Tytuł: Jak kochać i pracować, by nie zwariować
Kategoria: Psychologia / motywacja
Wydawnictwo: Chmury
Premiera: 11.03.2026
Ilość stron: 354
Oprawa: twarda
💞RECENZJA💞
#współpracareklamowa z @wydawnictwochmury
Ooooj, kochani! 📚✨ Wiecie, co jest najgorsze w byciu dorosłym? To ciągłe balansowanie między tym, co muszę, a tym, czego pragnę. Kiedy zobaczyłam tytuł „Jak kochać i pracować, by nie zwariować”, pomyślałam: „To chyba o mnie!”. I miałam rację. Ta książka wbiła się w moje serce jak szpilka w mapę życia.
Paulina Smaszcz nie daje tutaj gotowych list z zasadami. To nie jest kolejny poradnik, który czyta się z obowiązku. To opowieść, która przytula i trzepie po głowie jednocześnie. Klimat jest taki… znajomy. Pachnie kawą wypitą w biegu, rozmową, która powinna odbyć się wczoraj i tą wieczną pogoń za ideałem.
Autorka rozkłada na czynniki pierwsze nasze codzienne szaleństwo. Nie ma tu wielkich dramatów rodem z telenoweli – jest prawda. Pokazuje, jak próbujemy sprostać roli partnera, rodzica, pracownika, dziecka… i gdzieś po drodze gubimy samych siebie. Fabuła toczy się wokół uniwersalnego dylematu: jak być wystarczająco dobrym, nie tracąc przy tym zdrowia psychicznego? Uwielbiam to, że autorka nie ocenia, tylko mówi: „Hej, ja też tak mam”.
Bohaterowie? To my. I to jest chyba największa siła tej książki. Czytając, czułam tak ogromną ulgę, że aż ciarki przeszły mi po plecach. Każda strona wywoływała we mnie całe spektrum emocji – od gorzkiego śmiechu przez łzy wzruszenia po nagłe olśnienie. „O kurczę, to ja tak mam!” – to zdanie towarzyszyło mi non stop.
Tempo jest idealne na jeden, leniwy wieczór. Styl jest lekki, bez zbędnego zadęcia. Paulina Smaszcz pisze tak, jakby siedziała z Tobą przy herbacie, trzymała cię za rękę i mówiła: „Posłuchaj, damy radę”. To nie jest ciężka literatura, która męczy – to literatura, która uzdrawia przez zwykłe, ludzkie „rozumiem”.
Do kogo trafi ta książka? Do każdego, kto kiedykolwiek poczuł, że zaraz pęknie. Do tych, którzy mają na głowie 100 obowiązków, ale w środku czują, że brakuje im tchu. Idealna lektura dla zabieganych żon, zestresowanych mam, wypalonych zawodowo singli i każdego, kto ma wrażenie, że w tym wyścigu szczurów zgubił gdzieś siebie.
Jestem pod tak wielkim wrażeniem, że wiem, że będę do niej wracać.
Moja ocena: 9/10 🌟 (odejmuję jeden punkt tylko za to, że tak szybko się kończy!).
Czy znacie tę książkę? A może macie swoją „biblię” na chwile słabości? Dajcie znać w komentarzu! 👇💬
Bardzo dziękuję Wydawnictwu Chmury za egzemplarz książki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz