🔍 Recenzja książki "Latawiec" Przemysława Kowalewskiego🔍
Mroczny taniec z demonami PRL-u.
"Latawiec" to czwarty tom bestsellerowej serii o milicjancie Ugne Galancie, autorstwa Przemysława Kowalewskiego. Akcja przenosi nas do Szczecina w 1976 roku, gdzie seria tajemniczych zgonów alkoholików zmienia się w polowanie na seryjnego mordercę. Ofiary łączy nie tylko sposób śmierci, ale też gliniane wazoniki z papierowymi krokusami– symbolem trzeźwości pozostawionym na miejscu zbrodni. Główny bohater, pogrążony w alkoholowym delirium Ugne, odkrywa, że ślady prowadzą... do niego samego😱
🕵️♂️ Kryminalna zagadka w cieniu alkoholowego nałogu. Wątek detektywistyczny służy tu jako pretekst do eksploracji mrocznych zakamarków ludzkiej psychiki i społeczeństwa PRL-u. Morderca, nazywany „Łapaczem Latawców”(gdzie „latawiec” to slangowe określenie alkoholika), zabija osoby, które przez nałóg krzywdziły swoje rodziny. Przemysław Kowalewski mistrzowsko gra z czytelnikiem. Początkowo wszystkie tropy wskazują na Ugne, który nie pamięta swoich nocnych eskapad 🥃 Wątpliwości: Czy mordercą jest on? A może ktoś wykorzystuje jego słabość? Autor prowadzi nas przez labirynt podejrzeń, a rozwiązanie zaskakuje nawet wytrawnych fanów kryminałów!
„Alkohol morduje nas i nasze rodziny. Dzieci stają się pierwszymi ofiarami tego chocholego tańca”
🧠 Bohaterowie: Ugne Galant – antybohater, który budzi odrazę i współczucie.Ugne to postać skrajnie niejednoznaczna. Utalentowany śledczy o analitycznym umyśle, ale też „wrak człowieka” pogrążony w ciągu alkoholowym. W „Latawcu” jego degeneracja osiąga apogeum: brud, zapach wódki i agresja budzą fizyczny niesmak 🤢 a jednocześnie jego wewnętrzna walka i ślady dawnej wrażliwości wzruszają ❤️ Nowa partnerka Galanta, milicjantka Judyta Kanclerz, dodaje dynamiki. Jej chłodny pragmatyzm kontrastuje z chaosem Ugne. Wątek jej brutalnej sprawiedliwości („zabiła bez wyrzutów sumienia”) to jeden z mocniejszych akcentów książki.
🏚️ Tło obyczajowe: Alkoholizm jako choroba społeczeństwa PRL-u.
Przemysław Kowalewski nie koloryzuje rzeczywistości lat 70. Pokazuje brudne ulice Warszewa, meliny przesiąknięte wonią wódki, rodziny żyjące w strachu przed pijanymi tyranami. Alkohol to tu „normalny” sposób na ucieczkę od beznadziei, a przemoc domowa – temat tabu. Autor demaskuje hipokryzję systemu: państwo sprzedaje wódkę, ale nie pomaga ofiarom nałogu. Sceny cierpienia dzieci (np. główny bohater wspomina, jak ojciec „rozbijał mu głowę o ścianę”) są wstrząsające i uniwersalne – przypominają, że ten problem wciąż istnieje! 😢
💔 Powieść, która zostawia ślad!
„Latawiec” to nie tylko kryminał to studium upadku i (możliwego?) odkupienia. Mocne strony to emocjonalna głębia – scena, gdy Ugne pyta: „Czy twój Bóg ma jakiś plan dla mnie?”,a kobieta odpowiada: „Moi bogowie dali mi wolną wolę”, to kwintesencja jego rozterek 🤔 Odkłamanie mitu „uszlachetniającego cierpienia” – ofiary nałogu nie są tu romantyzowane, a ich dzieci nie wybaczają. Zaskakujące zakończenie – Ugne podejmuje walkę z nałogiem, dając nadzieję na rozwój w kolejnych tomach 🌈
Słabszy punkt? Turpistyczne opisy brudu i degeneracji mogą być przytłaczające („czuć smród ludzkich odchodów i wódki”). Ale to celowy zabieg, bo autor nie chce, byśmy czytali tę książkę wygodnie!
📣 Kto powinien przeczytać?
„Latawiec” to mistrzowski kryminał społeczny, który łączy trzymającą w napięciu akcję z głęboką refleksją. Polecam:
- Miłośnikom kryminałów retro*(np. serii o Eberhardzie Mocku)
- Czytelnikom szukającym trudnych tematów (alkoholizm, przemoc)
- Fanom antybohaterów z ciężkim bagażem.
„Latawiec” udowadnia, że polski kryminał ma moc zmuszać do myślenia. I choć kończy się iskierką nadziei, jej smak jest gorzki jak dym z papierosa Carmen... 🚬
Moja ocena: 9/10🌟
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz