Od pierwszych stron czuć ten niepokój 📖✨ Książka nie jest typowym kryminałem. To coś znacznie mroczniejszego – podróż w głąb umysłów ludzi, którzy przekroczyli granicę, za którą nie ma już powrotu. Duncan Harding, z wykształcenia psychiatra sądowy, pokazuje, jak cienka bywa linia między chorobą psychiczną, traumą a zbrodnią.
Fabuła? To zbiór prawdziwych (choć anonimowych) przypadków z jego praktyki. Żadnych pościgów i efektownych zwrotów akcji. Jest za to surowe, czasem wręcz przytłaczające „dlaczego”. Autor nie ocenia, nie usprawiedliwia – po prostu tłumaczy mechanizmy: psychozy, zaburzenia dysocjacyjne, głębokie rany z dzieciństwa. I to jest w tej książce najbardziej przerażające. Bo nagle zaczynasz rozumieć, a zrozumienie bywa niewygodne.
Bohaterowie? To nie postacie z krwi i kości – to ludzie, których historię czyta się z zapartym tchem, ale bez sympatii. Raczej z przerażeniem, smutkiem, czasem… litością. Nie ma tu czarno-białych podziałów. Każda historia wywołuje ciarki i zostaje z Tobą na długo.
Tempo jest wolniejsze niż w thrillerze – ale to zamierzone. Styl autora jest rzeczowy, wręcz kliniczny, ale nie suchy. Wyczuwasz w nim ogromne doświadczenie i empatię. Momentami książka trzyma w napięciu jak dobry reportaż kryminalny, momentami skłania do odłożenia jej na bok i przemyślenia własnych granic.
👥 Dla kogo?
Dla fanów „Zbrodni i niepoczytalności”, dla tych, którzy w true crime szukają nie sensacji, ale głębi. Dla osób, które nie boją się pytać: „Czy każdy z nas mógłby przekroczyć tę cienką linię?”. Uwaga – nie jest to lektura dla wrażliwych. Tematy przemocy, wykorzystywania i psychoz opisane są bez owijania w bawełnę.
Moja ocena: 9/10 🌟
Bardzo dziękuję Wydawnictwu Feeria za egzemplarz książki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz