„Są takie książki, które pachną domem, cynamonem i sprawami, o których nie mówi się głośno…”
Sięgając po „Sagę o Betty” Katariny Widholm, spodziewałam się przyjemnej, skandynawskiej opowieści obyczajowej. Dostałam historię, która wwierciła mi się pod skórę i została tam na dłużej. Klimat tej książki jest wyjątkowy – intymny, nostalgiczny, a jednocześnie pełen subtelnego napięcia. To idealna lektura na chłodne wieczory z herbatą i kocem.
Fabuła opowiada o życiu tytułowej Betty – zwykłej kobiety w niezwykłych czasach. To nie jest historia o wielkich rewolucjach, tylko o codzienności: małżeństwie, macierzyństwie, niespełnionych marzeniach i tęsknocie za kimś, kto stoi tuż obok. Widholm nie serwuje nam cukierkowego obrazu przeszłości – pokazuje ją w całej jej surowości, z całym bagażem niewypowiedzianych emocji i ograniczeń, jakie nakładała na kobiety ówczesna rzeczywistość.
Bohaterowie to zdecydowanie najmocniejszy punkt tej powieści. Betty jest postacią tak autentyczną, że momentami miałam wrażenie, jakbym czytała pamiętnik własnej prababci. Jej wewnętrzne rozterki, tłumione emocje i te wszystkie chwile, w których chciałoby się za nią krzyknąć: „No powiedz to wreszcie!”, sprawiają, że budzi się w czytelniku prawdziwa więź. Kibicuje się jej, złości na nią, a przede wszystkim – współczuje. Inne postacie również są świetnie nakreślone, choć to Betty pozostaje w centrum tego kameralnego teatru życia.
Akcja nie pędzi na łeb na szyję. To raczej leniwa, momentami wręcz rozlewająca się opowieść, która wymaga od czytelnika skupienia i wyczucia. Jeśli lubicie książki, w których najwięcej dzieje się między słowami – tutaj poczujecie się jak ryba w wodzie. Styl autorki jest prosty, ale niesamowicie plastyczny i malowniczy. Te szwedzkie krajobrazy, zapachy kuchni, faktury ubrań – wszystko jest opisane tak, że bez trudu można to zobaczyć i poczuć.
Komu polecam? Przede wszystkim fanom spokojnych, refleksyjnych opowieści obyczajowych z historią w tle. Jeśli lubicie książki, które są jak dobra, gorzka czekolada – pozostawiają refleksję, a nie tylko chwilową słodycz – to „Saga o Betty” jest dla Was. Spodoba się również tym, którzy cenią sobie literaturę skandynawską w jej najbardziej kameralnym, psychologicznym wydaniu.
Moja ocena? To opowieść, która zapada w pamięć, ale momentami brakowało mi w niej trochę więcej odwagi w poprowadzeniu wątków. Niemniej to piękna, wartościowa lektura.
Moja ocena: 7/10 ⭐
Bardzo dziękuję Wydawnictwu Luna za egzemplarz książki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz