Tytuł: Ostatni Smrek
Kategoria: thriller
Wydawnictwo: Otwarte
Premiera: 25.03.2026
Ilość stron: 528
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
📍RECENZJA PRZEDPREMIEROWA📍
#współpracareklamowa z Wydawnictwo Otwarte
📌 Premiera: 25.03.2026
„Ostatni smrek” Marii Gąsienicy-Zawadzkiej to książka, która wciągnęła mnie jak górski potok – szybko i bezpowrotnie. Ledwo zaczęłam, a już czułam ten charakterystyczny, podhalański klimat, w którym tradycja miesza się z mrocznymi tajemnicami. Obietnica kryminalnej zagadki osadzonej w hermetycznej społeczności? To było coś, po co sięgam z wypiekami na twarzy.
Fabuła to prawdziwy rollercoaster emocji. Główna bohaterka, Jagna Biernacka, dziennikarka lokalnej gazety, nie daje wiary oficjalnym wersjom o serii pożarów, które trawią domy w Kościelisku. Każde jej nowe odkrycie to jak odrywanie kolejnej warstwy lokalnej zmowy milczenia. Intryga jest tak skonstruowana, że z każdym rozdziałem miałam wrażenie, że jestem coraz bliżej prawdy, by za chwilę przekonać się, że tak naprawdę wiem… nic.
Bohaterowie to zdecydowanie mocny punkt tej historii. Jagna to postać, której kibicowałam od pierwszej strony – uparta, sprytna i kierująca się intuicją.
Jagna Biernacka – nasza przewodniczka po tym mrocznym świecie. To nie jest typowa dziennikarka śledcza w lśniących butach, która wszystko wie lepiej. Jagna jest stąd, z Podhala, co daje jej ogromny atut: zna ludzi, gwary i zwyczaje, ale jednocześnie jest na tyle outsiderką (pracuje w lokalnej gazecie, a nie w ścisłym górskim kręgu), że widzi więcej. Jej siłą jest upór i instynkt, ale też… zwykły strach. Kiedy zaczyna węszyć, że pożary nie są przypadkowe, czuć jej niepokój na własnej skórze. Autorka nie robi z niej superbohaterki – Jagna się denerwuje, waha, popełnia błędy, a ja przez to kibicowałam jej jeszcze bardziej.
Mężczyźni w jej życiu – tu robi się naprawdę ciekawie. Każdy z nich pachnie tajemnicą. Jest przystojny fotograf (i od razu mówię – nie ma tu taniego romansu na siłę!), który pojawia się w najmniej spodziewanych momentach. Jest lokalny biznesmen z wpływami i uśmiechem, który może znaczyć wszystko. I jest ksiądz – postać, którą autorka sportretowała wyjątkowo dwuznacznie. W górskiej społeczności to on często jest ostoją moralności, ale czy na pewno? Każdy z nich coś ukrywa, a Jagna musi lawirować między ich pomocą a podejrzliwością.
Mieszkańcy Kościeliska to zbiorczy bohater, który zasługuje na osobny aplauz. Maria Gąsienica-Zawadzka wspaniale oddała tę hermetyczność: wszyscy się znają, nikt nie chce mówić obcym, a za słowem „tradycja” kryje się często zmowa milczenia. Sąsiedzi, którzy widzą więcej, niż mówią. Gospodynie, które przy herbacie rzucają zdania znaczące więcej niż niejedno oficjalne zeznanie. To, jak autorka buduje atmosferę nieufności, sprawia, że czytelnik zaczyna podejrzewać dosłownie każdego. To, co najbardziej lubię, to fakt, że żaden bohater nie jest jednowymiarowy. Nawet ci, którzy na pierwszy rzut oka wydają się kryształowo czyści, mają swoje demony, a ci, których chciałoby się skreślić, nagle pokazują ludzką twarz. Właśnie to ciągłe balansowanie między sympatią a podejrzliwością sprawia, że książkę pochłania się w tempie ekspresowym.
Autorka znakomicie oddała atmosferę nieufności; tu dosłownie nie wiesz, komu możesz zaufać. Od lokalnego biznesmena, przez charyzmatycznego księdza, aż po tajemniczego fotografa – każdy ma coś na sumieniu, a napięcie rośnie z każdą wspólną sceną.
Tempo jest dobrze wyważone. Nie ma tu pośpiechu na siłę. Natomiast jest stopniowe budowanie atmosfery grozy i niepokoju. Styl autorki jest przystępny, a momentami potrafi zaskoczyć autentycznością – ogromnym plusem są dialogi pisane gwarą, które dodają całej historii niesamowitego kolorytu i realizmu.
To książka dla każdego, kto lubi thrillery obyczajowe, w których tło jest równie ważne co sama zagadka kryminalna. Jeśli cenicie powolne odkrywanie sekretów, mroczne tajemnice małych społeczności i klimat gór, który udziela się z każdej strony – to będzie strzał w dziesiątkę.
„Ostatni smrek” to mocny, niepokojący thriller, który udowadnia, że wiara i lojalność mogą mieć bardzo mroczne oblicze. Jestem pod ogromnym wrażeniem i na pewno sięgnę po kolejne książki autorki!
Moja ocena: 9/10 🌟 (bo jeden punkt odejmuję za to, że musiałam się z bohaterami pożegnać!)
Jestem ciekawa kto będzie Waszym ulubionym (lub tym najbardziej podejrzanym) bohaterem tej historii? Komu będziecie kibicować, a komu nie będziecie ufać od samego początku? 👀
Czy mieliście już okazję poznać twórczość Marii Gąsienicy-Zawadzkiej? A może znacie inne thrillery osadzone w górskich klimatach? Dajcie znać w komentarzu! 👇
Bardzo dziękuję Wydawnictwu Otwarte za egzemplarz książki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz