„Wojenna sukienka” Mai Jaszewskiej to książka, która wpadła w moje ręce zupełnie niedawno, a nie mogłam się od niej oderwać. Okładka zapowiada coś lekkiego, ale w środku czekała na mnie prawdziwa emocjonalna podróż w czasie. To nie jest kolejna sztampowa opowieść o wojnie – to historia pełna ciepła, tajemnic i kobiecej siły.
Autorka mistrzowsko dawkuje napięcie, serwując czytelnikowi wzruszenia i momenty, w których aż chce się ściskać książkę mocniej. Co ważne – nie znajdziecie tu przesłodzonego obrazka, tylko autentyczne ludzkie historie.
Bohaterowie są bardzo wyraziści. Emocje są tutaj największą siłą – od zwykłego uśmiechu po ciarki na plecach. Autorka pisze lekko, ale nie płytko, a dialogi są tak naturalne, że momentami miałam wrażenie, jakbym podsłuchiwała rozmowy sąsiadek.
Tempo akcji jest bardzo przyjemne – ani za szybkie, ani za wolne. Płynie się przez tę książkę jak po maśle, a jednocześnie chce się zwalniać, by dłużej pozostać w tym klimacie. Styl autorki jest ciepły i wciągający – bez przesadnego epatowania patosem, ale z ogromną wrażliwością na detale.
„Wojenna sukienka” spodoba się przede wszystkim miłośniczkom literatki obyczajowej z historią w tle. Jeśli lubicie książki, które wzruszają i zostawiają ślad w sercu – to jest to! Fanki Katarzyny Michalak, Magdaleny Kordel czy Anny Karpińskiej też powinny być usatysfakcjonowane 😊
Moja ocena? Z czystym sumieniem daję ⭐ 8/10! Punkt mniej tylko za to, że momentami miałam wrażenie lekkiego niedosytu – chciałabym jeszcze dłużej posiedzieć w głowie niektórych bohaterów.
A teraz pytanie do Was: Czytaliście już „Wojenną sukienkę”? A może macie ochotę sięgnąć po nią po tej recenzji? Dajcie znać w komentarzach! 👇📖
Bardzo dziękuję Wydawnictwu Emocje za egzemplarz książki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz