarz Sokół to główny bohater książki – dostajemy go w wersji "zepsutej". Warunkowo przywrócony do służby, trafia do Nawidowa nie jako nagroda, ale kara. Szybko okazuje się, że to nie jest zwykłe miejsce. Tu miejscowe legendy są wciąż żywe i to one często wygrywają z logiką. Komisarz Bożydar Sokół to  człowiek z przeszłością. Targany wewnętrznymi konfliktami i obciążony grzechami przeszłości, jest postacią daleką od ideału, a przez to wiarygodną. Sęp — przyjaciel, który stał się wrogiem.  Nieoczekiwanie po drugiej stronie barykady staje dawny przyjaciel z dzieciństwa, "Sęp", który ma wobec Sokoła własne plany, niekoniecznie koleżeńskie.  Piksel (Kacper Maliniak) — specjalista od analiz: Trafił na komisariat za wkroczenie na prywatną ścieżkę przy wykorzystaniu policyjnych środków i ma szansę zrehabilitować swoje umiejętności.
Katarzyna (Kasia) Szymańska to okalna policjantka w Nawidowie, doskonale znająca tutejsze specyficzne realia i zmowę milczenia. Jest częścią "ekipy wyrzutków", co sugeruje, że ona też ma swoją przeszłość i tajemnice, które mogą wyjść na jaw.
Borys Kowalski to jeden z podwładnych komisarza Sokoła. Jest porywczy i impulsywny – potrafi wybuchnąć gniewem, gdy czuje się posądzany o brak kompetencji. To pokazuje wewnętrzne napięcie panujące w ekipie. Stanisław Grabiec to były inspektor, który spędził w policji aż 30 lat, a od roku jest na emeryturze. Jego nagłe pojawienie się i "pomoc" dla Sokoła są więc mocno zagadkowe.  Weronika Zielińska to młodsza koleżanka z komisariatu. Jest uważna i trzyma się faktów, ale gdy konflikt w ekipie narasta, reaguje emocjonalnie, pokazując, że nie jest odporna na presję.
Ekipa "wyrzutków" — brudna jedenastka.  Każdy funkcjonariusz, jak i cywilni mieszkańcy Nawidowa, ma swoje za uszami, mroczne, bolesne sekrety i nieufność wobec "nowego" wpisaną w kod DNA. Postaci mityczne — leszy i szeptucha, łamiący drzewa leszy czy parająca się "magią" szeptucha są tu niezwykle wyrazistymi i charakterystycznymi postaciami drugoplanowymi, które realnie kształtują codzienność i strach mieszkańców.

Jak widzisz, to nie jest zwykłe dochodzenie, bo bohaterowie też muszą zmierzyć się z własnymi demonami (i tymi dosłownymi). Aż strach pomyśleć, co będzie dalej!

Tempo akcji – pierwsze rozdziały to budowanie nastroju, potem lawina zdarzeń. Styl autora  jest surowy, obrazowy i bez zbędnych ozdobników. Czyta się szybko, a każda scena zostaje w głowie.

👉 Dla kogo? Dla fanów słowiańskiego horroru, mrocznych thrillerów psychologicznych i tych, którzy lubią, gdy książka zostawia po sobie lekki niepokój. Jeśli lubicie Michała Posmykiewicza czy Remigiusza Mroza w mroczniejszym wydaniu – to jest WASZ KĄSEK.

 „Mamuna” to nie jest bajka na dobranoc. To opowieść, która wchodzi pod skórę i długo z niej nie wychodzi.

MOJA OCENA: 9/10 ⭐ 

A przy okazji – brałam udział w grze detektywistycznej zorganizowanej przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka i świetnie się bawiłam! 🕵️‍♀️ Takie dodatkowe doświadczenie tylko pogłębiło mój zachwyt nad tym światem.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka za egzemplarz książki. 

sobota, 25 kwietnia 2026

"Domek nad Jeziorem Borzymskim" Agnieszka Łepki

Autorka: Agnieszka Łepki

Tytuł: Domek nad Jeziorem Borzymskim 

Kategoria: literatura obyczajowa 

Wydawnictwo: Novae Res 

Premiera: 3.04.2026

Ilość stron: 454

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 


⚘️RECENZJA⚘️


#współpracabarterowa z Wydawnictwo Novae Res 


Czy jest coś lepszego niż książka, która pachnie lasem, wodą i letnią beztroską? 🌲☀️ Już po pierwszych stronach wiedziałam, że nie wyjdę z tego klimatu.


Fabuła? Otulająca jak koc o zachodzie słońca.

Nie znajdziecie tu wartkiej akcji, za to jest mnóstwo tych chwil – rozmów przy herbacie, skrzypienia podłóg, niespiesznych spacerów nad wodę. Autorka snuje historię, która toczy się własnym rytmem. I uwierzcie – im bardziej zwalniacie, tym bardziej ona wchodzi pod skórę⏳


„Domek nad Jeziorem Borzymskim” to powieść obyczajowa Agnieszki Łepki, której bohaterką jest Oliwia – kobieta, która od zawsze podporządkowuje swoje życie innym: partnerowi, jego dzieciom i wiecznie niezadowolonej matce. Kiedy niespodziewanie dziedziczy domek w Borzymiu, po raz pierwszy dostrzega dla siebie szansę na lepsze jutro. To miejsce, choć owiane mrocznymi legendami, staje się dla niej azylem, ale musi zmierzyć się z faktem, że nie jest jedyną osobą, która pragnie tego spadku. Równolegle poznajemy losy jej siostry, Moniki, która desperacko chce zerwać z łatką „starej panny” i wikła się w toksyczne małżeństwo. Dwie siostry z dwóch różnych światów muszą zadać sobie te same pytania: ile trzeba poświęcić, by wreszcie odzyskać siebie?


Bohaterowie… są po prostu prawdziwi.

Na początku pomyślałam: „No dobrze, ale gdzie ten dramat?” – a potem dotarło, że dramat to nie musi być eksplozja. Czasem to cichy żal, niewypowiedziane słowa albo tęsknota za czymś, co już minęło. Autorka genialnie pokazuje emocje między wierszami i  ja to kupuję z miejsca💔✨


Tempo jest leniwe – jak weekend nad jeziorem, na którym nic się nie musi.

Styl? Lekki, wciągający, momentami emocjonalny, ale bez przesłodzenia. Czyta się tak, jakby ktoś opowiadał  historię przy kominku. Zero zbędnych opisów, za to całe mnóstwo atmosfery 🕯️📖


👥 Komu polecam?

Każdemu, kto ma dość wyścigu szczurów i pragnie się zatrzymać. To książka dla fanów powolnych historii obyczajowych, nostalgicznych dreszczyków (bez dreszczyku w sensie kryminału!) i ludzi, którzy kochają mazurskie klimaty. Jeśli lubicie Katarzynę Michalak czy Agnieszkę Krawczyk – to będzie strzał w dziesiątkę.


Moja ocena: 8/10 🌟


Bardzo dziękuję Wydawnictwu Novae Res za egzemplarz książki. 


"Początek końca" Małgorzata Łatka

Autorka: Małgorzata Łatka 

Tytuł: Początek końca.  Tom 3

Seria: Efekt uboczny 

Kategoria: thriller/kryminał 

Wydawnictwo: HarperCollins Polska 

Premiera: 8.04.2026

Ilość stron: 336

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 


🔥RECENZJA🔥

#współpracabarterowa z HarperCollins Polska 

🖤 POCZĄTEK KOŃCA  – Małgorzata Łatka
Czy znacie to uczucie, gdy książka łapie Was za gardło już od pierwszych stron? Ja tak miałam z tym tytułem. Klimat? Gęsty, niepokojący, momentami wręcz klaustrofobiczny. Czujecie to napięcie, które wisi w powietrzu i nie daje o sobie zapomnieć? Tutaj jest go zatrzęsienie.

To trzeci tom serii "Efekt uboczny" z historią trzech sióstr Lenarczyk - Soni (policjantki), Julii (prokuratorki) i Jaśminy. Akcja rozgrywa się w Krakowie, gdzie w parku zostaje znalezione brutalnie okaleczone ciało mężczyzny. Sprawca nie tylko odebrał mu życie, ale też starannie zatrzeć chciał jego tożsamość, oblewając twarz ofiary kwasem. Początkowo wyglądające na przypadkowe, śledztwo szybko okazuje się być częścią znacznie większej intrygi. W tym samym czasie Jaśmina po rozwodzie decyduje się na nowy początek i zostaje matką zastępczą dla rodzeństwa. Kiedy jednak zaczyna odkrywać mroczne tajemnice dotyczące przeszłości dzieci, ona i jej siostry znajdują się w realnym niebezpieczeństwie. To nie jest historia, w której coś się „dzieje” – to historia, która rozjeżdża się pod Waszymi nogami. Relacje, wybory, konsekwencje, które wracają jak bumerang. Autorka buduje świat, w którym bohaterowie balansują na granicy własnych słabości. I choć akcja nie pędzi na złamanie karku, to ja dosłownie nie mogłam się oderwać, bo ciągle coś wisiało w powietrzu.

Tu nie ma ideałów. Są ludzie z krwi i kości – z bagażem, ze strachem, z potrzebą kontroli lub rozpaczliwym pragnieniem wolności. Małgorzata Łatka nie idzie na łatwiznę. Irytowałam się na nich, współczułam, a czasem miałam ochotę nimi potrząsnąć. A to właśnie lubię najbardziej – kiedy książka wywołuje we mnie takie surowe emocje.

Główną siłą napędową tej serii jest trio sióstr Lenarczyk. To postacie tak różne, że czasem trudno uwierzyć, że mają wspólne korzenie, ale Łatka wykreowała je z takim realizmem, że każda z nich zapada w pamięć.  Sonia Lenarczyk, praktyczna w działaniu. Zawodowy profesjonalizm, doświadczona policjantka prowadząca śledztwo, która niczego nie bierze za pewnik i potrafi walnąć pięścią w stół. A jej profesjonalizm i determinacja są doceniane nawet przez przełożonych.  Autorka przyznaje, że to właśnie Sonia jest jej najbliższa. Ma charakter, bezpośredniość i cięty język, bez zbędnych upiększeń.  Julia Lenarczyk, prokuratorka z wewnętrznym chłodem. Znana krakowska prokuratorka, która budzi respekt. Oskarżenie skorumpowanego policjanta dużo ją kosztowało. Jej chłodny profesjonalizm i przydomek "Królowej Lodu" maskują emocjonalne rany i sprawiają, że nieustannie musi mierzyć się z własnymi słabościami.  Jaśmina Lenarczyk, najmłodsza w wielkiej walce.  To właśnie ona wysuwa się na pierwszy plan w "Początku końca". Po rozwodzie próbuje ułożyć życie od nowa i zostaje matką zastępczą dla rodzeństwa. Nie jest bezbronną ofiarą. Wolne chwile spędza na treningach boksu, co jest metaforą jej walki o prawdę. To postać, która najmocniej wkracza w emocjonalny wir akcji.

Prosto, ostro, bez zbędnych ozdobników. Dużo dialogów, dużo niedopowiedzeń. Autorka nie prowadzi czytelnika za rączkę – sama musisz składać puzzle. Tempo? Raczej ściskanie niż sprint. Ale to działa na korzyść, bo buduje ten mroczny, psychologiczny klimat.

Dla kogo?
Jeśli lubicie thrillery obyczajowe z mocnym naciskiem na psychikę bohaterów, nie boicie się trudnych tematów, a do tego cenicie sobie serie, w których tom goni tom – to Początek końca może być Waszym odkryciem. Ale ostrzegam: wciąga jak bagno.

Moja ocena:  9/10 🌟

Bardzo dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska za egzemplarz książki. 

"Upadek anioła" Adam Faber

Autor: Adam Faber

Tytuł: Upadek anioła 

Kategoria: literatura obyczajowa 

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska 

Premiera: 8.04.2026 

Ilość stron: 400

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

⚘️RECENZJA⚘️

#współpracabarterowa z Skarpa Warszawska 

"Upadek anioła" czyli książka, która wjechała na moje emocje jak walec i nie zostawiła suchej nitki.

Klimat? Mroczny, gęsty i niepokojący od pierwszych stron. Czułam, że coś tu nie gra, że pod powierzchnią zwyczajności czai się coś, co zaraz eksploduje. I Adam Faber nie kazał mi długo czekać 💣

Fabuła kręci się wokół upadku – dosłownie i w przenośni. Upadają ludzie, ideały, granice moralności. Autor serwuje nam historię, w której nikt nie jest czarno-biały, a każda decyzja ciągnie za sobą lawinę konsekwencji. Trzyma w napięciu do ostatniej strony, a ja goniłam za kolejnymi rozdziałami jak za króliczkiem w krainie czarów. Tyle że tu króliczek ma zęby 🐇🔪

Postacie w "Upadku anioła" są tak samo skomplikowane i nieoczywiste jak emocje, które im towarzyszą. To nie jest czarno-biały świat, a Faber rewelacyjnie pokazuje, że każdy z nich ma swoje demony i racje. Absolutnie niejednoznaczni. Lubisz ich? Nienawidzisz? Chcesz przytulić, czy uciec gdzie pieprz rośnie? Tak, to wszystko naraz. Autor nie daje łatwych odpowiedzi – każe mierzyć się z niewygodnym pytaniem: co sam byś zrobił na ich miejscu?

🎨 Sophie to 36-letnia córka dyplomaty z pozoru ma wszystko. Jest utalentowaną malarką, a jej stabilny związek i piękny dom są jak obrazek z reklamy. Jednak to idealne płótno zaczyna pękać, gdy budzące się w niej pragnienia wchodzą w ostry konflikt z rolą, którą pełni na co dzień. Jest rozdarta między lojalnością wobec męża a porywem serca, napędzanym intensywnością chwili – jej wewnętrzna walka to chyba najmocniejszy punkt tej historii. Aris to młody grecki student jest tu przedstawiany jak "objawienie" – niczym ubrane w ciało bóstwo. Jest świeży i niezwykle utalentowany. Ale to nie tylko jego fizyczne piękno intryguje – Faber stawia go w roli katalizatora, wyzwalającego w Sophie nieznane dotąd pokłady pasji. Cały dylemat moralny bierze się z różnicy wieku – Aris jest na tyle młody, że Sophie "chce wprowadzić go w świat sztuki", ale też "zrobiłaby wszystko, by pomóc mu odnaleźć własną drogę", podczas gdy pojawiające się między nimi uczucie jest niesamowicie skomplikowane.
 Niewidzialny mąż?Cicha ofiara. Mimo że nie pojawia się na pierwszych stronach opisu, cień męża Sophie, z którym tworzy "stabilny związek", stale nad nią ciąży. Stanowi on niewygodny punkt odniesienia dla ewentualnego romansu i jej rosnącego wstydu. W trakcie lektury zaczynałam się zastanawiać, czy to on jest aniołem, który upada... – autor zostawia tu sporo pola do interpretacji. W tak drażliwym temacie, jak związek z dużo młodszą osobą, nie może zabraknąć zewnętrznej presji. Mimo że pojawia się ona raczej w tle, reakcje rodziny, przyjaciół i opinia publiczna działają na bohaterów dodatkowo obciążająco, jeszcze bardziej komplikując i tak już trudną sytuację. 
Książka ma też swój klimat dzięki postaciom z życia Sophie – jej przyjaciołom czy znajomym ze środowiska artystycznego, którzy reagują na jej wybory na różne sposoby: od kibicowania, przez plotki, po próby doradzania.

Adam Faber stworzył naprawdę zniuansowany portret psychologiczny, w którym każdy może znaleźć coś dla siebie, zwłaszcza jeśli lubi się romanse dojrzałe i niebanalne.

Emocje jadą po bandzie. Frustracja, współczucie, złość, niedowierzanie... Ta książka wchodzi pod skórę i zostaje tam na długo. Nie jest to lektura do poduszki z uśmiechem na twarzy. To raczej taki nocny thriller, po którym przewracasz się z boku na bok i analizujesz każdy szczegół.

Tempo akcji? Dynamiczne, ale nie pędzące na złamanie karku. Autor umiejętnie stopniuje napięcie – są momenty zadumy, po których zaraz dostawałam młotem między oczy. Styl pisania – konkretny, obrazowy, bez zbędnego lukru. Docenią to zwłaszcza Ci, którzy nie lubią „rozwlekania”.

Dla kogo?
✨ Dla fanów mrocznych thrillerów psychologicznych
✨ Dla tych, którzy lubią, gdy autor nie pudruje prawdy
✨ Dla czytelników doceniających moralne dylematy i bohaterów z bagażem

👉 Jeśli lubisz np. „Żmijowisko” czy twórczość Mroza – to może być strzał w dziesiątkę.

Moja ocena: 9/10 🌟

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Skarpa Warszawska za egzemplarz książki. 

piątek, 24 kwietnia 2026

"Strzępy" Agata Kunderman

Autorka: Agata Kunderman 

Tytuł: Strzępy

Kategoria: thriller  / kryminał 

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska 

Premiera: 8.04.2026

Ilość stron: 304

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 


Kiedy tylko zobaczyłam ten  tytuł, poczułam, że będzie to historia z dreszczykiem. „Strzępy” to książka, która rozkłada na części pierwsze to, co chcielibyśmy schować głęboko w pamięci. I robi to w sposób, od którego nie sposób się uwolnić.

Fabuła? Opowiem tyle, ile sama usłyszałam na początku: to opowieść o mężczyźnie, któremu życie rozpada się na kawałki – dosłownie i w przenośni. Autorka mistrzowsko żongluje przeszłością i teraźniejszością, a Ty z każdym rozdziałem czujesz, że zaraz wyjdzie na jaw coś, co zmieni wszystko.

Bohaterowie są prawdziwi do bólu. Główna postać chodzi za mną jeszcze długo po ostatniej stronie. Jej lęk, zagubienie, ale i momenty buntu – wszystko wywołuje ciary. Przyznaję: zdarzyło mi się kilka razy odłożyć książkę, żeby złapać oddech. Uwielbiam, gdy bohaterowie zostają ze mną na dłużej. „Strzępy” to właśnie taka historia – portret psychologiczny, który porusza do głębi. A wszystko za sprawą kilku wyrazistych postaci.
Miłosz Konarski – nasz główny bohater, jest tu absolutnym centrum opowieści. Jego trauma jest przedstawiona w sposób tak namacalny, że trudno się od niej uwolnić. Gdy wybudza się z półrocznej śpiączki, jest zupełnie zagubiony. Pamięta tylko, że nazywa się Miłosz i że w chwili wypadku ktoś z nim był. Nie wie, jaki ma zawód, gdzie mieszka, a co najgorsze nikt go nie szukał. To budzi ogromny smutek i poczucie zagubienia.
Autorce genialnie udało się oddać jego stan psychiczny – balansowanie między jawą a snem, bolesne bóle głowy i okruchy wspomnień, które próbuje poskładać. Jednocześnie podziwiam jego upór – choć wszyscy wokół mówią mu, że to, co pamięta, nie istnieje, on nie poddaje się i próbuje odkryć prawdę o sobie.Konrad Barski – tajemniczy kierowca, który w deszczową noc prowadził samochód, a później zniknął w lesie. Jest tym, kogo Miłosz szuka. Synonimem nierozwiązanej zagadki, która nie daje spokoju i stanowi motor napędowy całej tej mrocznej historii. Władze, bliscy, policja – wszyscy zgodnie twierdzą, że Konrad Barski nigdy nie istniał. To sprawia, że nasz główny bohater musi zmierzyć się nie tylko z fizyczną traumą, ale i z podważaniem własnej pamięci, co jest jednym z najmocniejszych psychologicznych punktów tej książki. Pytanie brzmi: Czy był wytworem chorego umysłu, czy też ofiarą perfidnej intrygi? Poza nimi poznajemy też inne postacie, które dopełniają tę historię. Jest tajemnicza Rita, która dodaje fabule pazura, oraz wspomniana życzliwa sąsiadka – niosąca mały promyk światła w świecie pełnym mroku.
To właśnie dzięki różnorodności i psychologicznej głębi bohaterów ta powieść jest tak angażująca. A Wy macie wrażenie, że w thrillerze to postacie są najważniejsze, czy to one są tylko pretekstem do wartkiej akcji? Dajcie znać, co o tym myślicie?

Tempo – wolniej na początku, by stopniowo nabierać prędkości jak emocje na karuzeli. Styl pisania Agaty Kunderman jest wciągający, oszczędny, a jednocześnie taki… drażniąco prawdziwy. Każde zdanie ma swój ciężar.

Dla kogo? Dla tych, którzy lubią literaturę obyczajową z psychologicznym sznytem. Dla fanów nastrojowych historii o traumie, pamięci i próbie poskładania siebie na nowo. Nie dla kogoś, kto szuka lekkiego romansu.

Moja ocena: 🔟/🔟 🌟 

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Skarpa Warszawska za egzemplarz książki. 

"Dom pełen słońca" Karolina Wilczyńska

Autorka: Karolina Wilczyńska 

Tytuł: Dom pełen słońca.  Tom 6

Cykl: Stacja Jagidno

Kategoria: literatura obyczajowa 

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska 

Premiera: 8.04.2026

Ilość stron: 336

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

⚘️RECENZJA⚘️

#współpracareklamowa z Skarpa Warszawska 

Kiedy sięgam po kolejny tom sagi Karoliny Wilczyńskiej, zawsze mam wrażenie, że wracam do domu 🏡❤️ I tym razem nie było  inaczej. „Dom pełen słońca" tom 6  już od pierwszych stron otulił mnie ciepłem, spokojem i zapachem letnich wieczorów. Słońce, relacje, małe szczęścia – to jest to!

🌞 Fabuła? Bez zbędnych fajerwerków, ale z ogromnym sercem. Autorka znów stawia na codzienność, która potrafi zaskoczyć. Nie ma tu wielkich zwrotów akcji, za to jest życie – z jego radościami, smutkami i tymi cichymi momentami, które zmieniają wszystko. Czyta się lekko, a mimo to historia wciąga i nie puszcza do ostatniej strony.

Bohaterowie? Czuję, jakbym znała ich od lat. Każdy jest inny, każdy ma swoje demony i marzenia. A emocje, które im towarzyszą – wzruszenie, śmiech, czasem łzy – są tak autentyczne, że nie raz złapałam się na uśmiechu albo ciszy po przeczytaniu trudniejszej sceny. Karolina Wilczyńska pisze o ludziach, a nie ideałach. I to mnie kupuje za każdym razem.

📖 Styl i tempo akcji: typowo „wilczyńskowo” – gładko, malowniczo, z dbałością o szczegóły. Akcja nie pędzi, raczej płynie jak leniwa rzeka. Jeśli szukacie dynamicznego thrillera – to nie ten adres. Ale jeśli lubicie się zatrzymać, posłuchać rozmów, poczuć klimat miejsca – będziecie zachwyceni.

Dla kogo? Dla fanek sagi – oczywiście! Ale też dla każdego, kto potrzebuje książki otulającej, pełnej nadziei i zwykłej, pięknej codzienności. Dla osób, które wierzą, że dom to nie ściany, ale ludzie i światło, które między nimi krąży.

 Moja ocena: 9/10 ⭐

Pytanie do Was: Która bohaterka sagi „Dom pełen słońca” skradła Wasze serce najbardziej? 😊

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Skarpa Warszawska za egzemplarz książki. 

"Cymanowski młyn" Magdalena Witkiewicz, Stefan Darda

Autorzy: Magdalena Witkiewicz, Stefan Darda 

Tytuł: Cymanowski młyn

Kategoria: thriller  / kryminał 

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska 

Premiera: 8.04.2026

Ilość stron: 400

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 




Kiedy zobaczyłam to nazwisko – Darda – a obok Witkiewicz, wiedziałam, że będzie nietypowo. I nie pomyliłam się ani trochę🎠

Klimat? Mroczny, gęsty, ale z duszą. Jak stary młyn w środku lasu – skrzypi, straszy, ale pachnie cynamonem i dzieciństwem. Autorski duet zadziałał tu jak nierozłączna para: jedno ciągnie w emocje, drugie w niepokój.

Fabuła? Kręci się wokół rodzinnych tajemnic, powrotu do korzeni i… czegoś, co czai się tuż za świadomością. Nie do końca wiesz, komu ufać – własnym wspomnieniom czy temu, co widzisz na własne oczy. Historia wciąga jak bagno, ale z przyjemnością się w nim zanurzałam.

Bohaterowie Cynamonowego Młyna to prawdziwy popis pisarskiego duetu – każdy z nich jest skomplikowany, rozdarty i nie do końca przewidywalny. Mają wady, lęki i bagaż, który ciągną za sobą. Czułam złość, współczucie, a momentami autentyczny strach. Przy jednej scenie aż odłożyłam książkę na chwilę. Nie jest to horror w czystej postaci – bardziej dreszczowiec psychologiczny z obyczajowym sercem.  Monika, serce historii.  To ona jest naszym oczkiem w głowie. Kobieta po trzydziestce, która nie może pogodzić się z przeszłością – kilka lat wcześniej straciła narzeczonego w tragicznym wypadku. Teraz, mimo że ma męża i dom, czuje, że wciąż żyje cieniem tamtej straty. Monika jest wrażliwa, ale nie słodka – zdarza jej się złościć, wątpić, a nawet podejmować głupie decyzje. Dzięki temu jest autentyczna. Jej wewnętrzna walka między lojalnością wobec przeszłości a szansą na nowe życie to coś, co mnie osobiście bardzo poruszyło. Maciej to  mąż sfrustrowany, ale nie zły.  To typ faceta, którego łatwo ocenić na pierwszy rzut oka. Zajęty pracą, zdystansowany, czasem nawet chłodny. Ale im dłużej mu się przyglądamy, tym bardziej widzimy, że naprawdę kocha Monikę – tyle że nie umie tego okazać. Jego frustracja bierze się z bezsilności: czuje, że żona jest gdzieś obok, a nie z nim. W pewnym momencie zaczynamy mu współczuć, choć nie zawsze zgadzamy się z jego zachowaniem. To postać, która pokazuje, jak łatwo zniszczyć związek, nawet mając dobre intencje. Łukasz, syn właściciela młyna. Młody, przystojny, z niejednoznaczną aurą – początkowo wydaje się wybawieniem dla samotnej Moniki, ale szybko okazuje się, że Łukasz coś ukrywa. Ma obsesję na punkcie lokalnych legend, okultyzmu i… przeszłości Cymanowskiego Młyna. Jest charyzmatyczny, ale też niebezpiecznie nieobliczalny. W jednej chwili potrafi być czuły, w następnej – przerażający. To on najbardziej trzyma w napięciu.  Jerzy, starzec z bagażem i
ojciec Łukasza, nominalny właściciel pensjonatu. Postać z pozoru nieszkodliwa, nawet sympatyczna, ale z każdą sceną dowiadujemy się, że to on trzyma w garści najciemniejsze tajemnice rodzinne. Jerzy wie, co działo się w młynie kilkadziesiąt lat temu, i robi wszystko, żeby prawda nie wyszła na jaw. Jest zmęczony, chory i trochę przerażony własnym synem. Ciekawie nakreślona relacja ojciec-syn: pełna nienawiści, miłości i tajemnic.

Czułam przy nich współczucie, irytację, strach, a momentami nawet złość. To nie są postacie, które polubisz od razu – ale poznajesz je jak prawdziwych ludzi. Ich decyzje często bolesne, ale zrozumiałe. Dzięki duetowi autorów  każdy bohater ma swój głos. Magdalena Witkiewicz odpowiada za ich emocjonalną głębię, a Stefan Darda – za mroczne sekrety, które z nich wychodzą.

Tempo? Powolne budowanie napięcia, ale bez znużenia. Styl? Łagodny, sugestywny, miejscami nastrojowy (to sprawka Witkiewicz), a równocześnie cięty i kapryśny (to wkład Dardy). W duecie stanowią fuzję, która robi wrażenie.

🎯 Dla kogo? Dla tych, którzy lubią książki z duszą i drugim dnem. Dla fanów Katarzyny Bereniki Miszczuk, Małgorzaty Sobieszczańskiej albo osób, które nie boją się pytać: a co, jeśli przeszłość nie chce zostać pogrzebana?

Moja ocena: 8/10 🌟

 A Wy – znacie tę książkę? Który z bohaterów wydaje Wam się najbardziej intrygujący? Łukasz z tajemnicami czy może Monika, która próbuje ułożyć sobie życie na nowo?
A może lubicie takie duety autorskie, gdzie spotyka się obyczajówka z grozą?

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Skarpa Warszawska za egzemplarz książki. 

środa, 22 kwietnia 2026

"Zuchwałe dziewczyny" Rachel Hawkins

Autorka: Rachel Hawkins 

Tytuł: Zuchwałe dziewczyny 

Tytuł oryginału: Reckless Girls

Kategoria: thriller psychologiczny 

Wydawnictwo: W.A.B. 

Premiera: 8.04.2026 

Ilość stron: 368

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

🔥RECENZJA🔥

#współpracabarterowa z Wydawnictwo W.A.B. 

🌴 Co dostajecie, gdy zmieszacie rajską wyspę, krew, kłamstwa i grupę dziewczyn z mrocznymi tajemnicami? Odpowiedź: tę książkę.

Pierwsze wrażenie? Mroczny vibe „Białego Lotosu” spotyka thriller psychologiczny. Szybko wsiąkłam – klimat gęsty, wilgotny, a pod spodem coś niebezpiecznego.

Grupa osób trafia na odludną wyspę. Raj. Słońce. Drink. Tylko że nic tu nie jest takie, jak wygląda. Autorka mistrzowsko buduje napięcie – czytasz i czujesz, że każda strona może wybuchnąć.

Bohaterowie? Żadnemu nie ufam do końca. I to jest najlepsze! Są egoistyczni, zagadkowi, popełniają głupie błędy – ale dzięki temu czujesz ich strach i desperację. Emocje: paranoja, niepokój, a momentami lekki oddech… który zaraz gdzieś znika.

„Zuchwałe dziewczyny” to mroczny thriller psychologiczny Rachel Hawkins, którego akcja rozgrywa się na bezludnej wyspie na Pacyfiku. Główni bohaterowie, wycofana Lux i pewny siebie Nico, otrzymują propozycję nie do odrzucenia – mają dostarczyć na odległy, niemal zapomniany atol dwie tajemnicze turystki. To, co początkowo wydaje się ekscytującą przygodą i wymarzonymi wakacjami, szybko zmienia się w koszmar. Podróżnicy odkrywają, że rajskie miejsce skrywa mroczną historię pełną katastrof morskich, morderstw, a nawet kanibalizmu. Niestety okazuje się, że nie są sami – ktoś inny już odkrył wyspę, a wraz z pojawieniem się obcych ludzi narasta napięcie, pojawiają się sekrety, zazdrość i ukryte motywacje. Izolacja i zamknięta przestrzeń sprawiają, że grupa jest skazana na siebie nawzajem, co prowadzi do coraz bardziej niebezpiecznych sytuacji.

Lux – nasza przewodniczka po tej mrocznej historii. Na pierwszy rzut oka: zagubiona, nieco wycofana, szukająca swojego miejsca. Ale szybko czuć, że coś pod powierzchnią drzemie. Ma mroczną przeszłość, o której nie chce mówić, i przez to budzi we mnie mieszankę współczucia i niepokoju. Czy można jej ufać? Nie jestem pewna… ale kibicowałam jej do samego końca. Nico – chłopak Lux. Z pozoru uroczy, beztroski żeglarz z wakacyjnym vibe’em. Tylko że ten uśmiech coś maskuje. Jest opiekuńczy, ale bywa też lekko arogancki. Momentami myślałam: „On coś ukrywa”. I nie pomyliłam się. Jego decyzje? Często wątpliwe. I to właśnie sprawia, że jest tak realny. Brittany – bogata, piękna, głośna. Typ dziewczyny, która dostaje to, czego chce. Początkowo jej nie znosiłam – wydawała się płytka i roszczeniowa. Ale Hawkins świetnie ją rozpisała: pod maską perfekcji kryje się samotność i desperacja. I choć wiele razy chciałam nią potrząsnąć, to z czasem zrozumiałam, dlaczego jest taka, jaka jest. Amma – towarzyszka Brittany. Cicha, tajemnicza, jak cień. Ma w sobie coś niepokojąco spokojnego. Kiedy się odzywa, słuchasz. I boisz się. Bo jej słowa mają ciężar, a jej spojrzenie… no właśnie. Amma to typ bohaterki, o której myślisz: „Kim ty właściwie jesteś?”. I nie dostajesz szybkiej odpowiedzi.

Co łączy wszystkie bohaterki?
Każda z nich ma sekret, który skrywa przed innymi. Żadna nie jest w 100% sympatyczna. I to jest w tej książce najlepsze – czujesz, że na tej wyspie wszyscy coś ukrywają, a ty jako czytelnik zastanawiasz się, kto pierwszy pęknie.

Moja emocje: od irytacji, przez współczucie, aż po paranoję – bo sama nie wiedziałam, komu kibicować. Hawkins nie daje łatwych odpowiedzi. I ja to kocham! ❤️‍🔥

Tempo akcji – pierwsze rozdziały leniwe, rozgrzewające (jak wakacje), ale gdzieś w połowie robi się pęd, zwrot akcji, kolejny zwrot – wtedy nie odłożysz. Styl Rachel  Hawkins jest lekki, z ostrymi dialogami i wciągającymi opisami. Zero przesytu.

Książka opowiada o tym, jak łatwo zaufać niewłaściwym osobom i jak niebezpieczne mogą być decyzje podjęte pod wpływem impulsu. Jeśli znasz i lubisz klimat "Białego Lotosu", a thrillery w odizolowanych lokacjach są Twoim konikiem, ta książka może być strzałem w dziesiątkę.

🎯 Dla kogo?
✔️ Dla fanów thrillerów w „zamkniętej przestrzeni” (tu: wyspa)
✔️ Dla tych, którzy lubią bohaterki z wadami i moralnie szary świat
✔️ Dla Was, jeśli szukacie książki na jeden wieczór – ale takiej, która zostanie w głowie

⚠️ Uwaga: jeśli potrzebujecie sympatycznych postaci i happy endu – niekoniecznie.

Moja ocena: 8/10 ⭐

Pytanie do Was: Czy ufacie komuś, kogo poznaliście na wakacjach? Bo ja po tej książce – już nie 😅 Lubicie bohaterów, którzy są moralnie szarzy, czy wolicie kogoś, komu można bezgranicznie zaufać? 
Znacie „Zuchwałe dziewczyny”? Dajcie znać w komentarzu! 👇

Bardzo dziękuję Wydawnictwu W.A.B. za egzemplarz książki. 

"Malarz" Piotr Chomczyński

Autor: Piotr Chomczyński 

Tytuł: Malarz

Kategoria: thriller psychologiczny 

Wydawnictwo: MUZA SA

Premiera: 22.04.2026 

Ilość stron: 320

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 


📌RECENZJA PREMIEROWA📌

#współpracabarterowa z Wydawnictwo MUZA 

🎨 Pierwsze wrażenie? Mrok. Sztuka. Obsesja.
Klimat tej książki wciąga od pierwszych stron – gęsty, niepokojący, trochę jak zapach farb i wilgotnej piwnicy. Nie da się przejść obok niej obojętnie. Ta książka to mroczny thriller psychologiczny, który łączy kryminał z motywami sztuki i sztuką Zdzisława Beksińskiego.

🖌️ To historia, którą trzeba odkrywać samemu. Malarz, tajemnica, granice między tworzeniem a szaleństwem. Główny wątek: W Lesie Kabackim zostają znalezione zwłoki kobiety, a przy nich tajemniczy wydruk obrazu z enigmatycznym cytatem. Śledztwo prowadzi detektyw Marcin Koch, który odkrywa, że ciała ofiar nie mają śladów zbrodni, a jedynymi poszlakami są misterne przedstawienia i obrazy. Piotr Chomczyński buduje napięcie jak mistrz – z pozoru spokojne sceny nagle eksplodują. Nie ma tu zbędnych opisów, każdy detal ma znaczenie.

Główny bohater? Kręci się w głowie od jego decyzji. To postać, której nie da się jednoznacznie ocenić – raz mu kibicujesz, za chwilę masz ochotę nim potrząsnąć.  Marcin Koch – młody kryminolog, który zazwyczaj służy policji wsparciem eksperckim i konsultacjami. W tej sprawie jego rola nabiera jednak zupełnie nowego, osobistego wymiaru. Oprócz Kocha kluczowe dla fabuły są również inne postaci.  Branicka, doświadczona policjantka prowadząca śledztwo, która stanowi profesjonalne wsparcie dla głównego bohatera. Klein, specjalista od sztuki Beksińskiego, który pomaga śledczym rozszyfrować zagadki sprawcy. Natalia, córka mentora Kocha, z którą wspólnie angażuje się w śledztwo.
Emocje? Czujesz niepokój, fascynację, a momentami wręcz fizyczny dyskomfort. I to jest świetne.
Sprawca traktuje miejsca zbrodni jak starannie przygotowane instalacje artystyczne. Koch, mimo że nie zna się na sztuce, musi rozszyfrować zagadki, które wydają się skrojone pod kryminologa. W śledztwie pomaga mu ekspert Klein, a klimat sztuki Beksińskiego zaczyna mieszać mu w głowie.

Książka buduje gęsty, niepokojący klimat, a autor mistrzowsko tworzy napięcie. To wciągająca podróż w głąb ludzkiej psychiki, gdzie granice między pięknem a okrucieństwem się zacierają. To historia o granicach interpretacji i o tym, jak łatwo można zagubić się we własnych myślach.

Akcja książki opiera się na intelektualnej grze, w której sprawca traktuje miejsca zbrodni jak starannie przygotowane instalacje artystyczne. Akcja ani nie zwalnia, ani nie pędzi na łeb na szyję. Płynie – czasem leniwie, czasem wartko, ale zawsze intrygująco. Styl Piotra Chomczyńskiego jest ciekawy, a dialogi naturalne.  Czytałam z zapartym tchem.

🎯 Dla kogo?
Jeśli lubicie:
➡️ thrillery psychologiczne
➡️ historie o sztuce i ciemnych stronach pasji
➡️ bohaterów, którzy nie są czarno-biali
…to MALARZ będzie strzałem w dziesiątkę. Spodoba się też fanom Murakamiego czy „Portretu Doriana Graya” (ale w bardziej współczesnym, ostrzejszym wydaniu).

 "Malarz" to ambitny kryminał, w którym sprawca prowadzi z policją niebezpieczną grę, a odkrycie prawdy wymaga wejścia w mroczny świat sztuki i własnych demonów bohatera.

 Ocena: 9/10 🌟

Pytanie do Was: Czy znacie tę książkę? A jeśli nie – to czy lubicie thrillery rozgrywające się w świecie sztuki? 🖤

Bardzo dziękuję Wydawnictwu MUZA SA za egzemplarz książki. 


"Alfa" Grzegorz Brudnik

Autor: Grzegorz Brudnik

Tytuł: Alfa. Tom 4

Cykl: komisarz Rafał Lichy 

Kategoria: thriller  / kryminał 

Wydawnictwo: Filia 

Seria: Filia Mroczna Strona

Premiera: 22.04.2026 

Ilość stron: 528

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 




Od pierwszych stron czułam ten niepokój, który nie odpuszcza nawet po odłożeniu książki. Mroczny, intensywny klimat wchodzi pod skórę i zostaje tam na długo🖤

Fabuła napisana po mistrzowsku i świetnie budowane napięcie. Bez zdradzania szczegółów – to historia o władzy, instynktach i granicach, które lepiej przekraczać z rozwagą. Autor serwuje nam psychologiczny thriller, w którym nic nie jest oczywiste.

Bohaterowie są… niejednoznaczni. I to jest ich największa siła. Czułam mieszankę lęku, ciekawości, a czasem nawet dziwnej empatii. Właśnie za to uwielbiam takie historie – nie ma tu czarno-białych podziałów.

Komisarz Rafał Lichy to postać absolutnie wyjątkowa. Lichy jest chyba najbardziej depresyjnym bohaterem kryminałów z którym się spotkałam. To nie jest typowy twardziel, tylko poraniony, zmęczony życiem facet, który ledwo się trzyma. Po traumatycznych wydarzeniach z poprzednich tomów (trylogii "Szafarz", "Ceremoniarz", "Chrzciciel") ucieka na Mazury, by zostawić przeszłość za sobą. Jest zmęczony, emocjonalnie rozbity, niemal totalnie zrezygnowany – a jednak ma w sobie tak silny instynkt przetrwania, że nie pozwala mu się poddać. I choć jego stan psychiczny jest naprawdę ciężki, w "Alfie" obserwujemy w nim iskierkę zmiany – zaczyna doceniać życie, co komplikuje jego relacje, ale daje nadzieję. Nie jest papierowym herosem ani kolejnym „twardym gliną z problemami”. Jest żywy. Prawdziwy. I ma w sobie ten ciężar, który czuć w każdym jego kroku. Rafał nie jest sam. U jego boku staje para równie zagubionych postaci. Prokurator, która za wszelką cenę nie chce wracać w swoje rodzinne strony oraz były gliniarz, który podobnie jak Lichy, nie ma zamiaru wracać do służby. To właśnie przerażająca zbrodnia splata losy tej trójki i wciąga ich w mroczne śledztwo. Do tego dochodzi jeszcze wierny pies, którego czuły nos prowadzi ich przez zaśnieżone bezdroża – on też jest jednym z bohaterów i to bardzo ważnym.

Fani autora będą też zachwyceni, bo na kartach powieści pojawia się postać znana z innych książek Brudnika – niespodzianka, która wywołuje ogromną satysfakcję. Mam wrażenie, że ta książka to nie tylko kryminał, ale przede wszystkim wnikliwe studium człowieka, który musi zmierzyć się nie tylko ze złem wokół, ale przede wszystkim z własnymi demonami.

Tempo? Rozpędza się stopniowo, a potem gna tak, że nie sposób się oderwać. Styl Grzegorza  Brudnika jest surowy, bezkompromisowy, ale jednocześnie bardzo wciągający. Dialogi ostre, sceny wręcz namacalne. Czujesz, że autor nie oszczędza czytelnika – i to jest świetne.

🎯 Dla kogo? Dla fanów mrocznych thrillerów psychologicznych, którzy lubią rozkładać motywacje na czynniki pierwsze. Jeśli wciągnęła Cię „Zaginiona dziewczyna” albo proza Harlana Cobena – sięgaj śmiało. Ale ostrzegam: nie jest to lektura na rozluźnienie przy kawie.

Moja ocena: 8/10 ⭐

A Wy – dajecie się uwieść książkom, w których nie ma jednoznacznie dobrych bohaterów? Znacie „ALFĘ”? 📖💬

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Filia Mroczna Strona za egzemplarz książki. 

"Trzódka" Grzegorz Nieckarz

Autor: Grzegorz Nieckarz 

Tytuł: Trzódka 

Kategoria: dramat

Wydawnictwo: Novae Res 

Premiera: 26.03.2026

Ilość stron: 620

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 


Uwaga, książka, która wciąga bez ostrzeżenia! 🌲🔪
Kiedy zobaczyłam okładkę i tytuł, poczułam miks niepokoju i ciekawości. „Trzódka” – brzmi niewinnie, kojarzy się z wiejskim spokojem. A potem wchodzisz do środka i okazuje się, że ten spokój jest tylko pozorny. Bardzo pozorny.

Powiem tyle: im głębiej w las, tym więcej drzew… i kości w szafie.

Książka „Trzódka” opowiada historię pięciorga nieznajomych, którzy otrzymują zaproszenie do udziału w innowacyjnej, eksperymentalnej terapii. Każdy z bohaterów zmaga się z bolesną traumą i nosi w sobie ciężar, z którym nie potrafi się samodzielnie uporać. Dla wielu z nich jest to ostatnia deska ratunku, by w ogóle chcieć dalej żyć.

Akcja rozgrywa się w specjalnym ośrodku, który choć ma pomóc uczestnikom, nie jest kontrolowany przez żadne oficjalne instytucje. W miarę rozwoju wydarzeń, a relacje między bohaterami stają się coraz bardziej intensywne i niebezpieczne, na jaw wychodzą ich historie – które są drastyczne, bolesne i naznaczone chorobą oraz samotnością. Książka eksploruje temat nadziei, która potrafi być równie przerażająca co rozpacz, oraz opowiada o ludziach, którzy utknęli gdzieś „pomiędzy” i muszą zdecydować, w którą stronę postawić następny krok.

Bohaterowie? Autentyczni do bólu. Żaden nie jest jednoznacznie dobry ani zły – po prostu ludzcy. Autor  nie boi się ich brudnych stron, słabości, wewnętrznych rozdarć. Przez to czujesz z nimi każdy strach, każdą wątpliwość. Miejscami miałam ciary – nie z grozy, ale z tego skrzywienia, jakie potrafi wywołać desperacja.

Pięcioro nieznajomych – jedna walka o przetrwanie. Głównymi bohaterami jest pięcioro nieznajomych, którzy trafiają na tytułową "trzódkę". Pochodzą z różnych stron Europy – z Polski, Włoch, Portugalii i Bułgarii. Mimo to dzieli ich znacznie więcej, niż ich łączy, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Wszyscy bohaterowie są na skraju wyczerpania psychicznego, po pobytach w szpitalach psychiatrycznych. Każde z nich zmaga się z własnymi, wyniszczającymi je problemami.  Skrajne lęki, jedna osoba wpada w panikę, myśląc, że przez jej pomyłkę może dojść do zwarcia instalacji elektrycznej, co kwestionuje jej każde uczucie i emocję. Autodestrukcyjna złość, inny bohater twierdzi, że zmaga się z niekontrolowaną złością od urodzenia, która popycha go do autodestrukcji. Ogromna samotność, ktoś inny czuje jedynie niechęć do świata i ludzi, żyjąc w całkowitej izolacji.
Ekspresyjność i pokazowość, inny uczestnik jest mocno ekspresyjny i podrywa wszystkich wokół, co może być próbą zagłuszenia wewnętrznego bólu. Fizyczny objaw cierpienia,  jeszcze inny, w sytuacjach stresowych, drapie się do krwi.
Początkowo każde z nich wydaje się być zupełnie odmienne. Jednak z czasem poznajemy ich niezwykle trudne i bolesne historie, naznaczone chorobą i samotnością. To, co ich łączy, to trauma. Relacje między nimi są dynamiczne i stają się coraz bardziej niepokojące oraz niebezpieczne. Wchodząc ze sobą w interakcje, konfrontują się nawzajem ze swoimi lękami i demonami. Ich losy przeplatają się, a więź, która między nimi powstaje, jest równie silna, co destrukcyjna.
Warto wspomnieć, że swoistymi "bohaterami drugiego planu" są koty, które nieustannie obserwują ludzi i ich zachowania, będąc milczącymi świadkami całego procesu terapii.

"Trzódka" to przede wszystkim historia o ludziach, którzy utknęli gdzieś "pomiędzy" – między życiem a śmiercią, między nadzieją a rozpaczą. To portrety psychologiczne nakreślone z dużą wrażliwością i realizmem.

Tempo? Raz zwalnia, raz przyspiesza, ale nigdy nie nuży. Autor stopniuje napięcie jak mistrz – podrzuca tropy, gra emocjami, a finał... No, finał siada na tyłku i nie wstaje. Styl pisania jest wciągający, dialogi ostre jak żyletka, a opisy miejsc tak namacalne, że czujesz zapach mokrej ziemi i wilgotnego drewna.

👉 Dla kogo?
Dla fanów polskich kryminałów z duszą. Dla tych, którzy lubią, gdy zbrodnia to tylko pretekst do opowieści o ludzkiej naturze. Trzódka” to propozycja dla osób, które lubią książki angażujące, skłaniające do myślenia i gotowe na zmierzenie się z trudnymi stanami psychicznymi bohaterów.

Moja ocena: 9/10 🌟

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Novae Res za egzemplarz książki. 

wtorek, 21 kwietnia 2026

"Droga do normalności" Biljana Savic Lundell

Autorka: Biljana Savic Lundell

Tytuł: Droga do normalności 

Tytuł oryginału: Allt till rätta

Kategoria: literatura obyczajowa 

Wydawnictwo: Lava

Premiera: 25.03.2026 

Ilość stron:  282

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

📌RECENZJA📌

#współpracareklamowa z @wydawnictwolava

 „Droga do normalności” – Biljana Savic Lundell

📖 Od pierwszych stron wiedziałam, że to nie będzie lekka historia. Klimat jest ciężki, ale prawdziwy. Ta książka wbija w fotel i nie puszcza.

Autorka prowadzi nas przez życie kobiety, która próbuje ułożyć sobie świat na nowo, choć przeszłość nie odpuszcza. Fabuła toczy się niespiesznie, ale każde zdanie ma znaczenie. Żadnej zbędnej treści – tylko emocje i surowe obrazy.

Ta książka to poruszająca powieść obyczajowa, która skupia się na procesie wyzwalania się z traumy i odzyskiwania poczucia własnej wartości. Jest to opowieść przede wszystkim o sile, odwadze i nadziei, która towarzyszy bohaterce w drodze ku lepszemu życiu.

Główną bohaterką jest Isabella Crona. Jej historia to dramatyczne studium traum pokoleniowych i toksycznych schematów:

 💔 Dzieciństwo w cieniu przemocy. Isabella dorasta w rodzinie zdominowanej przez agresję, milczenie, poczucie winy i mroczne tajemnice. To wychowanie w ciągłym napięciu sprawia, że nie potrafi rozpoznawać czerwonych flag w dorosłym życiu, a toksyczne zachowania stają się dla niej znajomą normą.
💍 Dorosłość w toksycznym małżeństwie.  Jako dorosła kobieta, Isabella wikła się w przemocowy związek. Jest w nim lojalna, uległa i nieustannie walczy o potrzeby innych, zupełnie zapominając o sobie.
🌅 Punkt zwrotny i walka o wolność. Moment przełomowy następuje, gdy prawda wychodzi na jaw. To staje się katalizatorem do rozpoczęcia niezwykle trudnej, heroicznej walki o własną podmiotowość i drogę ku wolności, co jest bolesnym, ale i niosącym nadzieję procesem.

Książka rzuca też ważne pytanie o granice odpowiedzialności matki i to, jaką cenę płaci się za milczenie w imię pozornego spokoju.

To intensywna lektura dla tych, którzy są gotowi na historię o odnajdywaniu siebie i przerywaniu destrukcyjnych schematów. Czy masz jeszcze jakieś pytania odnośnie tej książki?

Czytając, czułam złość, smutek, ale i ogromną nadzieję. Płakałam? Owszem. Kilka razy.

✍️ Tempo akcji jest zmienne – momentami zwalnia, byś mógł złapać oddech, a potem przyspiesza, zanim znów coś runie. Styl pisarki jest oszczędny, bez ozdobników, ale właśnie to sprawia, że historia tak mocno trafia.

👉 Dla kogo? Dla tych, którzy szukają w literaturze prawdy, a nie lukru. Dla czytelników lubiących powieści o traumie, tożsamości i walce o własne „ja”. Jeśli lubisz książki, które zostają w głowie na długo – to jest to.

 Moja ocena: 9/10 🌟

 A Wy – znacie tę książkę? Co czuliście, czytając o drodze do… normalności?

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Lava za egzemplarz książki. 

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

"Zło. Dlaczego jesteśmy psychopatami, mordercami i sadystami" Lauri Nummenmaa

Autor: Lauri Nummenmaa 

Tytuł: Zło. Dlaczego jesteśmy psychopatami, mordercami i sadystami 

Tytuł oryginału: Pahuus: Ihmisluonnon primeä puoli

Kategoria: literatura faktu 

Wydawnictwo: Feeria 

Premiera: 25.03.2026 

Ilość stron: 392

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

🖤 „Zło. Dlaczego jesteśmy psychopatami, mordercami i sadystami” Lauri Nummenmaa

Czy zło ma twarz? A może siedzi głęboko w każdym z nas, tylko czeka na odpowiedni moment? 🧠

Kiedy sięgnęłam po tę książkę, spodziewałam się mrożących krew w żyłach historii. I dostałam je… ale to, co zostało ze mną na dłużej, to nie opisy zbrodni, tylko szokująca świadomość, że granica między „normalnym” a potworem jest cieńsza, niż myślimy.

Autor – fiński neurobiolog – nie epatuje sensacją. Zamiast tego prowadzi czytelnika przez laboratorium ludzkiej psychiki: od neuronów lustrzanych po zimną kalkulację psychopaty. I choć to literatura faktu, czyta się ją jak najlepszy thriller psychologiczny 🔪

Bohaterów tu nie znajdziecie w tradycyjnym sensie. Są za to… my. I przypadki, które wbijają w fotel. Nummenmaa zadaje niewygodne pytania: dlaczego testy na psychopatię wypadają lepiej u menedżerów niż u więźniów? I czemu wszyscy mamy w sobie cień sadysty, który włącza się pod wpływem sytuacji?

Emocje? Fascynacja miesza się z niepokojem. Parę razy odłożyłam książkę, żeby złapać oddech. Ale nie z obrzydzenia – z niedowierzania, że to wszystko dzieje się w głowie człowieka.

Tempo jest świetnie wyważone: naukowe konkrety przeplatają się z anegdotami i wynikami badań. Styl autora – konkretny, bez zbędnych ozdobników, ale nie suchy. Czujesz, że on sam jest zafascynowany tym tematem.

🎯 Dla kogo?
Dla osób, które kochają psychologię kryminalną i nie boją się spojrzeć prawdzie w oczy. Ale też dla tych, którzy myślą, że zło jest tylko w innych.

Moja ocena:  9/10 🌟

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Feeria za egzemplarz książki. 

"Kate" Katarzyna Kedler

Autorka: Katarzyna Kedler 

Tytuł: Kate

Kategoria: literatura obyczajowa 

Wydawnictwo: Lava 

Premiera: 27 03.2026

Ilość stron: 192

Oprawa: miękka ze skrzydełkami 


„KATE” Katarzyny Kedler to książka, która od pierwszych stron wciąga w swoją atmosferę – trochę niepokojącą, trochę melancholijną, ale jednocześnie niezwykle hipnotyzującą. To jedna z tych historii, które czyta się z rosnącym napięciem i poczuciem, że pod powierzchnią kryje się coś więcej.
Fabuła rozwija się stopniowo, odsłaniając kolejne warstwy opowieści. Nie ma tu gwałtownych zwrotów akcji co kilka stron – zamiast tego dostajemy dobrze budowane napięcie i historię, która powoli, ale konsekwentnie wciąga coraz głębiej. To książka bardziej o emocjach i relacjach, co zdecydowanie działa na jej korzyść. Poznajemy  historię kobiety, której życie nie układa się tak, jakby chciała. Pojawiają się wątki samotnego macierzyństwa, trudnych wyborów oraz codziennych zmagań.Główna bohaterka mierzy się z toksycznymi relacjami i manipulacją, stopniowo tracąc siebie, ale robi to z myślą o bezpieczeństwie swojej córki. To historia mocno emocjonalna, skupiona na relacjach i psychice bohaterki. Ta historia wywołuje sporo emocji – od niepokoju, przez smutek, aż po momenty refleksji, które zostają z czytelnikiem na dłużej. granice poświęcenia, odnalezienie siły i możliwość rozpoczęcia wszystkiego od nowa. To opowieść o kobiecej sile, relacji matki i córki, stracie oraz nadziei.
Styl Katarzyny Kedler jest lekki, ale jednocześnie sugestywny. Autorka potrafi budować klimat i oddać nastrój scen bez zbędnego przeciążania tekstu. Tempo jest raczej spokojne, ale nie nuży – wręcz przeciwnie, pozwala lepiej wejść w historię i ją poczuć.
To książka dla osób, które lubią historie z duszą – niekoniecznie pełne akcji, ale za to bogate emocjonalnie. Spodoba się czytelnikom ceniącym psychologiczne podejście do bohaterów i subtelnie budowane napięcie. Jeśli szukacie książki bardzo emocjonalnej, życiowej i skłaniającej do refleksji – takiej, która bardziej „czuje się” niż tylko czyta to będzie strzał w dziesiątkę!

Moja ocena: 8/10 🌟

Czy znacie „KATE” albo macie ją w planach do przeczytania? 📖

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Lava za egzemplarz książki. 

"Uwikłana" Katarzyna Wolwowicz

Autorka: Katarzyna Wolwowicz  Tytuł: Uwikłana.  Tom 4 Cykl: Komisarz Tymon Hanter Kategoria: thriller psychologiczny  Wydawnictwo: Zwierciad...